Teraz jest 24 października 2019, 03:18 - Cz



  • Reklama

Perfumeria Q

Ogólne rozmowy o świecie perfum.
  • Reklama

  • Autor
  • Wiadomość
Offline
Avatar użytkownika

Greg

Aktywny forumowicz

  • Posty: 759
  • Dołączył(a): 18 listopada 2013, 14:36 - Pn

Re: Perfumeria Q

Post05 lutego 2017, 01:21 - N

srG napisał(a):To jeszcze podrzucę to, o czym pisałem wcześniej:
Czasem zdarzało się, że ludzie kupowali podróbki i przychodzili do nas, żeby je reklamować. Praca w Peweksie nauczyła mnie sprawnie odróżniać podróbki od oryginałów, zatem nabrać mnie było – i jest! – bardzo trudno. Natomiast jeśli chodzi o sieci perfumeryjne, nigdy się ich nie baliśmy i nadal się nie boimy. Większość marek luksusowych nie współpracuje z tego rodzaju sklepami, a nasza perfumeria w zasadzie nie ma w Polsce konkurencji – tylko u nas można kupić te najbardziej wartościowe i historycznie najstarsze kosmetyki.

Z czerwca 2014 roku.
źródło: http://vumag.pl/uroda/to-jest-hot/stani ... kno/s65mzz


srG napisał(a):Muszę też przyznać, że liczyłem na to, że ktoś się odniesie do fragmentu wywiadu, który zacytowałem.


Faktycznie w tym wywiadzie przekonanie o braku konkurencji brzmi mocniej i pełniej i pozwala wysnuć Twoje wcześniejsze stwierdzenie. Wzmiankę na temat konkurencji z pierwszego wywiadu odebrałem w dużo węższym zakresie. Natomiast czy odzwierciedla rzeczywistą optykę właścicieli? Tego nie wiemy do końca - bo może to być także wyraz skrywanej obawy i próba zaklinania rzeczywistości. Co ważne, w wywiadzie podkreślona też jest sfera, na której Q. się najbardziej koncentruje - najstarsze i najdroższe kosmetyki ze Starego Kontynentu i chyba też lekkie przekonanie o wyższości ich oferty. Co do aspektu konkurencji i jej istnienia w świecie rzeczywistym, to nawet nie przyszłoby mi do głowy negować tego faktu - konkurencja oczywiście wtedy już była, jest i się rozwija - a mam wrażenie, że nawet dość dynamicznie, w szczególności jeżeli chodzi o nowe niszowe marki, zarówno te europejskie jak i zza Wielkiej Wody, a w tym aspekcie widać lukę w ofercie Q (być może nawet celową - bo nie wszystkie wizerunkiem do Q. pasują). Dodatkowo pewne sprawy też się zdezaktualizowały - np. Amouage zawitał także w Polsce do D, być może wzorem Niemiec zawita za chwilę Creed.
Offline
Avatar użytkownika

srG

Perfumaniak

  • Posty: 2781
  • Dołączył(a): 26 września 2013, 22:03 - Cz
  • Lokalizacja: Warszawa

Re: Perfumeria Q

Post05 lutego 2017, 01:40 - N

Sam jestem ciekaw czemu mają tak mało amerykańskich marek, biorąc pod uwagę jak ogromne sukcesy one odnoszą. Niektóre z nich na pewno stylistycznie pasowałyby do Q., ale problemem też jest ich sprowadzanie i może to być istotnym kryterium dla właścicieli.

Z Amouage w D. mam wrażenie, że Q. nie miała tu wyboru (to właśnie Q. są ich dystrybutorem u nas i co ciekawe do listopada sprzedało się mniej niż 10 flakonów), ale oczywiście nie przeczy to temu co napisałeś.
Offline
Avatar użytkownika

Machiavelli

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1312
  • Dołączył(a): 27 lipca 2016, 12:34 - Śr
  • Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Perfumeria Q

Post05 lutego 2017, 10:32 - N

Owszem, można, ale nijak nie widzę jak miałoby to pomóc pozyskać klienta w takim przypadku. Sam tworzyłem takie opisy i w tego typu przypadkach ograniczały się do kompetencji, motta itp. Wszyscy byli pasjonatami, znawcami. Rzecz w tym, że takie rzeczy to pustosłowie - w pewny momencie był tego zalew i obecnie wiele firm od tego odchodzi i chyba właśnie dlatego perfumerie w analogicznych sytuacjach czegoś takiego nie stosują.

W jaki sposób mogłoby to pomóc wyjaśniłem. Rozumiem, że Cię to nie przekonuje (spostrzeganie i lubienie marki wpływające na sprzedaż)? Jeśli tworzyłeś takie opisy, to chyba sam wiesz, jak umiejętnie to stosować i jakie skutki może przynieść? Chyba, że robiłeś to „na chybił-trafił” i bez zastanowienia się, jaki efekt chcesz tym osiągnąć. Co do pustosłowia, to już zależy od tego, czy opis taki oddaje rzeczywistość i jest spójny z innymi działaniami. Jeśli pan x opisze się jako pasjonata, a interesuje go tylko „komercha” i nie będzie dawał świadectw swojej pasji w stosunku do biznesu to ciężko oczekiwać pozytywnych skutków. Co do „zalewu” to wydaje mi się że to zależy od punktu odniesienia, jednak skoro takowy był, to mówi to coś o skuteczności. Jeśli wiele firm od tego odchodzi, to musiało nie przynieść to oczekiwanych efektów, ale powody tego mogą być różne (specyfika branży, sposób wykorzystania i spójność z innymi działaniami). Sam obserwuję sukcesy kilku firm (głównie na rynku odzieżowo-obuwniczym), których właściciele się ujawniają (czasami robią to bardziej skromnie, czasami mniej) i widzę, że bardzo im to pomaga.
Można obiektywnie do czegoś podchodzić i mieć zniekształcony obraz. Nie mówię, że taki sposób zapewnia automatycznie dojście do prawdy.

