Strona 1 z 1

James Heleey - Sel Marin

PostNapisane: 09 lipca 2012, 12:16 - Pn
przez gurlen87
Na wstępie dziękuję Kwiatkowi za udostępnienie odlewki. Otóż studiuję go od samego rana i wrażenia są następujące. Ewidentnie zapach należy zaliczyć do kategorii stricte marynistycznej. A jak jest morze to i są rybki :). Ale nie żebym czuł się jak w sklepie rybnym czy przed zjedzeniem fish-maca... .Jest naturalnie. Początek orzeźwiający, cytrusowy. Następnie jedziemy kutrem rybackim, gdzieś po środku morza wśród rybnej ławicy, a bryza morska delikatnie wpada w nozdrza. Konotacja z Bvlgari Aqua... wg mnie minimalna sprowadzona do subiektywnego odczucia wody morskiej. O ile Aqua zionie wodorostami, florą morską o tyle Marin zalatuje fauną. Zaintrygował mnie na tyle, że będę myślał nad kupnem większej ilości.

Nuty: wetiwer, wodorosty, sól, brzoza, drzewo cedrowe, cytryna, bergamota

Re: James Heleey - Sel Marin

PostNapisane: 03 sierpnia 2016, 19:49 - Śr
przez Artplum
Nabyłem odlewkę i testuję Sel Marin od jakiegoś czasu.
Dziwny trochę ten zapach i trudno mi sobie wyrobić o nim jednoznaczną opinię.
Z pewnością nie jest to typowy przyjemniak, chociaż nie ma w nim też nic turpistycznego.
Teoretycznie powinien epatować słoną świeżością morskiej bryzy i niby czuć w nim ten wilgotny, chłodzący podmuch przesiąknięty solą, ale jednocześnie jest w nim coś, co mi się ze świeżością nie kojarzy. Chwilami wyczuwam w SM ewidentną nutę czegoś, co do złudzenia imituje pot, a od czasu do czasu bryza przynosi ze sobą i wyrzuca na brzeg rybę. Żywą, lepką, trochę ubabraną w mule....
W dodatku mam wrażenie, że od początku jest w tym zapachu żywica jodłowa ( :? ) i jakieś nasiona ( :? ), a w późniejszych fazach z morskiej wody wyłania się mech, jakieś drewienka i odrobina piżma.
Jako zapach do kontemplacji sztuki perfumeryjnej, wyławiania nut i poszerzania horyzontów olfaktorycznych, Sel Marin jest świetny.
Bez wątpienia jest też zapachem oryginalnym, bardzo charakterystycznym i nietuzinkowym. Nosząc go, można mieć niemal pewność, że nie spotka się drugiego osobnika pachnącego tym samym.
Z pewnością też nosiciel SM zostanie dostrzeżony przez otoczenie.
Mimo wszystko nie nosi mi się go komfortowo, szczególnie w początkowych fazach rozwoju.
Świetnie jest wdychać morskie powietrze z całym jego dobrodziejstwem inwentarza. Ale roztaczać tę woń wokół siebie, to już niekoniecznie...
Jedno jest pewne - warto poznać ten oryginalny, dobrej jakości, bardzo charakterystyczny zapach i samemu wyrobić sobie zdanie o nim.

Re: James Heleey - Sel Marin

PostNapisane: 16 sierpnia 2016, 20:43 - Wt
przez Asura
Zaskakujący, morski, zapach soli i ...portu rybnego. Po kilku minutach noszenia na mojej skórze wyraźnie odczuwałem woń portu rybnego. Bardzo sugestywny. Coś dla miłośników wędkowania.

Re: James Heleey - Sel Marin

PostNapisane: 16 sierpnia 2016, 21:25 - Wt
przez Marcin__
Hm... Jakiś mało morski ten Sel Marin na mojej skórze...

Miało być słono, miały być algi, wodorosty, a nawet ryby!

Co wyszło? Ozon, cytrusy (bardzo dużo cytrusów!) i delikatne muśnięcie glonów.

Szczerze mówiąc, bardzo przypomina mi hybryde Bvlgari: Aqva z Aqva Marine w proporcjach 30:70

Na lato fajny. Ale nie za tą cenę za coś tak odtwórczego...

Re: James Heleey - Sel Marin

PostNapisane: 10 kwietnia 2017, 14:53 - Pn
przez grzegorz01
Pierwsze wrażenie: Loewe 7 w wersji light summer.
Nikt mi nie wmówi że te zapachy nie są podobne. :mrgreen:

Chcę go mieć!

