Teraz jest 24 października 2019, 02:28 - Cz



  • Reklama

Jusbox - Golden Serenade

Dyskusja o perfumach przeznaczonych dla obu płci.
  • Reklama

Moja ocena Jusbox - Golden Serenade (nie oceniaj zapachu, jeśli go nie znasz!):

1 - Bardzo słaby (DNO)
0
Brak głosów
2 - Słaby
0
Brak głosów
3 - Przeciętny
0
Brak głosów
4 - Dobry
0
Brak głosów
5 - Bardzo dobry
1
100%
6 - Genialny
0
Brak głosów
 
Liczba głosów : 1

  • Autor
  • Wiadomość
Offline
Avatar użytkownika

Cookie13

Sensei Perfuforum

  • Posty: 11316
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 11:59 - N
  • Lokalizacja: Nowotaniec / Rzeszów

Jusbox - Golden Serenade

Post11 września 2019, 17:41 - Śr

Obrazek

Golden Serenade - Jusbox
Premiera; 2018
Twórca; Julien Rasquinet

Skład
N.G.; szafran, goździk (przyprawa)
N.S.; olibanum, paczula
N.B.; agar, wanilia, bursztyn, opoponaks



Nie spodziewałem się aż takiego mastodonta po Jusbox. Testy czterech innych zapachów tej marki już niemal utwierdziły mnie w przekonaniu, że szeroko pojętej niszowej stylistyki po Jusbox spodziewać się wręcz należy, ale nie w aż tak monumentalnym wydaniu. Moje zaskoczenie stąd się wzięło, że Golden Serenade utrzymany jest trochę w starej estetyce Amouage. Zaryzykuję tezę, że gdyby Amouage wypuściło coś takiego w tym roku, to byłyby głosy, że wracają na właściwe tory. A przynajmniej do korzeni.

Golden Serenade jest bardzo dobrze poskładanym zapachem orientalnym, z mocnymi i - przynajmniej w tej stylistyce - zupełnie niezaskakującymi składnikami. Jednak praktyka często pokazuje, że w komponowaniu zapachów istotne jest nie tyle jakich składników się użyje (lub z jakich świadomie zrezygnuje w danym projekcie), ale JAK się ich użyje. Niejednokrotnie dowodzi to kunsztu perfumiarza, który mając świadomość priorytetowych założeń konceptu zapachu oraz zestaw składników potencjalnie przydatnych do wywołania określonego efektu, zdany jest w tej sytuacji na własną kreatywność, intuicję, doświadczenie i większą lub mniejszą skłonność do podejmowania ryzyka.
Początek tego pachnidła jest iście obezwładniający. Jeżeli nawet z trudem wyobrażacie sobie stwory z mitologii, pradawnych wierzeń i baśni, to sugestia, że po zaaplikowaniu Golden Serenade na skórę, pojawi się oudowy ent, może wcale nie wydać się Wam czymś absolutnie nieprawdopodobnym i abstrakcyjnym. Może dlatego, że ten konkretny oudowy ent jest rozsierdzony do granic możliwości. Oudowy ent wpadł w szafranową burzę piaskową i straciwszy orientację, miota się na wszystkie strony, jakby chciał powalić wiatr. Kiedy tak walczy będąc jednak z góry skazanym na porażkę z żywiołem, jego ogromna, niewyobrażalna siła, nie może pozostawiać obojętnym. Jest moc! Pełna napięcia symbioza pomiędzy skórzanym, na wskroś męsko wybrzmiewającym agarem a przyprawowym akordem smagającym frenetycznie rozedrgane ciało oudowego enta, nie może jednak trwać w nieskończoność. Bezlitosne pejcze ukręcone z królewsko pachnącego szafranu i goździków jak z pałacu szejka, zmuszają enta do kapitulacji. Dzieje się to nie bez pomocy kadzidlanego dymu i oparów jakby psychodelicznie aktywnej paczuli. Oudowy ent słabnie. Siada i nieruchomieje. Wydaje się - pomimo ogromnej wielkości - całkiem bezbronny. Ale to tylko pozory. Bo chociaż zapach robi się balsamiczny i lekko dymny, nieco w stylu pierwotnego Jubilation XXV Man, bez najmniejszej trudności da się wyczuć emanujące z niego siłę i władczość.

Podane to wszystko trochę na bliskowschodnią modłę, ale nie wali kiczem po nosie. Kompozycja bogata, ostentacyjna, wieczorowa. I powiedziałbym, że raczej męska. Podejrzewam jednak iż także zaprzysięgłe fanki tego typu orientu, nie dadzą rady oprzeć się Złotej Serenadzie.
Parametry bardzo dobre, z ponad 12-godzinną trwałością i początkowo atomową projekcją, stopniowo redukującą się do dobrej aż na samym finiszu.
Ocena; mocne "5".
Offline
Avatar użytkownika

tornado

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1071
  • Dołączył(a): 29 listopada 2015, 22:54 - N

Re: Jusbox - Golden Serenade

Post13 września 2019, 20:46 - Pt

Miałem okazję poznać kilka zapachów tej marki. Przyznaję, że stało się to dość pobieżnie nad czym szczerze ubolewam. Jednakże już słowo wstępne, bo tak traktuję pierwszy kontakt, ujawniło potrzebę dalszego, bardziej dogłębnego spenetrowania "tematu". Dzisiejsze nowe, czasem efemerydalne marki mają zadanie wielce trudne, gdyż wiele motywów zapachowych już było. Trochę jak w muzyce - gitara ma sześć strun i wiele riffów już wymyślono. I jak tu być odkrywczym?!