Rozumiem co masz na myśli. Owszem, podchodzić do czegoś obiektywnie można (i przy takich dyskusjach jak ta, zdecydowanie warto ;) ). Tylko że, przy chęciach bycia obiektywnym i skupianiu się na tym i tak nie da się kontrolować procesów podświadomych, które mają wpływ na nasze spostrzeganie. To mniej więcej miałem na myśli pisząc tamte, pesymistyczne w wydźwięku, słowa.
Skąd taki wniosek? Jest w nim założenie, że jednego typu klientów jest więcej od drugich.

A czy tak nie jest w rzeczywistości, że ilość konsumentów znających niszę perfumeryjną i rynek perfumerii niszowych jest znacznie mniejsza, niż ilość konsumentów kupujących perfumy (w cenach porównywanych do tych z asortymentu Q lub skłonnych tyle zapłacić) ogólnie? Wydaje mi się, że napływ takich klientów (umownie nazwijmy ich dalej „nowicjuszami”) jest spory.
Konkurencja stosuje jednak zabiegi, których charakter wskazuje na taką też grupę docelową. Tylko stosunek zabiegów skierowanych do tych dwóch grup wydaje mi się inny. Nie musi to być ich główna grupa docelowa, ale nie zaszkodziłoby wizerunkowi, gdyby nieco częściej docierali do „nowicjuszy”. Oczywiście, jeśli treść tych komunikatów byłaby spójna z innymi działaniami.
Kiedy spytałem co się składa na to całościowe ujęcie i wymieniłeś części składowe punkt po punkcie, napisałem czemu się z tym nie zgadzam.

Jeśli masz na myśli tą argumentację:
Poza tym akurat to uważam za trochę słabe. Jeśli chodzi o pojawianie się w gazetach, to nie wiem, może niektórym to podnosi ego, że używają perfum takich jak jakaś gwiazda (tak, o tym jest często), ale jak czytam takie rzeczy, to wolę już, żeby nic nie pisali. Tym bardziej, że najczęściej się ogranicza to do reklam.

To wybacz, ale nie mam się tu do czego odnieść. Założyłeś, że treść reklamy (te gwiazdy) musi być taka sama, a przecież może być to treść dostosowana do obecnego wizerunku marki i może nieść też ze sobą coś ponad slogany reklamowe. Później napisałeś, że to nie wpływa na twoją ocenę – to dobrze, ale wpływa na to, czy perfumeria znajdzie nowych odbiorców.
I na koniec uargumentowałeś bardziej merytorycznie (celowość ograniczenia reklamy) i z tą argumentacją się w pełni zgadzam. Tylko, że taka strategia ogranicza pozyskanie „nowicjuszy”. Siłą rzeczy Q pozyskuje zapewne więcej nowicjuszy niż konkurencja i, gdyby tylko chciała, mogłaby konkurencja wziąć z Q przykład (ale chcieć nie musi, może być nastawiona na inną grupę, więc nierozsądnym byłoby pisać, że powinna to zmienić).
Ponadto, tak jak pisałem - wynika logicznie przy określonym założeniu, że mówimy o powinności.

Wybacz, ale nie znam żadnych filozofów analitycznych. ;) Skoro cel determinuje tutaj powinność, to ja nie mam już po co bronić swoich słów, bo nie mogę zgodzić się, że powinnością każdej działalności gospodarczej jest pozyskanie klienta przy zastosowaniu takich metod, jakie stosuje konkurent (nawet jeśli ma dzięki temu lepsze wyniki).
Gdzie zignorowałem? Chodzi Ci o "jak zdobywać klienta czymś innym, niż najtańszą ofertą"? Jeśli tak, to jest to wyszczególnienie i zakreśla kontekst, nie zmienia formy zdania. Jeśli chodzi o coś innego, to proszę o wskazanie. Piszę o formie logicznej zdania ze względu na relację jego członów. Jak stosujemy formę zdania, w której jedna część odwołuje się do tego, że "jeśli bierzemy X to A mają konkurencję", to następna sugeruje, że jej tam nie ma, jak w każdym porównaniu.

Tak, dokładnie o tę część chodzi. Relacja między członem pierwszym i drugim jest taka, że zmieniam w nim formę odniesienia (kryterium oceny stanu rzeczy). Biorąc od uwagę, że trzecia część zakreśla kontekst (można by rzec, że nadaje znaczenie drugiej i chroni przed niedopowiedzeniem), to czy logicznym nie jest, że konkurencyjność w drugiej części odnosi się właśnie do kwestii pozyskania klienta?
Podaję inny przykład na to, że spójnik „ale” nie wyklucza wystąpienia stanu, który opisuje człon pierwszy zdania (a trzecia część nadaje kontekst i logiczność).
„Jeśli brać pod uwagę stan nieba to może i będzie burza, ale biorąc pod uwagę prognozę, możemy iść dalej, bo burza szybko przejdzie”, a skracając je:
„Może i będzie burza, ale możemy iść dalej, bo burza szybko przejdzie”.
I postępując tak samo z moim:
„Q może i ma konkurencję, ale inne perfumerie mogą się wyłącznie uczyć , jak zdobywać klienta”.

