Teraz jest 26 października 2020, 15:54 - Pn



  • Reklama

Geoffrey Beene - Bowling Green

Ogólne forum dotyczące perfum męskich. Opinie, sugestie, porady.
  • Reklama

Moja ocena Geoffrey Beene - Bowling Green (nie oceniaj zapachu, jeśli go nie znasz!):

1 - Bardzo słaby (DNO)
1
2%
2 - Słaby
0
Brak głosów
3 - Przeciętny
9
17%
4 - Dobry
18
34%
5 - Bardzo dobry
21
40%
6 - Genialny
4
8%
 
Liczba głosów : 53

  • Autor
  • Wiadomość
Offline
Avatar użytkownika

pirath

Super Perfumaniak

  • Posty: 3305
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 10:30 - N
  • Lokalizacja: Oppeln

Geoffrey Beene - Bowling Green

Post19 września 2011, 06:46 - Pn

Obrazek

z okazji infekcji dróg oddechowych pożytek z perfum mam żaden, ale za to inhaluję się Bowling Greeenem ;) Jego soczyste i mocne cytrusy doskonale odtykają zapchanego kinola ;)
Offline
Avatar użytkownika

domurst

Perfumaniak

  • Posty: 2069
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 11:00 - N
  • Lokalizacja: Hirschberg

Re: Geoffrey Beene - Bowling Green

Post19 września 2011, 06:47 - Pn

Potwierdzam skuteczność. Jako, że jestem tzw. "dzieckiem alergicznym" i zaczyna sie znienawidzony przez mnie okres, to faktycznie otwarcie trochę pomaga, niestety trwa zbyt krótko by było to działanie długotrwałe. Miks przyprawowy (goździki+cynamon+gałka muszkatołowa) nie daje już rady. Ale i tak pachnie bardzo ładnie i w dni takie jak dziś nosi się go z prawdziwą przyjemnością.
Luksus dla mnie - piękna kobieta u boku, perfumy i dobre espresso

Opium dla mas - blog o męskich perfumach
Fragrantica PL - mój profil
Online
Avatar użytkownika

cassyoosh

Aktywny forumowicz

  • Posty: 619
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 12:41 - N
  • Lokalizacja: Warszawa

Re: Geoffrey Beene - Bowling Green

Post19 września 2011, 06:47 - Pn

i ja dziś zapodałem Bowling Green - i przyznam, że bardzo pozytywnie mnie zaskoczył :)
tak jak nie bardzo mi podeszła woń Grey Flannel, tak ten zapaszek bardzo mi się spodobał;
na pewno trafi na moją półkę w wiekszej pojemności, niż próbeczka, którą posiadam (albo raczej -łem - bo dziś znakomita jej większość wylądowała na mnie) dzięki uprzejmości imć pirath'a :)
co do trwałości, to na mojej nieprzyjaznej zapachom skórze jest już ponad 4 h i chociaż męczę się z katarem alergicznym, który to słabnie, to się nasila - to co jakis czas jednak dociara do mnie woń, czyli Bowling Green jest wciąż jeszcze obecny :)
nic się nie zmieniło, wszystko jest jak było, niebo tak wysoko znów
-------------------------------------------
http://www.fragrantica.com/member/48291
Offline

pawelota

  • Posty: 7
  • Dołączył(a): 19 czerwca 2012, 08:43 - Wt

Re: Geoffrey Beene - Bowling Green

Post28 maja 2013, 09:30 - Wt

Bowling Green niezwykle naturalna mieszanka cytrusów i werbeny. Kapitalna w swojej naturalności i oryginalności. Składniki wysokiej jakości, świetnie zmieszane. Zapach z 1986 roku, świetnie poradził sobie z upływem lat (może nie, aż tak świetnie ponieważ przerwano jego produkcję). Wyprzedził swoje czasy, jest bowiem zapachem w stylu lat 90-tych.
Kilka dni temu udało mi się go kupić w perfumeria.pl za śmieszną kwotę 36 zł (tester). Po użyciu stwierdziłem, że pachnie identycznie jak 25 lat temu, kiedy kupiłem go w USA.
Ciepły i niepretensjonalny, urokliwy w swoim cytrusowo-ziołowym charakterze. Jakość i naturalność bardzo podobne jak Grey Flannel, chociaż zapach diametralnie różny. Bardzo przyzwoita i co ważne, niespotykana kompozycja zapachowa.
Offline
Avatar użytkownika