Przywołanie muzyki nie jest bez kozery, bo marka właśnie za jej sprawą pragnie być rozpoznawalna. Pomysł/idea jest jak najbardziej intrygująca. Tu muszę zaznaczyć, że moja miłość do muzyki jest daleko mocniejsza niż do perfum. Stąd też, teoretycznie, "na papierze" powinno być mistrzostwo świata. Cóż, jestem zdania, że sama realizacja konceptu nie porywa. Podkreślam, że nie mówię tu o kompozycjach (o tym za chwilę), lecz o flakonach, ogólnej "nawijce" itd. Moim zdaniem kapitalny pomysł, zdemolowano na etapie wykonania. Na żywo flakony nie robią żadnego wrażenia, a nawiązanie do winylu zdaje się być chwilowym, a wręcz wyrachowanym ukłonem w stronę odświeżenia mody na "czarny krążek". I jeszcze te nieszczęsne opowieści pseudomuzyczne, które mają się nijak do zapachów... Po prostu nomen omen, nie czuję tutaj bluesa. Na tym poziomie brak autentyczności, serca i zaangażowania.

Co innego same kompozycje i stricte perfumeryjna robota. Ta jest "zagrana" na wysokich nutach. Cookie13 wykonał kawał świetnej roboty opisując "złotą serenadę" (by the way ten mastodont ma bardzo blisko do kapeli Mastodon :twisted: ). Chcąc uniknąć silenia się na "mądrości", gdyż wyjątkowo byłyby one nie na miejscu, poprzestanę na spostrzeżeniu, iż fani oudu mają przechlapane :lol: Trza się łapać za portfele, bo wydatek się szykuje!
Kompozycyjnie, utkwiła mi w pamięci również figa, występująca pod nazwą "Feel'n'chill" - do powtórzenia.
"Black Powder" nie rozwalił mnie, jak Nirvana w latach 90-tych. I nie wiem, czy akurat tutaj krzywdy zapachowi nie zrobiono historią. Bo jednak Nirvana to Nirvana. Człek oczekuje uderzenia gitarą prosto w twarz, a tutaj takie to jakieś za grzeczne. Już lepiej nie pisać/mówić czym ten zapach jest inspirowany.
Niestety nie pamiętam nazwy czwartego zapachu (chyba to "Green Bubble"), który wybrzmiał jak najbardziej dobrze.
Będę chciał poznać wszystkie zapachy marki, bo czuć tu co najmniej dobrze zagraną melodię. A to, że już ją kiedyś słyszeliśmy? Cóż, najbardziej lubimy piosenki, które już usłyszeliśmy.

P.S. Czyżby szykuje się nowa perfumeryjno-marketingowa moda? Tutaj Jusbox, tam L’Orchestre Parfum, a na fundamencie kilkuletnim BeauFort :roll:
Offline
Avatar użytkownika

Cookie13

Sensei Perfuforum

  • Posty: 11316
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 11:59 - N
  • Lokalizacja: Nowotaniec / Rzeszów

Re: Jusbox - Golden Serenade

Post14 września 2019, 08:55 - So

Rzeczywiście żaden z poznanych przeze mnie do tej pory zapachów Jusbox, nie koresponduje z doklejoną do niego muzyczną inspiracją w sposób idealnie oczywisty. Chyba że na zasadzie ogromu dobrej woli, jaką należałoby włożyć w tropienie analogii pomiędzy inspiracją, a zawartością flakonu. Sztandarowym przykładem Golden Serenade. Ten oudowy ent ma tyle wspólnego z big-bandową muzyką Glenna Millera, co krzesło z krzesłem elektrycznym. Black Powder co prawda jest za bardzo ugłaskany jak na zapach inspirowany Nirvaną, ale przynajmniej spełnia założenie projektu, że miało to być pachnidło skórzane. Green Bubble z prominentną nutą marihuany z łatwością można skojarzyć z muzyką reggae i Jamajką, ale z drugiej strony, gdyby inspiracją był na ten przykład taki joint-hero jak Snoop Dogg, to też od biedy koncept dałby się obronić.
Ale nie wieszam za to psów na Jusbox, bo zapachy bronią się same, bez tej całej marketingowej otoczki.

P.S. Mastodona bardzo lubię, szczególnie Crack The Skye i Blood Mountain :) .

Powrót do Perfumy unisex

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Majestic-12 [Bot] i 4 gości

  • Reklama