Gdyby była to jedyna przesłanka, to tak, ale napisałem, czemu tak nie uważam…

Nie wykluczam, że wypowiadając swoje słowa Missala miał na myśli to co powiedział dwa lata temu (on lub p. Stanisława), czy na gali przed kilkoma miesiącami. I przez to, że wyraził się niejasno, teraz te jego słowa są interpretowane przez bardziej konkretne przesłanki, w których wyraził swój stosunek do tej kwestii. To naturalne i musi się z tym autor słów liczyć. Wciąż jednak, warto chyba zachować ostrożność przy korzystaniu z przesłanek, zostawić sobie pole na wypadek, gdyby jutro p. Missala sprostował swoje ostatnie słowa i powiedział (na przykład) coś podobnego, do interpretacji Fqjciora tych słów. ;)
„Elegancja jest niemożliwa bez perfum. To skryte, niezapomniane, ostateczne akcesoria.” - Gabrielle Coco Chanel

Zapraszam na The Elegance of Scent - blog o perfumach i szeroko rozumianej perfumerii.
Offline
Avatar użytkownika

srG

Perfumaniak

  • Posty: 2781
  • Dołączył(a): 26 września 2013, 22:03 - Cz
  • Lokalizacja: Warszawa

Re: Perfumeria Q

Post05 lutego 2017, 18:01 - N

Machiavelli napisał(a):W jaki sposób mogłoby to pomóc wyjaśniłem. Rozumiem, że Cię to nie przekonuje (spostrzeganie i lubienie marki wpływające na sprzedaż)? Jeśli tworzyłeś takie opisy, to chyba sam wiesz, jak umiejętnie to stosować i jakie skutki może przynieść? Chyba, że robiłeś to „na chybił-trafił” i bez zastanowienia się, jaki efekt chcesz tym osiągnąć. Co do pustosłowia, to już zależy od tego, czy opis taki oddaje rzeczywistość i jest spójny z innymi działaniami. Jeśli pan x opisze się jako pasjonata, a interesuje go tylko „komercha” i nie będzie dawał świadectw swojej pasji w stosunku do biznesu to ciężko oczekiwać pozytywnych skutków.

Wiem i wiem też kiedy można to umiejętnie stosować. Swoje zdanie opieram na tym, co się dowiedziałem od osób, ktore zjadły na tym zęby.
Wszystko można sprowadzić do "wystarczy umiejętnie stosować", ale to tak samo konkretne jak "zrobić, żeby działało".
Swoje zdanie uzasadniłem.

Machiavelli napisał(a):Co do „zalewu” to wydaje mi się że to zależy od punktu odniesienia, jednak skoro takowy był, to mówi to coś o skuteczności. Jeśli wiele firm od tego odchodzi, to musiało nie przynieść to oczekiwanych efektów, ale powody tego mogą być różne (specyfika branży, sposób wykorzystania i spójność z innymi działaniami). Sam obserwuję sukcesy kilku firm (głównie na rynku odzieżowo-obuwniczym), których właściciele się ujawniają (czasami robią to bardziej skromnie, czasami mniej) i widzę, że bardzo im to pomaga.

Ale nie sprowadzajmy rzeczy do banału. Tak, mówi o skuteczności, ale trendy się zmieniają. Są branże, w których takie rozwiązania mają pozytywny skutek jak np. pomoc dla firm. W przypadku jaki rozważamy nigdy nie widziałem jednak, żeby ktoś coś takiego robił i z tego co się okazuje, to nie tylko w Polsce, ale i na świecie (przykłady podawałem).

Machiavelli napisał(a):tylko że, przy chęciach bycia obiektywnym i skupianiu się na tym i tak nie da się kontrolować procesów podświadomych, które mają wpływ na nasze spostrzeganie.

Rozwiń proszę, bo to trochę ogólne (chyba, że to ogólny wniosek, bo tak też może być), a jeśli dobrze Cię rozumiem, to nie zgadzam się z tym.

Machiavelli napisał(a):A czy tak nie jest w rzeczywistości, że ilość konsumentów znających niszę perfumeryjną i rynek perfumerii niszowych jest znacznie mniejsza, niż ilość konsumentów kupujących perfumy (w cenach porównywanych do tych z asortymentu Q lub skłonnych tyle zapłacić) ogólnie? Wydaje mi się, że napływ takich klientów (umownie nazwijmy ich dalej „nowicjuszami”) jest spory.
Konkurencja stosuje jednak zabiegi, których charakter wskazuje na taką też grupę docelową. Tylko stosunek zabiegów skierowanych do tych dwóch grup wydaje mi się inny. Nie musi to być ich główna grupa docelowa, ale nie zaszkodziłoby wizerunkowi, gdyby nieco częściej docierali do „nowicjuszy”. Oczywiście, jeśli treść tych komunikatów byłaby spójna z innymi działaniami.