fqjcior

Właściciel forum/Administrator

  • Posty: 3384
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 10:28 - N

Re: Geoffrey Beene - Bowling Green

Post28 maja 2013, 09:34 - Wt

pawelota napisał(a):Bowling Green niezwykle naturalna mieszanka cytrusów i werbeny. Kapitalna w swojej naturalności i oryginalności. Składniki wysokiej jakości, świetnie zmieszane. Zapach z 1986 roku, świetnie poradził sobie z upływem lat (może nie, aż tak świetnie ponieważ przerwano jego produkcję). Wyprzedził swoje czasy, jest bowiem zapachem w stylu lat 90-tych.
Kilka dni temu udało mi się go kupić w perfumeria.pl za śmieszną kwotę 36 zł (tester). Po użyciu stwierdziłem, że pachnie identycznie jak 25 lat temu, kiedy kupiłem go w USA.
Ciepły i niepretensjonalny, urokliwy w swoim cytrusowo-ziołowym charakterze. Jakość i naturalność bardzo podobne jak Grey Flannel, chociaż zapach diametralnie różny. Bardzo przyzwoita i co ważne, niespotykana kompozycja zapachowa.


Zgadzam się z Twoją opinią. Właściwie nic dodać, nic ująć. Dla wielbicieli cytrusów i ziół to prawdziwy skarb. Do tego bardzo trwały i gigantycznie projektujący.
Offline
Avatar użytkownika

Marks

Aktywny forumowicz

  • Posty: 997
  • Dołączył(a): 02 czerwca 2012, 21:05 - So

Re: Geoffrey Beene - Bowling Green

Post28 maja 2013, 15:03 - Wt

Jak dla mnie Bowling Green to mix świeżej, świdrującej nos cytryny i goździków :) Pierwsza faza to swieza soczysta cytryna, szkoda ze na mnie ta faza trwa kilkanascie minut. Pozniej dochodzi do głosu gozdzik :) na mojej skorze wychodzi cytrynka z powbijanymi ziarnami goździka. Bardzo orginalny zapach za smieszna kase. Szkoda ze u mnie trzyma tylko 4-5 godzin, ale faktem jest ze przez pierwsze 1-2 godziny projekcja jest bardzo duza.
Offline
Avatar użytkownika

xentrix

Super Perfumaniak

  • Posty: 3883
  • Dołączył(a): 15 lipca 2012, 13:40 - N

Re: Geoffrey Beene - Bowling Green

Post15 czerwca 2013, 21:54 - So

mając w pamięci nieudaną znajomość z Grey Flannel (może kiedys znowu spróbuje ją nawiazać) , próbka Bowling Green, którą otrzymałem kilka dobrych miesiecy temu leżała w szafce i porastała kurzem. Strach było po nią siegnąć. W końcu odważyłem sie....i ...zaskoczyłem sie mocno pozytywnie , co zaowocowało zakupem flakonu w smiesznej cenie. Otwarcie to skomasowany atak cytrusów , podobnie jak w Monsieur Balmain mamy świetną cytrusową bombe. Pozniej cytrusy zaczynają zdecydowanie zanikać a pojawiają się nuty drzewno-ziołowe. Przejscie między fazami jest dla mnie mocno uwidocznione. Ostatecznie zapach ewoluuje i na koniec sie lekko i delikatnie wysładza. Jest to zapach ,gdzie mocno uwidoczniono przejscie miedzy fazami głowy/serca/bazy - co akurat mi odpowiada. Trwalosc powyżej 12 godzin i duża projekcja powodują , ze to zapach , którym warto sie zainteresować. Dodam,ze to pachindło w stylu klasycznym jednak całkiem noszalne na codzień. Ode mnie lekką ręką daje 4+
Masz czegoś dużo ? chcesz sie wymienić dekantem ? pisz !

