Teraz jest 22 października 2020, 07:24 - Cz



  • Reklama

Bond No. 9 - Signature Perfume

Dyskusja o perfumach przeznaczonych dla obu płci.
  • Reklama

Moja ocena Bond No. 9 - Signature Perfume (nie oceniaj zapachu, jeśli go nie znasz!):

1 - Bardzo słaby (DNO)
0
Brak głosów
2 - Słaby
0
Brak głosów
3 - Przeciętny
0
Brak głosów
4 - Dobry
0
Brak głosów
5 - Bardzo dobry
1
100%
6 - Genialny
0
Brak głosów
 
Liczba głosów : 1

  • Autor
  • Wiadomość
Offline
Avatar użytkownika

grzegorz01

Ultra Perfumaniak

  • Posty: 5471
  • Dołączył(a): 01 stycznia 2015, 21:04 - Cz

Bond No. 9 - Signature Perfume

Post27 października 2016, 11:56 - Cz

Obrazek

Za stroną producenta:
The Arabian Nights come to Noho. To mark the 10-year anniversary of Bond No. 9's headquarters boutique, we had no choice but to unveil our signature scent, Bond No. 9 Perfume Oud, not for a New York neighborhood, but for our NoHo address. As a 30 percent concentration, thereby moving it into a category that's rare today: pure perfume.

Notes: Oud Extract, Rose, Tonka Beans and Musk


Za fragranticą:
Bond No. 9 Perfume marki Bond No 9 to orientalno - kwiatowe perfumy dla kobiet i mężczyzn. Bond No. 9 Perfume został wydany w 2009 roku. Perfumy zawierają takie składniki, jak piżmo, fasolka tonka, róża i agar (oud).
http://www.fragrantica.com/perfume/Bond ... -6751.html

Trochę recenzji:
https://perfumowyblog.com/2012/05/06/bo ... ropolii-4/
http://www.nezdeluxe.pl/2010/11/bond-no ... yszny.html

Kto zna? Jak wypada u Was "arabska noc w Noho"?

Moje wrażenia wkrótce.

c.d.n. ... ;)
Offline
Avatar użytkownika

grzegorz01

Ultra Perfumaniak

  • Posty: 5471
  • Dołączył(a): 01 stycznia 2015, 21:04 - Cz

Re: Bond No. 9 - Signature Perfume

Post28 października 2016, 19:47 - Pt

ok. mam już zdanie. więc tak:

po pierwsze flakon jest przepiękny (zwłaszcza jak na Bondy, które moim zdaniem może nie są brzydkie ale zamknięcie ich w te gwiaździste flakony znacznie ogranicza inwencje jak by te flakony wyglądać mogły), jest częściowo przeźroczysty, przez te małe kółeczka da sie podglądnąć stan płynu, wydaje się być jak by pokryty złotem.

po drugie to na pewno unisex, na mnie przechyla lekko w kobiecą stronę (co nie do końca mi odpowiada o czym dalej)

po trzecie czuć jakość tych perfum, trwałość świetna, koncentracja ponoć 30% przez co są nieco ociężałe (w końcu coś za coś)

cytując Mistrza:
sam zapach powala bogactwem, mocą, gęstością i orientalnym pięknem. Choć użyto tu kilku zaledwie składników, ale ich wysoka jakość i idealne proporcje nie podlegają tu kwestii. Signature Perfume to róża, mocno obecna przez pierwszy okres, okraszona rzekomo użytym z wyczuciem i umiarem oudowym ekstraktem (którego ja tu nie czuję), zanurzona w gęstej kąpieli odurzającego tonka i zmysłowych arabskich piżm. One to – gdy reszta już zniknie – pozostają na skórze przez długie godziny.
bardzo nie różna ta róża, zupełnie inna od tej z Declaration D'Un Soir, Ungaro III czy Delicate Rose lub Amouage Lyric, róża w Bondzie jest tak ciepła i przytulna że popada w coś na kształt migdału, pewnie to ta tonka tak zmienia wydźwięk tych perfum.
oudu też nie czuję, nie wiem jak oni to zrobili skoro jest jednym z 4 składników

A więc co jest?

cytując inną recenzję:
to przede wszystkim upojnie słodkie cappuccino. A nawet nie ono, co rozkoszna pianka na wierzchu. Za ten efekt odpowiada bób tonka.
Dużo więcej jest tu klasycznej róży, szczególnie na początku. I właśnie ona sprawia, że Bond No. 9 Perfume zyskuje migdałowy pierwiastek. Gdyby ktoś kazał mi liniowo ułożyć efekty w funkcji czasu to byłoby to tak: lekki oud, róża, migdał, pianka nad cappuccino, cappuccino z cukrem, świeża pościel z cappuccino na stoliku obok...

Producent pisz o swoim zapachu tak:
Co założyć wraz z Bond No. 9 Perfume?
Odpowiadamy… absolutnie nic. Bond No. 9 Perfume to wyjątkowe nocne przeżycie.
I coś w tym jest,


Tak coś w tym jest. Zdecydowanie.

Nie potrafię ocenić tych perfum, tak jak nie potrafiłem ocenić Hermesowego L’Ambre des Merveilles (to też unisex z lekkim przechylem), zaskoczył mnie ten Bond strasznie, nie spodziewałem się tak wymagających (dla męskiego nosa) perfum, w pierwszym momencie pomyślałem: WTF? jakieś pachnidło mojej mamy?
Czym dłużej z nimi obcuje, tym bardziej mi się podobają.
Testując I Love NY for Fathers wiedziałem że flakon raczej ze mną zostanie (jest męski, lekko mydlany - wiecie, toaleta w starym stylu - i stosunkowo łatwy w odbiorze), testując Signature Perfume naprawdę tego nie wiem.
Te perfumy trzeba poznać, oswoić się z nimi, one nie są na co dzień.

To coś specjalnego na specjalne okazje i na pewno nie dla każdego.

Powrót do Perfumy unisex

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: madelief, Molier, wahoo i 12 gości

  • Reklama