Machiavelli, proszę, przeczytaj mój poprzedni post w całości. Naprawdę napisałem o tym i dlaczego to nie jest, moim zdaniem, do spełnienia.
Machiavelli napisał(a):To wybacz, ale nie mam się tu do czego odnieść. Założyłeś, że treść reklamy (te gwiazdy) musi być taka sama, a przecież może być to treść dostosowana do obecnego wizerunku marki i może nieść też ze sobą coś ponad slogany reklamowe. Później napisałeś, że to nie wpływa na twoją ocenę – to dobrze, ale wpływa na to, czy perfumeria znajdzie nowych odbiorców.
I na koniec uargumentowałeś bardziej merytorycznie (celowość ograniczenia reklamy) i z tą argumentacją się w pełni zgadzam. Tylko, że taka strategia ogranicza pozyskanie „nowicjuszy”. Siłą rzeczy Q pozyskuje zapewne więcej nowicjuszy niż konkurencja i, gdyby tylko chciała, mogłaby konkurencja wziąć z Q przykład (ale chcieć nie musi, może być nastawiona na inną grupę, więc nierozsądnym byłoby pisać, że powinna to zmienić).

Owszem, napisałem o tej formie, bo jeśli mówimy o mechaniźmie w innych formach, to przecież podawałem (a początkowo zakładałem, szczególnie biorąc pod uwagę Twóją wypowiedź, w kórej piszesz, że nie trzeba samemu kupować, bo(...), że wiesz o tym), że MSB od dawna to stosuje.
Co do dalszej części, to jeśli bronisz w ten sposób początkowej tezy, to ponownie - odnosiłem się już do tego i znowu mówimy tu o tym, że mają możność (mogą, ale niepowinni - po co to?).

Machiavelli napisał(a):Wybacz, ale nie znam żadnych filozofów analitycznych. ;) Skoro cel determinuje tutaj powinność, to ja nie mam już po co bronić swoich słów, bo nie mogę zgodzić się, że powinnością każdej działalności gospodarczej jest pozyskanie klienta przy zastosowaniu takich metod, jakie stosuje konkurent (nawet jeśli ma dzięki temu lepsze wyniki).

To cieszę się, że się zgadzamy.

Machiavelli napisał(a):Tak, dokładnie o tę część chodzi. Relacja między członem pierwszym i drugim jest taka, że zmieniam w nim formę odniesienia (kryterium oceny stanu rzeczy). Biorąc od uwagę, że trzecia część zakreśla kontekst (można by rzec, że nadaje znaczenie drugiej i chroni przed niedopowiedzeniem), to czy logicznym nie jest, że konkurencyjność w drugiej części odnosi się właśnie do kwestii pozyskania klienta?

Kiedy ustaliliśmy to już znacznie wcześniej, kiedy wyjaśniłem, że używam słowa "całościowe" zawsze w tymże kontekście. Niemniej ta część zdania, o ile oczywiście zawęża kontekst, o tyle nie wpływa na formę zdania.

Machiavelli napisał(a):(...)
Podaję inny przykład na to, że spójnik „ale” nie wyklucza wystąpienia stanu, który opisuje człon pierwszy zdania (a trzecia część nadaje kontekst i logiczność).
„Jeśli brać pod uwagę stan nieba to może i będzie burza, ale biorąc pod uwagę prognozę, możemy iść dalej, bo burza szybko przejdzie”, a skracając je:
„Może i będzie burza, ale możemy iść dalej, bo burza szybko przejdzie”.
I postępując tak samo z moim:
„Q może i ma konkurencję, ale inne perfumerie mogą się wyłącznie uczyć , jak zdobywać klienta”.

Tyle tylko, że o ile mój przykład odnosił się tylko do jednego słowa, o tyle tutaj pisałem o całej formie zdania.
Ponadto wydaje mi się, że źle się rozumiemy w związku z całokształtem i aspektem zdobywania klientów. Odnosiłem się do całokształtu we wspomnianym aspekcie i gdy w pierwszej części napisałeś, że maja konkurencję, to w drugiej, przy zastosowanej formie wychodzi na to, że takowej nie mają (ale oczywiście dalej mówimy o całokształcie związanym ze zdobywaniem klienta). W przypadku z burzą jest trochę inaczej, bo po przy analogicznej operacji byśmy dostali:
Jeśli mamy brać pod uwagę wyłącznie ceny i asortyment to Q może i ma konkurencję, ale jeśli wziąć pod uwagę całokształt, to może i też mają konkurencję, ale wydaje mi się, że inne perfumerie mogą od Q się wyłącznie uczyć, jak zdobywać klienta czymś innym, niż najtańszą ofertą.
Trochę bez sensu byłoby założenie na czerwono, bo wychodzi na to, ze formułujemy zdanie tak, że w jednej dziedzinie mają konkurencję, w drugiej też (to po co pisać o pierwszej? Tak, jest inny aspekt ale piszę o formie zdania) i wniosek, który przy "czerwonym" założeniu nie jest związany z niczym, co było napisane. Jedynym sensownym rozwiązaniem wydaje mi się, że jest założenie, że w kwestii pozyskiwania klientów konkurencji nie mają.
Znaczącą rolę też, moim zdaniem, odgrywa określenie, że "mogą się wyłącznie uczyć", który pełni podobną formę jak zdanie o braku konkurencji.