http://www.fragrantica.pl/uzytkownicy/1564/
Offline
Avatar użytkownika

honoris causa

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1881
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 12:32 - N

Re: Geoffrey Beene - Bowling Green

Post16 czerwca 2013, 09:38 - N

Jestem zszokowany, że ten (u)znany klasyk jest tak mało popularny na forum. W latach 90-tych - samego bowling albo i jego podróbki, nieraz zdarzało mi się poczuć.
Poszukuję próbek:
Bois Marocain - T. Ford
Sahara Noir - T. Ford
Vert d’Encens - T. Ford
Freshman - Truefitt & Hill
Cuir - Mona DiOrio
Mercury, Sulphur - Nu Be
Davidoff Cool Water Deep Summer Fizz
Petroleum - Histoires des Parfums
Offline
Avatar użytkownika

fqjcior

Właściciel forum/Administrator

  • Posty: 3384
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 10:28 - N

Re: Geoffrey Beene - Bowling Green

Post16 czerwca 2013, 11:56 - N

A je nie jestem tym zupełnie zszokowany. Jeszcze niedawno zapach był u nas badzo trudno dostępny (podobno dawno został wycofany z produkcji) i bardzo wątpie, by był w naszym kraju do kupienia w latach 90-tych tak, byś mogł go czuć na ulicach. Co innego Grey Flannel - ciągle obecny na allegro gdzieś od 7-8 lat i wciąż produkowany.
Offline
Avatar użytkownika

xentrix

Super Perfumaniak

  • Posty: 3883
  • Dołączył(a): 15 lipca 2012, 13:40 - N

Re: Geoffrey Beene - Bowling Green

Post16 czerwca 2013, 14:49 - N

fqjcior napisał(a):A je nie jestem tym zupełnie zszokowany. Jeszcze niedawno zapach był u nas badzo trudno dostępny (podobno dawno został wycofany z produkcji) i bardzo wątpie, by był w naszym kraju do kupienia w latach 90-tych tak, byś mogł go czuć na ulicach. Co innego Grey Flannel - ciągle obecny na allegro gdzieś od 7-8 lat i wciąż produkowany.


dziś jest dostepny bez problemu w jednej perfumerii , dodatkowo w smiesznej cenie 35 albo 36 zł za 120 ml ...wiec okazja jakich mało . Zakupiłem i jestem happy . Robiłem nawet rozbiórke na forum ale jakoś chetnych brak ...Chyba forumowa młodzież boi sie klasyki nawet tej w wydaniu calkiem noszalnym a starzy "wyjadacze" zapach znają i mają albo mieli .
Cóz...dla mnie jeden z lepszych zapachów w kategorii do 100 zł.
Masz czegoś dużo ? chcesz sie wymienić dekantem ? pisz !

http://www.fragrantica.pl/uzytkownicy/1564/
Offline
Avatar użytkownika

fqjcior

Właściciel forum/Administrator

  • Posty: 3384
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 10:28 - N

Re: Geoffrey Beene - Bowling Green

Post16 czerwca 2013, 15:24 - N

xentrix napisał(a):
fqjcior napisał(a):A je nie jestem tym zupełnie zszokowany. Jeszcze niedawno zapach był u nas badzo trudno dostępny (podobno dawno został wycofany z produkcji) i bardzo wątpie, by był w naszym kraju do kupienia w latach 90-tych tak, byś mogł go czuć na ulicach. Co innego Grey Flannel - ciągle obecny na allegro gdzieś od 7-8 lat i wciąż produkowany.


dziś jest dostepny bez problemu w jednej perfumerii , dodatkowo w smiesznej cenie 35 albo 36 zł za 120 ml ...wiec okazja jakich mało . Zakupiłem i jestem happy . Robiłem nawet rozbiórke na forum ale jakoś chetnych brak ...Chyba forumowa młodzież boi sie klasyki nawet tej w wydaniu calkiem noszalnym a starzy "wyjadacze" zapach znają i mają albo mieli .
Cóz...dla mnie jeden z lepszych zapachów w kategorii do 100 zł.


