Teraz jest 18 lipca 2019, 14:17 - Cz



  • Reklama

Sonoma Scent Studio - Fireside Intense

Dyskusja o perfumach przeznaczonych dla obu płci.
  • Reklama

Moja ocena Sonoma Scent Studio - Fireside Intense (nie oceniaj zapachu, jeśli go nie znasz!):

1 - Bardzo słaby (DNO)
0
Brak głosów
2 - Słaby
0
Brak głosów
3 - Przeciętny
0
Brak głosów
4 - Dobry
0
Brak głosów
5 - Bardzo dobry
0
Brak głosów
6 - Genialny
1
100%
 
Liczba głosów : 1

  • Autor
  • Wiadomość
Offline
Avatar użytkownika

kapłan

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1030
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 12:36 - N

Sonoma Scent Studio - Fireside Intense

Post07 października 2012, 10:54 - N

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Nuty: Guaiacwood, nagarmotha (Cyperus), Texas cedar, Himalayan cedar, Indian sandalwood, agarwood, birch tar, cade, leather, oakmoss absolute, castoreum, ambergris.

Fireside Intense nie przypadł mi zbytnio do gustu. Testowałem go w piątek i część wrażeń już zdążyła ulecieć mi z głowy, ale mimo wszystko spróbuję napisać parę słów.

Otwarcie jest podobne jak w Winter Woods. Ta sama dziwna nuta, którą chyba jednak jest połączenie kastoreum i gwajaka. (W recenzji WW miałem wątpliwości, co to jest.) Tu jednak bardzo szybko do gry wchodzą nuty dymne, a konkretnie dziegieć. Zapach zachowuje się podobnie jak Winter Woods w sensie ewolucji. Przez pierwszą godzinę mamy na skórze festiwal nut drzewnych zaostrzonych tłustym i brudnym dymnym zapachem dziegciu. Ta faza faktycznie przypomina słynne Burning Leaves CB I Hate Perfume, jeśli ktoś wąchał lub też po prostu zapach palonych liści; choć serce Fireside Intense jest jednak bardziej złożone niż to, co oferuje CBIHP. Później osiada drzewną bazą, która przypomina mi trochę Gucci Pour Homme.

[EDIT: Inny zapach, który jakoś tam skojarzył mi się z Fireside Intense to Knize Ten.]

Na papierze wygląda to nader zachęcająco, jednak zapach jest dość trudny i jak dla mnie męczący. Trochę jak wdychanie dymu z ogniska przesączonego jakimiś chemikaliami. Dziegieć w FI nijak ma się do bogatego akordu znanego mi z Patchouli 24 Le Labo. Jest go tutaj o wiele mniej i choć gra rolę ważną to nie pierwszoplanową. Liczyłem, że FI będzie pachniał podobnie jak Patchouli 24 tylko z większą dozą nut drzewnych i mniejszą waniliowych. Tymczasem jest to raczej zapach palonych drew razem plus coś chemicznego, co sprawia, że odbiór tego zapachu staje się małym wyzwaniem. Kandydat do wielokrotnych testów.
Online
Avatar użytkownika

Cookie13

Sensei Perfuforum

  • Posty: 11092
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 11:59 - N
  • Lokalizacja: Rzeszów/Nowotaniec

Re: Sonoma Scent Studio - Fireside Intense

Post12 października 2012, 13:20 - Pt

Ekstremalny, ale nie prymitywny.
Trudny, lecz absolutnie noszalny ( zdecydowanie bardziej aniżeli np. Fumidus czy Complex ).
Jeśli ognisko, to takie trochę futurystyczne, a już na pewno z mocno odciśniętym industrialnym piętnem.
Bardzo mi się podoba. I rzeczywiście Fireside Intense to murowany kandydat do wielokrotnych testów, bo to niezwykle intrygujący, wymagający niszowy zapach, ale na szczęście - przynajmniej moim zdaniem - nie sztuka dla sztuki.
Offline
Avatar użytkownika

kapłan

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1030
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 12:36 - N

Re: Sonoma Scent Studio - Fireside Intense

Post12 października 2012, 13:47 - Pt

Wg mnie tu jest ten sam klimat, co w Lonestar Memories tylko znaczenie bardziej dosłowny. Lonestar powinien tak pachnieć, gdyby Tauer nie poszedł w kwiatki i wanilię. Z tym że Lonestar przy FI to jak spacerek po prerii dla dziewczynek vs. ujeżdżanie rozjuszonego byka z podwiązanymi jądrami. FI moim zdaniem kompletnie miażdży wszystko, co znam pod względem prawdziwej męskiej bezkompromisowości. Jest brud, pot, wytarta skóra, dym, niemyte ciało po tygodniu nocowania przy ognisku albo w zdezelowanym pickupie. Nie od razu to poczułem, ale skojarzenia jak najbardziej mogą iść w tym kierunku.