Machiavelli napisał(a):Nie wykluczam, że wypowiadając swoje słowa Missala miał na myśli to co powiedział dwa lata temu (on lub p. Stanisława), czy na gali przed kilkoma miesiącami. I przez to, że wyraził się niejasno, teraz te jego słowa są interpretowane przez bardziej konkretne przesłanki, w których wyraził swój stosunek do tej kwestii. To naturalne i musi się z tym autor słów liczyć. Wciąż jednak, warto chyba zachować ostrożność przy korzystaniu z przesłanek, zostawić sobie pole na wypadek, gdyby jutro p. Missala sprostował swoje ostatnie słowa i powiedział (na przykład) coś podobnego, do interpretacji Fqjciora tych słów. ;)

Absolutnie, ale zachowałem ostrożność, stąd taka a nie inna odpowiedź na post fqjciora.
Offline
Avatar użytkownika

Machiavelli

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1312
  • Dołączył(a): 27 lipca 2016, 12:34 - Śr
  • Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Perfumeria Q

Post06 lutego 2017, 15:00 - Pn

Wiem i wiem też kiedy można to umiejętnie stosować. Swoje zdanie opieram na tym, co się dowiedziałem od osób, ktore zjadły na tym zęby. Wszystko można sprowadzić do "wystarczy umiejętnie stosować", ale to tak samo konkretne jak "zrobić, żeby działało".

No to będziemy mieli impas dopóki nie dołączy do dyskusji jakiś marketingowiec i opisze dokładnie, „jak zrobić by działało” w tym przypadku. Ja się nie podejmę. Ale ponieważ obserwuję działalności, które to stosują i nie „zjadły jeszcze na tym zębów” (a mają najróżniejszy „styl” i również bardzo „niszowy” asortyment), wyobrażam sobie, że jest możliwym zastosowanie takiego narzędzia do kampanii MSB z prawdopodobieństwem jego skuteczności.
Ale nie sprowadzajmy rzeczy do banału. Tak, mówi o skuteczności, ale trendy się zmieniają. Są branże, w których takie rozwiązania mają pozytywny skutek jak np. pomoc dla firm. W przypadku jaki rozważamy nigdy nie widziałem jednak, żeby ktoś coś takiego robił i z tego co się okazuje, to nie tylko w Polsce, ale i na świecie (przykłady podawałem).

W branżach pokrewnych do omawianej (ten sam segment i niszowość produktu tylko rynek odzieżowy i obuwniczy) znajduje to zastosowanie i świetnie spełnia swoją funkcję. Zresztą w branży, którą omawiamy też zostało wykorzystane (również m.in. przez MSB, ale w zewnętrznym wywiadzie). Chyba jednak więc zastosowanie znajduje. ;)
Rozwiń proszę, bo to trochę ogólne (chyba, że to ogólny wniosek, bo tak też może być), a jeśli dobrze Cię rozumiem, to nie zgadzam się z tym.

Jeśli pozwolisz, to rozwinę w innym wątku, bo wydaje mi się, że tematyka bardzo odbiega od omawianej w tym wątku. Założę wątek filozoficzno-psychologiczny. ;)
Machiavelli, proszę, przeczytaj mój poprzedni post w całości. Naprawdę napisałem o tym i dlaczego to nie jest, moim zdaniem, do spełnienia.

Ależ ja czytam twoje posty w całości i bardzo uważnie. Napisałeś o zmianie targetu, a ja napisałem, że target jest ten sam (wskazują na to używane środki przekazu). MSB reklamuje się w NaTemat, czy Mieście Kobiet, które nie są stronami branżowymi. Chyba jednak chce więc dotrzeć do ludzi niewtajemniczonych? Dlaczego niemożliwym jest dla Ciebie, żeby pojawiali się w innych?
Owszem, napisałem o tej formie, bo jeśli mówimy o mechaniźmie w innych formach, to przecież podawałem (a początkowo zakładałem, szczególnie biorąc pod uwagę Twóją wypowiedź, w kórej piszesz, że nie trzeba samemu kupować, bo(...), że wiesz o tym), że MSB od dawna to stosuje.

No, czyli zgadzamy się, że przy dostosowaniu formy, jest to do zrobienia (rzecz jasna, o ile formę można dostosować tak, aby była spójna z pozostałymi działaniami)?
Co do dalszej części, to jeśli bronisz w ten sposób początkowej tezy, to ponownie - odnosiłem się już do tego i znowu mówimy tu o tym, że mają możność (mogą, ale niepowinni - po co to?).

Owszem, mają możność i dajmy im samym decydować, czy jest to też ich powinnością. Mogą nie mieć tej powinności z różnych powodów, o których obaj już pisaliśmy. Powodem może być nawet to, że zwyczajnie nie podobają im się narzędzia, które stosuje Q (niezależnie od formy).
To cieszę się, że się zgadzamy.

Również się cieszę, mogę teraz spróbować dotrzeć do Ciebie drugimi drzwiami. ;) Zgadzasz się więc, że „nie jest powinnością każdej działalności gospodarczej pozyskanie klienta przy zastosowaniu takich metod, jakie stosuje konkurent”. W tym zdaniu są dwa „aspekty” – cel i metoda (metoda środkiem do osiągnięcia celu). Jeśli zgodziłeś się z tym zdaniem, to mniemam, że konkretnie zgodziłeś się z „niepowinnością” metody (zastosowanie narzędzi konkurencji) skoro wcześniej napisałeś, że cel determinuje powinność (czyli niejako, że cel jest powinnością). A skoro w moich słowach metoda jest niejako integralna z celem, to jednak chyba nie możemy mówić o powinności?
Absolutnie, ale zachowałem ostrożność, stąd taka a nie inna odpowiedź na post fqjciora.