Sam dopiero co tam nabyłem ;-). Okazja jakich mało, a zapach w swym gatunku przepiękny. Creed mógłby równie dobrze wydać go pod tą samą nazwą ;-) Nawet jeśli będę go sporadycznie używał, to jednak chcę go mieć w kolekcji. Jest... słoneczny. :)
Offline
Avatar użytkownika

xentrix

Super Perfumaniak

  • Posty: 3883
  • Dołączył(a): 15 lipca 2012, 13:40 - N

Re: Geoffrey Beene - Bowling Green

Post16 czerwca 2013, 16:03 - N

fqjcior napisał(a):
xentrix napisał(a):
fqjcior napisał(a):A je nie jestem tym zupełnie zszokowany. Jeszcze niedawno zapach był u nas badzo trudno dostępny (podobno dawno został wycofany z produkcji) i bardzo wątpie, by był w naszym kraju do kupienia w latach 90-tych tak, byś mogł go czuć na ulicach. Co innego Grey Flannel - ciągle obecny na allegro gdzieś od 7-8 lat i wciąż produkowany.


dziś jest dostepny bez problemu w jednej perfumerii , dodatkowo w smiesznej cenie 35 albo 36 zł za 120 ml ...wiec okazja jakich mało . Zakupiłem i jestem happy . Robiłem nawet rozbiórke na forum ale jakoś chetnych brak ...Chyba forumowa młodzież boi sie klasyki nawet tej w wydaniu calkiem noszalnym a starzy "wyjadacze" zapach znają i mają albo mieli .
Cóz...dla mnie jeden z lepszych zapachów w kategorii do 100 zł.


Sam dopiero co tam nabyłem ;-). Okazja jakich mało, a zapach w swym gatunku przepiękny. Creed mógłby równie dobrze wydać go pod tą samą nazwą ;-) Nawet jeśli będę go sporadycznie używał, to jednak chcę go mieć w kolekcji. Jest... słoneczny. :)


no to obaj możemy sie cieszyć z bardzo udanego zakupu ;)
Masz czegoś dużo ? chcesz sie wymienić dekantem ? pisz !

http://www.fragrantica.pl/uzytkownicy/1564/
Offline
Avatar użytkownika

Meister

Super Perfumaniak

  • Posty: 3621
  • Dołączył(a): 01 kwietnia 2012, 23:35 - N
  • Lokalizacja: Kraków

Re: Geoffrey Beene - Bowling Green

Post17 czerwca 2013, 15:25 - Pn

Miałem nic nie kupować, ale chyba się skuszę na tego Bowlinga.
Połączenie starego Chanel Platinum Egoiste z Monsieur de Balmainem oraz szmponem pokrzywowym, tudzież innym ziołowym. Trwałość z próbki przyzwoita, projekcja też niczego sobie. Myślę, że zapach robiłby furorę pod szyldem Chanel jako flanker platynowego.
Dla mnie bomba !
Waham się z oceną,jeszcze potestuję, ale na ten moment minimum 4.
Offline
Avatar użytkownika

xentrix

Super Perfumaniak

  • Posty: 3883
  • Dołączył(a): 15 lipca 2012, 13:40 - N

Re: Geoffrey Beene - Bowling Green

Post17 czerwca 2013, 17:00 - Pn

Meister napisał(a):Miałem nic nie kupować, ale chyba się skuszę na tego Bowlinga.
Połączenie starego Chanel Platinum Egoiste z Monsieur de Balmainem oraz szmponem pokrzywowym, tudzież innym ziołowym. Trwałość z próbki przyzwoita, projekcja też niczego sobie. Myślę, że zapach robiłby furorę pod szyldem Chanel jako flanker platynowego.
Dla mnie bomba !
Waham się z oceną,jeszcze potestuję, ale na ten moment minimum 4.