Futuryzm powiadasz...
Online
Avatar użytkownika

Cookie13

Sensei Perfuforum

  • Posty: 11092
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 11:59 - N
  • Lokalizacja: Rzeszów/Nowotaniec

Re: Sonoma Scent Studio - Fireside Intense

Post15 października 2012, 13:08 - Pn

...tak powiadam. Twoje skojarzenia ze skądinąd znakomitym Lonestar Memories uważam poniekąd za uzasadnione, lecz nie uważam wcale, że zapach Andy'ego Tauera jest taki wydelikacony w zestawieniu z Fireside Intense. Lonestar Memories to przede wszystkim zamszowe kowbojki suto potraktowane WD-40 i posypane wonnymi nasionami marchwi ( to pewnie ten quasi-kwiatowy akord o którym mówisz ), natomiast Fireside Intense to dym, chemiczne wyziewy i skóra. Przy tym wszystkim będę się upierać, że FI wcale nie jest jakoś nieznośnie nasycony turpizmem, bo podobnie jak w przypadku Ambre Noir dostrzegam w nim jakiś rodzaj wzniosłości, która jakoś nijak nie licuje mi z siermiężnością a la Fumidus, czy totalną bezkompromisowością jaskiniowego Complex.
Ostatnio edytowano 29 października 2012, 23:50 - Pn przez Cookie13, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Avatar użytkownika

kapłan

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1030
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 12:36 - N

Re: Sonoma Scent Studio - Fireside Intense

Post15 października 2012, 19:50 - Pn

Nie chcę powiedzieć, że Lonestar jest wydelikacony czy niemęski, czy nijaki, czy coś w tym stylu, tylko FI na mnie jest cholernie drapieżny i swoją bezkompromisowością dystansuje chyba wszystko, co w tej chwili znam. Jednocześnie nie jest to zapach, który mi do końca leży... po prostu wąchanie go nie sprawia mi przyjemności, przez co może tym większy respekt do niego czuję. Poza tym o ile większość zapachów SSS pachnie na mnie słabo, FI ma diabelną moc i trwa bardzo długo.

O żadnym turpizmie a propos tego zapachu nigdzie nie wspominałem. Tego rodzaju klimaty to dla mnie bardziej Ambre Noir. Odnosząc się dalej do twojej wypowiedzi, odbieram FI właśnie bardziej siermiężnie niż wzniośle.
Online
Avatar użytkownika

Cookie13

Sensei Perfuforum

  • Posty: 11092
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 11:59 - N
  • Lokalizacja: Rzeszów/Nowotaniec

Re: Sonoma Scent Studio - Fireside Intense

Post16 października 2012, 12:38 - Wt

O.K. A ja pozwolę sobie jeszcze doprecyzować, że Fireside Intense odbieram raczej jako cyber-punkowy ( np. w klimacie powieści " Zamieć " Neala Stephensona ), niż stricte sensu futurystyczny.
A po trzech testach tego gagatka - w tym dwóch globalnych - w ankiecie przyznaję mu "6".
Offline
Avatar użytkownika

kapłan

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1030
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 12:36 - N

Re: Sonoma Scent Studio - Fireside Intense

Post16 października 2012, 13:16 - Wt

To chyba muszę poszukać Zamieci, zaszyć się gdzieś, spryskać FI i chłonąć ten cyberpunkowy klimat ;) (Stephensona mam na półce tylko Peanatemę.)