Jak najbardziej. Ciekaw jestem natomiast tych słów Missalów, które padły po stwierdzeniu, że nie mają konkurencji (w wywiadzie z 2014). Czy rzeczywiście byli wówczas tymi, którzy sprzedawali najstarsze kosmetyki (bo wartościowości zmierzyć nie możemy niestety ;) )? I czy jako jedyni je wtedy oferowali na naszym rynku?
„Elegancja jest niemożliwa bez perfum. To skryte, niezapomniane, ostateczne akcesoria.” - Gabrielle Coco Chanel

Zapraszam na The Elegance of Scent - blog o perfumach i szeroko rozumianej perfumerii.
Offline
Avatar użytkownika

srG

Perfumaniak

  • Posty: 2781
  • Dołączył(a): 26 września 2013, 22:03 - Cz
  • Lokalizacja: Warszawa

Re: Perfumeria Q

Post06 lutego 2017, 18:26 - Pn

Machiavelli napisał(a):No to będziemy mieli impas dopóki nie dołączy do dyskusji jakiś marketingowiec i opisze dokładnie, „jak zrobić by działało” w tym przypadku. Ja się nie podejmę. Ale ponieważ obserwuję działalności, które to stosują i nie „zjadły jeszcze na tym zębów” (a mają najróżniejszy „styl” i również bardzo „niszowy” asortyment), wyobrażam sobie, że jest możliwym zastosowanie takiego narzędzia do kampanii MSB z prawdopodobieństwem jego skuteczności.

Tylko tak jak napisałem, najlepiej w takich kwestiach odnosić się do konkretnej branży, a w tej jest tak jak pisałem - kiedy możesz się chwalić rodzinnym interesem bądź historią, to robisz to, w innym przypadku takich mechanizmów nie stosują (pomijam Budzyka, to bo jeszcze inna sprawa)
Cóż, w tej kwestii let's agree to disagree.

Machiavelli napisał(a):W branżach pokrewnych do omawianej (ten sam segment i niszowość produktu tylko rynek odzieżowy i obuwniczy) znajduje to zastosowanie i świetnie spełnia swoją funkcję. Zresztą w branży, którą omawiamy też zostało wykorzystane (również m.in. przez MSB, ale w zewnętrznym wywiadzie). Chyba jednak więc zastosowanie znajduje. ;)

To wniosek na wyrost. To oczywiste, że w momencie, gdzie przeprowadzany jest wywiad będą takie informacje. Nie mówiliśmy jednak o takiej formie. Do pierwszej części niestety nie mam się jak odnieść, bo nie mam wiedzy z tego zakresu.

Machiavelli napisał(a):Jeśli pozwolisz, to rozwinę w innym wątku, bo wydaje mi się, że tematyka bardzo odbiega od omawianej w tym wątku. Założę wątek filozoficzno-psychologiczny. ;)

Może w ogóle lepiej będzie odpuścić sobie ten temat. Nie to forum, nie ta tematyka, a Profumo i tak usunie ;)

Machiavelli napisał(a):Ależ ja czytam twoje posty w całości i bardzo uważnie. Napisałeś o zmianie targetu, a ja napisałem, że target jest ten sam (wskazują na to używane środki przekazu). MSB reklamuje się w NaTemat, czy Mieście Kobiet, które nie są stronami branżowymi. Chyba jednak chce więc dotrzeć do ludzi niewtajemniczonych? Dlaczego niemożliwym jest dla Ciebie, żeby pojawiali się w innych?

Ale to jest część wzięta za całość. Mam wrażenie, że pominąłeś jednak to co napisałem wcześniej, bo inaczej znalazłbyś odpowiedź na swoje pytania. Pisałem, ze do takich klientów oczywiście MSB również stara się dotrzeć, ale moim zdaniem z mniejszym naciskiem (częstotliwością, zasięgiem), co spowodowane jest charakterystyką całego miejsca (w tym oferty). Pisałem o tym szerzej wcześniej.

Machiavelli napisał(a):No, czyli zgadzamy się, że przy dostosowaniu formy, jest to do zrobienia (rzecz jasna, o ile formę można dostosować tak, aby była spójna z pozostałymi działaniami)?

Ponownie, pisałem o tym, jak i również zaznaczałem, że ciężko mówić o nauce czegoś, co było stosowane już wcześnie (jednak w innej formie).

Machiavelli napisał(a):Owszem, mają możność i dajmy im samym decydować, czy jest to też ich powinnością. Mogą nie mieć tej powinności z różnych powodów, o których obaj już pisaliśmy. Powodem może być nawet to, że zwyczajnie nie podobają im się narzędzia, które stosuje Q (niezależnie od formy).

Pisanie o możności naprawdę nie wprowadza nic, kompletnie nic nowego. Powinność natomiast wynikała z Twojego poprzedniego wpisu, z czym, jeśli dobrze zrozumiałem, zgodziłeś się pisząc o "sugestii powinności". Ja z takim wnioskiem właśnie się nie zgadzałem.
O powinności zdecydowali już sami, stosując taką a nie inną strategię.