własnie najgorsze jest to, nawet tutaj wsród nas , ze jest wiele bdb zapachów , na ktore nikt nie zwraca uwagi , bo np tani jest. Gdyby jednak kosztował 3 x tyle + miał napis na flakonie Dior czy Chanel , to wszyscy by byli zachwyceni a zapas w perfumeriach by sie szybko kurczył...ale na to nie ma rady.
Masz czegoś dużo ? chcesz sie wymienić dekantem ? pisz !

http://www.fragrantica.pl/uzytkownicy/1564/
Offline
Avatar użytkownika

kudzior

Ultra Perfumaniak

  • Posty: 6282
  • Dołączył(a): 29 stycznia 2012, 23:15 - N

Re: Geoffrey Beene - Bowling Green

Offline
Avatar użytkownika

Marks

Aktywny forumowicz

  • Posty: 997
  • Dołączył(a): 02 czerwca 2012, 21:05 - So

Re: Geoffrey Beene - Bowling Green

Post17 czerwca 2013, 18:03 - Pn

kudzior napisał(a):http://www.fragrantica.com/perfume/Geoffrey-Beene/Eau-de-Grey-Flannel-4606.html to jest dopiero zapach ale cena nie jest juz taka okazyjna :)



Jeszcze rok temu w jedej z perfumerii internetowych mozna było go dostac za ok 50 zl - teraz bardzo trudno go upolowac a cena 3x wyzsza.
Offline
Avatar użytkownika

zaginiony w akcji

Forumowicz

  • Posty: 146
  • Dołączył(a): 17 maja 2013, 16:04 - Pt

Re: Geoffrey Beene - Bowling Green

Post09 lipca 2013, 12:18 - Wt

Czekałem z moją recenzją i czekałem ale w końcu uznałem, że choćbym nie wiem ile testował to opinia o tym zapachu się nie zmieni...
A więc nie rozumie, i nie zrozumie zachwytów jakie towarzyszą opisowi tej wody. Toż to zapach szamponu pokrzywowego ( nie podobny do wszystkich szamp. pokrzywowych... np tych z biedronki... ;P ale w 100% zapach niemalże identyczny do szamponu firmy "barwa zielona" ) a ponadto ma trochę tego czegoś co często określa się jako "zapach z gabinetu dentystycznego" więc jeśli ktoś chce pachnieć jak szampon pokrzywowy wąchany w gabinecie dentystycznym to jak najbardziej polecam :twisted: Według mnie za te same pieniądze gdzie go nabyliśmy ( tak także nabyłem w ciemno zachęcony opiniami z forum i ceną...) i w tej samej perfumerii lepiej zakupić Aspena od Coty ( i pachnieć jak proszek do prania :P )
Offline

Andres Iniesta

Aktywny forumowicz

  • Posty: 966
  • Dołączył(a): 02 stycznia 2012, 08:20 - Pn

Re: Geoffrey Beene - Bowling Green

Post09 lipca 2013, 12:51 - Wt

zaginiony w akcji napisał(a):Czekałem z moją recenzją i czekałem ale w końcu uznałem, że choćbym nie wiem ile testował to opinia o tym zapachu się nie zmieni...
A więc nie rozumie, i nie zrozumie zachwytów jakie towarzyszą opisowi tej wody. Toż to zapach szamponu pokrzywowego ( nie podobny do wszystkich szamp. pokrzywowych... np tych z biedronki... ;P ale w 100% zapach niemalże identyczny do szamponu firmy "barwa zielona" ) a ponadto ma trochę tego czegoś co często określa się jako "zapach z gabinetu dentystycznego" więc jeśli ktoś chce pachnieć jak szampon pokrzywowy wąchany w gabinecie dentystycznym to jak najbardziej polecam :twisted: Według mnie za te same pieniądze gdzie go nabyliśmy ( tak także nabyłem w ciemno zachęcony opiniami z forum i ceną...) i w tej samej perfumerii lepiej zakupić Aspena od Coty ( i pachnieć jak proszek do prania :P )


