Strona 1 z 1

Carner Barcelona - Bestium

PostNapisane: 27 maja 2020, 16:02 - Śr
przez Cookie13
Obrazek

Bestium - Carner Barcelona
Premiera; 2020
Twórca; Jordi Fernández

Nuty
N.G.; włoska bergamotka, róża turecka, róża bułgarska, szafran
N.S.; chiński osmantus, indonezyjska paczula
N.B.; oud palao, hiszpański czystek (labdanum), somalijskie kadzidło


[Zapach pojawił się u polskich dystrybutorów, można dzielić się wrażeniami]

Re: Carner Barcelona - Bestium

PostNapisane: 09 lipca 2020, 17:19 - Cz
przez Cookie13
Bestium. Sugestywna nazwa musi co najmniej intrygować. Następnym krokiem siłą rzeczy jest rzut oka na deklarowany skład. I już na tym etapie mogą pojawić się obawy. Obecność róży i to aż w dwu gatunkach, rodzi podejrzenia, iż jeżeli będziemy mieli do czynienia z bestią, to li tylko różaną. A to przecież żadna bestia. Przynajmniej dla mnie. Dlatego właśnie jakoś niespiesznie zabierałem się za testy tej samozwańczej bestii.
I oto w końcu nadszedł ten dzień, kiedy pośród innych próbek, dotarło do mnie najnowsze trio Bestial Collection, w tym oczywiście Bestium, które poszło na pierwszy testowy ogień.

Kto odniósł wrażenie, że celowo buduję w tej pisaninie suspens, aby w trzecim akapicie obwieścić że mamy do czynienia z totalnym zaskoczeniem, tego informuję, że zgodnie z przewidywaniami, Bestium nie jest kompozycją, która wnosi jakikolwiek nowy element do niszowego krajobrazu. A informuję o tym już w akapicie drugim, żeby poszukujący mocnych niszowych wrażeń, nietypowych brzmień oraz eksperymentów, dali sobie spokój z czytaniem już w tym miejscu niniejszej pisaniny. Bowiem Bestium żadną bestią nie jest.

Co więcej, wbrew wiele obiecującej nazwie, Bestium okazało się być pachnidłem bardzo... ładnym. I to jest chyba największy dysonans poznawczy, jaki może towarzyszyć pierwszemu zetknięciu się z Bestium. Z jakim więc zapachem mamy tutaj do czynienia?
W Bestium mamy nieomal klasyczne już połączenie róży z paczulą, doprawione pylistą goryczką szafranu, który - także w pewnym stopniu kolorystycznie - harmonijnie koresponduje z żywiczną bazą. Mamy tu zatem purpurowy odcień róży oraz głęboką brązową nutę paczuli, przyozdobione złocistymi ornamentami z szafranu, namalowane na mocnej bazie złożonej z czystka oraz wycofanego na dalszy plan agaru.

Kompozycja ta lokuje się gdzieś nieopodal klasycznych zapachów w ujęciu różano-paczulowo-agarowego tematu, takich jak Black Aoud - Montale i Regal - Boadicea The Victorious. Wykazuje także cechy wspólne z ubiegłorocznym Cairo od Penhaligon's, a także z Indonesian Oud z ekskluzywnej linii Ermenegildo Zegna. Znając te wszystkie zapachy, będziemy w stanie mniej więcej wyobrazić sobie, jak pachnie Bestium.

Czy to oznacza, że Bestium jest pachnidłem zbędnym? W moim odczuciu mimo wszystko tak nie jest. Na korzyść tej kompozycji przemawiają przede wszystkim znakomita, wręcz natychmiast rzucająca się w oczy [a właściwie to w nos] jakość, a także sposób wyegzekwowania tego - wydawać by się mogło - ogranego tematu. Bestium nie jest tak grubo ciosane jak Black Aoud, a jakością spokojnie dorównuje Regal (niewykluczone, że nawet je w tym aspekcie przewyższa). Bestium majestatycznie mości się na skórze, emitując swój zmysłowy aromat przez co najmniej 12 godzin, przy całkiem wyrazistej projekcji.
Z całą pewnością za mankament może być uznawana wysoka cena Bestium (950 zł / 50ml), ale ostatecznie nie brałem tego czynnika pod uwagę w ocenie.
A ta wynosi; słabe "5".