Machiavelli napisał(a):Również się cieszę, mogę teraz spróbować dotrzeć do Ciebie drugimi drzwiami. ;) Zgadzasz się więc, że „nie jest powinnością każdej działalności gospodarczej pozyskanie klienta przy zastosowaniu takich metod, jakie stosuje konkurent”. W tym zdaniu są dwa „aspekty” – cel i metoda (metoda środkiem do osiągnięcia celu). Jeśli zgodziłeś się z tym zdaniem, to mniemam, że konkretnie zgodziłeś się z „niepowinnością” metody (zastosowanie narzędzi konkurencji) skoro wcześniej napisałeś, że cel determinuje powinność (czyli niejako, że cel jest powinnością). A skoro w moich słowach metoda jest niejako integralna z celem, to jednak chyba nie możemy mówić o powinności?

Możemy i nawet musimy. Metoda nie jest integralna z celem - są one na całkowicie różnych płaszczyznach. Metody, które przywołałeś są dobre, bo spełniają określone cele (wartościują je w danym kontekście). Inaczej nie byłoby sensu mówić o tym, że inni mogą się tego uczyć. Powinność z kolei wynika z założenia, że inni chcą sprowadzać do siebie klientów (rozwijać się, co z kolei potwierdza to, że otwierają nowe punkty, poszerzają ciągle ofertę itd).

Machiavelli napisał(a):Jak najbardziej. Ciekaw jestem natomiast tych słów Missalów, które padły po stwierdzeniu, że nie mają konkurencji (w wywiadzie z 2014). Czy rzeczywiście byli wówczas tymi, którzy sprzedawali najstarsze kosmetyki (bo wartościowości zmierzyć nie możemy niestety ;) )? I czy jako jedyni je wtedy oferowali na naszym rynku?

Mają w ofercie między innymi Wodę Królowej Węgier będącą pierwszymi alkoholowymi perfumami czy np. Markę Grossmith (ale nie tylko, bo tradycję mają także Rance i kilka innych, chociaż tutaj pozostaje kwestia wykupywania praw do starych marek - wiesz o co chodzi). Nie chcę się zagłębiać w to, jak miałoby być obliczone, czy sprzedają najstarsze kosmetyki (w końcu mówimy o liczbie mnogiej), ale nie ma się chyba co w to zagłębiać, bo pewnie Pani Missala też o tym w ten sposób nie myślała. Może to skrót myślowy.
Jeśli chodzi o drugie pytanie, to pamiętam, że lubisz markę Santa Maria Novella - to też cholernie stara marka, a jest w ofercie G (nie pokazują produktów na stronie, bo marka nie zgadza się na sprzedaż internetową - chyba przewidzieli co zrobią iperfumy ;)). Takich marek z tradycjami w ofercie konkurencji można wymienić całkiem sporo (Guerlain samo ciśnie się na usta, ale jeśli ma być z oferty niszówki, to pierwsze z brzegu - Geo F. Trumper czy Truefitt & Hill).
Offline
Avatar użytkownika

ele_gancki

Forumowicz

  • Posty: 348
  • Dołączył(a): 08 października 2011, 14:16 - So

Re: Perfumeria Q

Post14 października 2017, 08:24 - So

Kolejne podwyżki: np Olivier Durbano już na 835 zł/100 ml; Parfum d'Empire na 555 zł/100 ml

Czyżby podwyższali ceny zapachów tych marek, na które nie mają konkurencji w perfumeriach internetowych?
"Jedynie ci, którzy doceniają najwyższą jakość, mogą w pełni smakować życie."
Zino Davidoff
Offline
Avatar użytkownika

Exuberant

Aktywny forumowicz

  • Posty: 676
  • Dołączył(a): 10 września 2016, 22:11 - So
  • Lokalizacja: Poznań

Re: Perfumeria Q

Post14 października 2017, 09:28 - So

Też to zauważyłem. Ale np. na stronie Tiger and Bear 100ml BT Durbano nadal po 695zł. Więc też się zastanawiam skąd ta podwyżka.
Offline
Avatar użytkownika

gabriel@dag.pl

Perfumaniak

  • Posty: 2244
  • Dołączył(a): 28 lutego 2016, 19:45 - N
  • Lokalizacja: Powiśle

Re: Perfumeria Q

Post14 października 2017, 10:03 - So

pewnie koszty
Offline

hugogrocjusz

  • Posty: 22
  • Dołączył(a): 08 listopada 2015, 18:12 - N

Re: Perfumeria Q

Post17 października 2017, 19:26 - Wt

Raczej z tego powodu, że najnowszy wypust Oliviera, Labradoryt, kosztuje 195 euro, co po przeliczeniu na złoty polski zapewnia da sumę zbliżoną do 835 złotych. Podwyżka jest, bo flakony będą sprzedawane w nowych, bardziej wyrafinowanych pudełkach. Bardzo wątpię, aby Olivier zaczął korzystać z jeszcze większej ilości naturalnych składników bądź składników lepszych zapachowo, dlatego aż taka podwyżka wynika również z tego, że Olivier widzi, że jest popyt na jego produkt, więc po ludzku chce więcej zarobić. Niedawno otworzył także butik w Grasse, a więc zainwestował i za pewne przez kilka miesięcy, a może i lat ta inwestycja będzie generować tylko koszty, a nie zysk.
Ale ja po ludzku uważam, że podwyżka o 18% jest dość kontrowersyjna. Podobnie zachował się Micallef: w lipcu podnieśli cenę z 195 euro do 225 euro za flakon, ale oni nic w opakowaniach nie zmienili, więc znów: hajs musi się zgadzać.
Offline
Avatar użytkownika

