Strona 1 z 1

Serge Lutens - Santal de Mysore

PostNapisane: 19 października 2013, 10:10 - So
przez kapłan
Obrazek

W zapachach Serge'a Lutensa zawsze podobało mi się to, że są jak wyjęte prosto z baśni dla dzieci. Santal de Mysore jest dla mnie jednym z emblematycznych przykładów takiego perfumiarstwa baśniowego :)

Mamy tu mieszankę pięknego, żywicznego drzewa sandałowego z garścią przypraw, kminem i kokosem. Jak na co dzień, nie lubię zapachu kokosa, tak tutaj zastosowano go w takich proporcjach, że podkreśla świetnie słodycz sandału i ani trochę nie przeszkadza. Zapach wcale nie jest bardzo słodki. I to nie tylko jak na Lutensa, który słynie z ulepków. Po prostu jest w sam raz słodki, w sam raz żywiczny i drzewny. Ewolucja polega tu na stopniowym przygasaniu nieokiełznanych na samym początku żywic. Wizualnie ująłbym to w ten sposób, jakby zapach z koloru czerwono-brązowego na początku przechodził w czernie i szarości. W późniejszych fazach, podobnie jak w Fleurs d'Oranger, czujemy więcej kminu, ponieważ opuszczają go inne nuty. Najdłużej utrzymuje się nuta drzewa sandałowego, ale już nie takiego żywicznego - podkręconego przez przyprawy - tylko zwykłego słodkawego sandałowca znanego z innych kompozycji z tym składnikiem.

Według mnie to jeden z najbardziej udanych zapachów Serge'a Lutensa. Przede wszystkim stosunkowo, jak na zapachy tej marki, noszalny, nie dusząco słodki, nie nazbyt kobiecy ani nie męski. Zimowy.

Re: Serge Lutens - Santal de Mysore

PostNapisane: 19 października 2013, 11:58 - So
przez Niacha
Zazdroszczę próbki. :)

Re: Serge Lutens - Santal de Mysore

PostNapisane: 19 października 2013, 19:06 - So
przez kapłan
Ciężko je zdobyć, nieprawdaż? A ja widziałem, że masz Iris Silver Mist. Skąd? Ciągle tego nie znam. Poznałbym chętnie również Mandarine Mandarin i kilka innych.

Re: Serge Lutens - Santal de Mysore

PostNapisane: 21 października 2013, 09:13 - Pn
przez kapłan
Po dogłębnych testach mogę oficjalnie powiedzieć, że to jedno z arcydzieł Lutensa. Santal de Mysore jest zdecydowanie wart posiadania. Przewinęło się przez moje ręce kilka zapachów opartych o nutę sandałowca, ale żaden nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak ten. Dla mnie to "must have".

Re: Serge Lutens - Santal de Mysore

PostNapisane: 21 października 2013, 09:19 - Pn
przez Niacha
Twoje zdanie jest solidną rekomendacją. Myślisz Kapłanie, że można go brać w ciemno jak się lubi Arabie i Fille? ;)

Re: Serge Lutens - Santal de Mysore

PostNapisane: 21 października 2013, 09:47 - Pn
przez kapłan
Ja akurat nie lubię Fille i nienawidzę Arabie 8-)

Santal de Mysore wpisuje się w raczej w mój ulubiony gatunek, gdzie lekko słodka nuta drzewna przełamana jest ostrą nutą kadzideł i przypraw. Trochę jak w Jubilation. Większość zapachów Lutensa jest jak dla mnie przeładowanych i krzyczących, m.in. Arabie, podczas gdy Santal jest bardzo wyważony - nie sądziełem, że Lutensa stać na stworzenie czegoś takiego.

Tak nawiasem mówiąc, to już go zamówiłem. Więc jakby co możesz się uśmiechnąć o dekant. Żeby wziąć coś w ciemno za tyle kasy, trzeba być w specyficznym stanie ducha, więc tu doradzał nie będę.

Re: Serge Lutens - Santal de Mysore

PostNapisane: 21 października 2013, 10:06 - Pn
przez Niacha
nieźle trafiłam z tym Arabie. :mrgreen:

Jeżeli wolisz bardziej wyważone perfumiarstwo to Chene też mogłoby Ci się spodobać - również jest subtelny w porównaniu do reszty twórczości Lutensa.

Gratuluję Santal de Mysore. W takim razie chociaż o próbkę pomęczę Cię pewnego dnia. Mam nadzieję, że paczka dotrze do Ciebie bez przeszkód.

Re: Serge Lutens - Santal de Mysore

PostNapisane: 21 października 2013, 11:03 - Pn
przez kapłan
Chene znam i nawet mi się podoba, ale nie tak bardzo jak SdM.

Re: Serge Lutens - Santal de Mysore

PostNapisane: 04 lipca 2014, 09:00 - Pt
przez pknbgr
Przepiękny zapach. Najlepszy Lutens którego poznałem i jedne z lepszych perfum w ogóle.
Bardzo oryginalne zestawienie kilku znanych nut. Kmin użyty w nadmiarze doskonale wkomponowuje się w słodkawą, przyprawowo-sandałową masę nadając mu dość niejednoznacznego (ni to przyjemne, ni odrzucające; wiecie jaki kmin potrafi być) charakteru. Jak już kapłan wspominał Santal de Mysore to bardzo wyważona, dopieszczona i zmieszana z niezwykłą precyzją kompozycja zasługująca na najwyższą notę. I zdecydowanie warta poznania. Mnie zachwyciła.

Re: Serge Lutens - Santal de Mysore

PostNapisane: 04 lipca 2014, 13:49 - Pt
przez Argentum
Jeśli nazwa wskazuje na miejsce pozyskania surowca, to muszę poznać ten zapach. Z tego co wiem, prowincja Mysore słynie z olejku sandałowego najwyższej jakości.

Re: Serge Lutens - Santal de Mysore

PostNapisane: 08 lipca 2014, 07:24 - Wt
przez Niacha
Santal de Mysore to bardzo dobry zapach. Okrągły przyjemny i o solidnych parametrach. Nieco zbyt kremowy. Brakuje mi w nim jakiegoś ostrzejszego kantu, podkreślenia że jednak mamy do czynienia z drzewem. Wiem, że sandałowiec jest raczej kremowy i tłusty, niż to co zazwyczaj odczuwamy jako "drzewa". Z Santal de Mysore wygrywa u mnie Tam Dao - trochę bardziej surowa odsłona sandałowca z lekko gorzkim posmakiem.