Mnie cyberpunk kojarzy się przede wszystkim z Neuromancerem Gibsona, ale lubię ten nurt i chętnie bym przeczytał Zamieć, gdyby ktoś podarował mi trochę ekstra czasu.
Online
Avatar użytkownika

Cookie13

Sensei Perfuforum

  • Posty: 11092
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 11:59 - N
  • Lokalizacja: Rzeszów/Nowotaniec

Re: Sonoma Scent Studio - Fireside Intense

Post16 października 2012, 13:23 - Wt

Tak naprawdę " Zamieć " jest raczej powieścią post cyber-punkową, poszerzoną o wątki religijne i neurolingwistyczne. Generalnie nie przepadam za tym gatunkiem, ale " Zamieć " i wspomniany przez Ciebie " Neuromancer ", stanowią od tej zasady chlubne wyjątki, bo to naprawdę świetna literatura.
Offline
Avatar użytkownika

kapłan

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1030
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 12:36 - N

Re: Sonoma Scent Studio - Fireside Intense

Post16 października 2012, 13:27 - Wt

Szufladki są dla mnie najmniej istotne. Poza tym uważam, że są pomocne tylko tak długo, dopóki nikt nie próbuje ich zbyt sztywno zdefiniować. Najważniejsze, żeby sama książka była "miodna".
Online
Avatar użytkownika

Cookie13

Sensei Perfuforum

  • Posty: 11092
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 11:59 - N
  • Lokalizacja: Rzeszów/Nowotaniec

Re: Sonoma Scent Studio - Fireside Intense

Post16 października 2012, 13:31 - Wt

Zgadzam się. A " Zamieć " miodna jest.
Offline
Avatar użytkownika

kapłan

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1030
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 12:36 - N

Re: Sonoma Scent Studio - Fireside Intense

Post19 października 2012, 21:13 - Pt

No i proszę. Oswoiłem tego tygrysa. Zapach Sonomy są inne niż wszystko, co jest nawet na niszowym rynku, to trzeba sobie jasno powiedzieć. Już w pierwszym zetknięciu czuć, że są bogate, ale kiedy się stykasz z zupełną nowością, nie jesteś w stanie trzeźwo ocenić tego, co widzisz lub czujesz. A oswajanie tych zapachów to czysta przyjemność, szczególnie, jak masz już trochę doświadczenia w wąchaniu niszy i podchodzisz do każdego testu zblazowany i na zasadzie eeee, to mnie na pewno niczym nie zaskoczy. No to Sonoma cię zaskoczy, a Fireside szczególnie. Z Fireside jest jak z jazzem, kiedy zaczynasz słuchać, pierwsze, co cię zaczyna zastanawiać, to to czemu ci faceci grają fałszywe nuty i w ogóle ci się nie podoba. A potem albo wytrwasz i się przełamiesz albo wrócisz do radiowej sieczki. Jednocześnie nie znaczy to, że kiedy przełamanie już nastąpi, rzecz zaczyna ci się nagle podobać w standardowym sensie tego słowa ;)
Offline

RayFlash

Super Perfumaniak

  • Posty: 3390
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 11:11 - N

Re: Sonoma Scent Studio - Fireside Intense

Post20 października 2012, 15:24 - So

kapłan napisał(a):No i proszę. Oswoiłem tego tygrysa. Zapach Sonomy są inne niż wszystko, co jest nawet na niszowym rynku, to trzeba sobie jasno powiedzieć. Już w pierwszym zetknięciu czuć, że są bogate, ale kiedy się stykasz z zupełną nowością, nie jesteś w stanie trzeźwo ocenić tego, co widzisz lub czujesz. A oswajanie tych zapachów to czysta przyjemność, szczególnie, jak masz już trochę doświadczenia w wąchaniu niszy i podchodzisz do każdego testu zblazowany i na zasadzie eeee, to mnie na pewno niczym nie zaskoczy. No to Sonoma cię zaskoczy, a Fireside szczególnie. Z Fireside jest jak z jazzem, kiedy zaczynasz słuchać, pierwsze, co cię zaczyna zastanawiać, to to czemu ci faceci grają fałszywe nuty i w ogóle ci się nie podoba. A potem albo wytrwasz i się przełamiesz albo wrócisz do radiowej sieczki. Jednocześnie nie znaczy to, że kiedy przełamanie już nastąpi, rzecz zaczyna ci się nagle podobać w standardowym sensie tego słowa ;)


Och, między jazzem a radiową sieczką jest cały wszechświat zjawisk i możliwości, tak gwoli ścisłości.


  • Reklama

Powrót do Perfumy unisex

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

  • Reklama