BlueJeans

Moderator

  • Posty: 5869
  • Dołączył(a): 26 lutego 2016, 15:41 - Pt

Re: Perfumeria Q

Post17 października 2017, 19:29 - Wt

Creed wprowadza flakony w linii męskiej 100ml a ceny zostawia jak dla 120ml :) to jest kolejna porażka w świecie perfum.
Offline
Avatar użytkownika

thermomax

Aktywny forumowicz

  • Posty: 771
  • Dołączył(a): 05 kwietnia 2015, 18:31 - N
  • Lokalizacja: Gdańsk

Re: Perfumeria Q

Post17 października 2017, 19:55 - Wt

Na stronie creeda masz różnicę w cenie pomiędzy 120ml a 100ml flaszką - całe 30$ :lol:
Teraz nie opłaca się nic innego jak rozlewanie 500ml butli. Orientuje się ktoś, kiedy ostatnio były dostępne 0.5L avika ?
Offline
Avatar użytkownika

Greg

Aktywny forumowicz

  • Posty: 759
  • Dołączył(a): 18 listopada 2013, 14:36 - Pn

Re: Perfumeria Q

Post17 października 2017, 20:08 - Wt

To o tyle dziwne, że na stronie Durbano wszystkie zapachy, poza Labradorite, są ciągle w starych cenach - 160 euro.
Offline
Avatar użytkownika

BlueJeans

Moderator

  • Posty: 5869
  • Dołączył(a): 26 lutego 2016, 15:41 - Pt

Re: Perfumeria Q

Post17 października 2017, 20:21 - Wt

thermomax napisał(a):Na stronie creeda masz różnicę w cenie pomiędzy 120ml a 100ml flaszką - całe 30$ :lol:
Teraz nie opłaca się nic innego jak rozlewanie 500ml butli. Orientuje się ktoś, kiedy ostatnio były dostępne 0.5L avika ?


Też mi się wydawało, że 120ml kosztowały ok 1200zł więc szefo Tigera pewnie się pomylił jak mi tłumaczył, że cena została ta sama,a zmniejszyli gabaryt.
Offline

hugogrocjusz

  • Posty: 22
  • Dołączył(a): 08 listopada 2015, 18:12 - N

Re: Perfumeria Q

Post18 października 2017, 06:16 - Śr

Greg napisał(a):To o tyle dziwne, że na stronie Durbano wszystkie zapachy, poza Labradorite, są ciągle w starych cenach - 160 euro.


Bez komentarza...
Offline
Avatar użytkownika

disaster3

Super Perfumaniak

  • Posty: 3600
  • Dołączył(a): 24 kwietnia 2014, 11:51 - Cz
  • Lokalizacja: Warszawa

Re: Perfumeria Q

Post18 października 2017, 07:30 - Śr

To przestaną się sprzedawać. Już 695 PLN za Durbano to przegięcie w stosunku do zawartości jaka obecnie jest we flakonach vs poprzednie wersje. Podniesienie do 835 PLN z pewnością napędzi im więcej klientów ;)
Sprzedam
Korek od Loewe Solo Loewe Platinum 100ml chętnie kupię!!
Offline
Avatar użytkownika

Cookie13

Sensei Perfuforum

  • Posty: 11316
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 11:59 - N
  • Lokalizacja: Nowotaniec / Rzeszów

Re: Perfumeria Q

Post18 października 2017, 12:23 - Śr

To się nazywa utracić kontakt z rzeczywistością.
Offline

biaggi0303

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1541
  • Dołączył(a): 18 stycznia 2013, 18:37 - Pt
  • Lokalizacja: Poznań

Re: Perfumeria Q

Post18 października 2017, 13:57 - Śr

pisal ktos do nich co jest przyczyna tak drastycznych podwyzek Durbano? Tym bardziej, ze cena na stronie perfumiarza sie nie zmienila?
Z czystej ciekawosci bym zapytal i zobaczyl co odpowiedza :)
Offline
Avatar użytkownika

gabriel@dag.pl

Perfumaniak

  • Posty: 2244
  • Dołączył(a): 28 lutego 2016, 19:45 - N
  • Lokalizacja: Powiśle

Re: Perfumeria Q

Post18 października 2017, 15:22 - Śr

liczą na zysk nadzwyczajny :lol:
Offline

hugogrocjusz

  • Posty: 22
  • Dołączył(a): 08 listopada 2015, 18:12 - N

Re: Perfumeria Q

Post18 października 2017, 20:02 - Śr

biaggi0303 napisał(a):pisal ktos do nich co jest przyczyna tak drastycznych podwyzek Durbano? Tym bardziej, ze cena na stronie perfumiarza sie nie zmienila?
Z czystej ciekawosci bym zapytal i zobaczyl co odpowiedza :)


Dobry pomysł. Ale ja bym go odrobinę zmodyfikował. Ustalmy jakąś wspólną wersję takiego maila i niech go chociaż z 10 osób wyśle. Hmmm?
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do O perfumach ogólnie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

  • Reklama