Re: James Heleey - Sel Marin

PostNapisane: 07 sierpnia 2017, 10:43 - Pn
przez buckley
Mój ulubiony, obok Bvlgari homme extreme, zapach o konotacjach morskich. Jest tu cos, co przywołuje we mnie wrażenia, jakie mam na plazy, nad oceanem, w upalny dzien, gdy sól unosi sie w powietrzu, tworząc delikatna mgiełkę i jest wyczuwalna rownież w usatch. Sel marin ma oprócz tego akord metaliczny, odrobine drażniący ale nie do takiego stopnia, zeby mi to przeszkadzało.

Re: James Heleey - Sel Marin

PostNapisane: 15 sierpnia 2017, 16:31 - Wt
przez dragosteadintei
Testowalem oba przed zakupem sel marin i profvmvm roma acqua di sale bezkonkurencyjne acqua di sale wygrywa pod względem kompozycji trwalosci i projekcji.W sel marin czuć "rybe" i mniej tej slonosci i morskoci.

Re: James Heleey - Sel Marin

PostNapisane: 15 sierpnia 2017, 21:51 - Wt
przez wahoo
U mnie również jest mało morsko, słono czy też "rybio". Na mojej skórze, ten z definicji morski zapach, zbyt często sprawia wrażenie dość mocno przyprawionego, tak jakby w kompozycji było coś na kształt zmieszanej gałki z odrobiną kardamonu i jeszcze mniejszą ilością kminu. Trzyma się skóry całkiem nieźle bo 8h, ale niespecjalnie się z niej unosi. Być może potrzeba morskiej bryzy, żeby Sel Marin ponieść trochę dalej. W biurze niestety jej nie uświadczę. :)
4/6

Re: James Heleey - Sel Marin

PostNapisane: 29 maja 2019, 14:59 - Śr
przez ale chop
3 lata go nie nosiłem...

Nie wiem czy nastąpiła reformulacja czy moja skóra się po prostu zmieniła ale teraz idzie w wyraźnie innym kierunku.
Zużyłem cały dekant 10ml i nigdy mi tak nie zapachniał...

No "bezczelna" woń ryby, żywcem wyciągniętej z morza :lol:
Celowo użyłem takiego określenia, bo to nie jest zapach podobny czy przypominający taką sytuację...

To po prostu 1:1 żywa, morska rybka (żaden smród sklepu rybnego)...

Teraz uwielbiam go jeszcze bardziej niż wtedy :lol:

Re: James Heleey - Sel Marin

PostNapisane: 14 października 2019, 11:01 - Pn
przez ale chop
Może to złudzenie ale ten Sel Marin, którego posiadam w nowej szacie zachowuje się inaczej niż odlewka, która miałem kilka lat temu.

Problem polega na tym, że jest teraz kapryśny za sprawą mnóstwa ISO E Super.

Jest bardzo trwały ale projekcja to jedna wielka zagadka.

Czasem mija pół godziny i przestaję go czuć, po czym pojawia się i znika... kolejnym razem czuję go jednostajnie przez kilka godzin, a jeszcze innym wcale.

Ja nie lubię takiej zabawy w chowanego ale skoro taka jego wola to nic na to nie poradze, hehe

Kompozycja jest doskonała.
Jeden psik i jesteśmy w porcie nad Adriatykiem.

Dodatkowo pokazuje różne oblicza w zależności od pogody.

W chłodne dni pachnie jak kuter rybacki w wietrzną noc
(stare sieci, zarośnięta kotwica, chlupot fal...)..

Gdyby nie te sztuczki z projekcją byłby ósmy cud świata.

Może to taki zamysł twórcy...
Muszę przyznać, że jak tak zawieje po jakimś czasie i znowu zniknie to aż się banan pokazuje na twarzy.
Człowiek ma ochotę wskoczyć natychmiast do morza.

Biłem się z myślami.
Chciałem pogonić ale w tym przypadku sprzedaż takiego zapachu za półdarmo to jedyna opcja.

Stwierdziłem, że zostaje.
Jest zbyt piekny.
Poza tym wiem, że z czasem żałowałbym swojej decyzji.

Muszę tylko podszkolić się w zabawie w chowanego :D

Czemu nic nie może być łatwe i przyjemne, tylko człowiek musi się nagimnastykować :)