z Aspenem to pojechałeś .... na pewno nie pachnie się proszkiem do prania, pomijając jak ta woda pachnie w momencie aplikacji.
Offline
Avatar użytkownika

zaginiony w akcji

Forumowicz

  • Posty: 146
  • Dołączył(a): 17 maja 2013, 16:04 - Pt

Re: Geoffrey Beene - Bowling Green

Post09 lipca 2013, 14:16 - Wt

Z tym proszkiem do prania to trochę z przymrużeniem oka dlatego tam w nawiasie " :P " ale prawdy w tym trochę jest choć nie doprecyzowałem, tu jest podobnie trochę jak z tym szamponem do włosów GB BG nie pachnie jak każdy szampon pokrzywowy ale na pewno pachnie jak ten konkretny którego nazwę podałem, a Aspen nie pachnie jak typowy proszek do prania to fakt, ale mi zawsze będzie się tak kojarzył ponieważ przypomina mi zapach prania mojej Ciotki, szczerze nie wiem czym tak pachniało, jakiego specyfiku używała ( może to nie proszek a jakiś płyn :) ale nie mniej przypominało Aspena. Przepraszam, za nie doprecyzowanie ale to jak pisze tak z przymrużeniem oka dodałem. ;)
Offline
Avatar użytkownika

Ofis

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1421
  • Dołączył(a): 18 lipca 2012, 19:10 - Śr
  • Lokalizacja: Poznan

Re: Geoffrey Beene - Bowling Green

Post09 lipca 2013, 15:16 - Wt

Nie zdobył tyle sławy co pierworodne dzieło ale jest równie dobry, tylko w mniej widowiskowej kategorii.
Spodziewałem się czegoś innego, no więc teraz ja opiszę jak go odbieram. :)
Więc czuć, że jest to zapach retro ale też nie powiedziałbym, że jest prawie trzydziestolatkiem.
Zaraz po aplikacji jest wejście smoka ziół. Trwa to tylko chwilkę i czujemy cytrynę. Zielone nuty odchodzą, a wokół cytrynki zaczyna się kręcić coś słodszego ... To ładna para. Po 40 minutach cytryna kręci już z innym. Mech dębowy poderwał ją na skromny bukiet z jaśminu. Bawią się razem kilka godzin i ona w końcu wymięka. Na parkiecie (naszej skórze ;) zostaje tylko mech. Gdzieś tam pod ścianą stoi wstydliwa ambra i zakompleksione piżmo oraz jakieś drzewka...
Zapach może się kojarzyć z księdzem z biednej parafii ale nie jest to docinka. Jest to apel: jeśli jesteś młodszy od zapachu i nie interesujesz się perfumami nałogowo – nie kupuj.
Bowling green jest bardzo trwały ale jego największą zaletą jest naturalność! Próżno szukać tak czystych kompozycji w dzisiejszych perfumach. Czuć, że Geoffrey Beene włożył całe serce w tworzenie tego zapachu i czuć, że bardziej od zarobionych pieniędzy liczył na takie recenzje! ;P
Tak. Ta nieznana i prosta (brzydka za co ją lubię) butelka posiada w środku przebogatą kompozycję, która kopie tyłki znanym markom. I ich marketingowcom!
Do tego cena również pięknie śmieszna. Zapach już nieprodukowany dlatego warto poznać przed całkowitym wyginięciem.
Sprzedaż/wymiana: viewtopic.php?f=52&t=7756
Następna strona

Powrót do Perfumy męskie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: woytas i 34 gości

  • Reklama