Teraz jest 25 czerwca 2019, 04:44 - Wt



  • Reklama

Starzenie się perfum, a różnice między nimi

Ogólne rozmowy o świecie perfum.
  • Reklama

  • Autor
  • Wiadomość
Offline
Avatar użytkownika

Machiavelli

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1141
  • Dołączył(a): 27 lipca 2016, 12:34 - Śr
  • Lokalizacja: Trójmiasto

Starzenie się perfum, a różnice między nimi

Post11 grudnia 2018, 11:11 - Wt

Założyłem wątek, bo ostatnio razem ze znajomym mieliśmy okazję dojść do ciekawych wniosków przy porównaniu kilku flakonów tych samych perfum. Niech wątek służy jako wskazówka dla wszystkich, którzy podnoszą reformulacyjny lub podróbkowy raban, gdy tylko wyczują minimalne różnice między zapachami.

Do rzeczy: większość z forumowiczów pamięta pewnie jak Terenzi upłynniał na Ebayu flaszki Lavsa, które Unum od nich nie odebrało. Z tej jednej "fali" trafiło na perfuforum naprawdę dużo flaszek Lavsa, często kupowanych w ciemno, przez co w ostatnim czasie krążyły na straganach.
Bezpośrednio od Terenzi są u mnie w domu dwie flaszki (obie napoczęte mniej więcej w tym samym czasie, ale przechowywane w trochę innych warunkach). Poza tym w ciągu ostatnich miesięcy załatwiłem znajomym dwie kolejne flaszki z perfuforumowego straganu oraz jedną odlewkę.

Ostatnio porównywaliśmy te flaszki i dekant, żeby dojść do wniosku, że... wszystkie się zauważalnie od siebie różnią. Największe różnice były oczywiście między odlewką, a flakonami. Niemniej, między wszystkimi flakonami, z czego (2 były przechowywane w bardzo podobnych warunkach), też dało się bez problemu wyczuć różnice - zarówno na skórze jak i blotterze. Najwyraźniejsze różnice były w otwarciu, zaś im bliżej bazy tym były one coraz mniejsze. Brak zauważalnych różnic stwierdziliśmy po około 10 godzinach na papierze oraz 6 godzinach na skórze.
Jak określiłbym wspomniane różnice? Przede wszystkim część flaszek miała wciąż mocno wyczuwalną, metaliczną woń goździka, podczas gdy inne ją wyraźnie utraciły. Wersja z dekantu zrobiła się mniej kadzidlana, a bardziej popiołowa i zwarta, tak jakby w perfumach zostało samo tło. Niektóre wersje były również bardziej intensywne i zarysowane, a inne szybko się "wygaszały". Ogólnie profil zapachów wahał się od orientalno-kadzidlanych do drzewno-balsamicznych. Na blotterze te różnice w zapachu były wyraźniej wyczuwalne, zaś na skórze bardziej to jak układa się zapach (jak jest intensywny, jak mocno i długo projektuje).

Wniosek? Mamy te same perfumy, z tej samej rozlewni, z mniej więcej tego samego okresu (a właściwie prawdopodobnie z jednej partii). Pomijając ten jeden dekant, wszystkie przechowywane w tym samym, oryginalnym flakonie. A mimo to po około 2 latach (bo tyle mniej więcej minęło od kiedy pojawiły się one na Ebayu) sok w każdej z tych wersji zmienił się istotnie. Zapewne "tylko" za sprawą samego przechowywania + być może podróży w przypadku tych, które zmieniały właścicieli.

Niektóre z nich zmieniły się tak bardzo, że porównując ręka w rękę z innymi, pewnie niejeden podejrzliwy nos wietrzyłby oszustwo, podróbkę, albo co gorsza... refromulację. A w sumie wychodzi na to, że samo przechowywanie może sprawić, że np. jakiś flakon będzie wydawał się bardziej "zwietrzały", albo po prostu "inny". I jakie są na to teorie? Zmiana formuły? Zmiana miejsca produkcji? Niewiadomego pochodzenia testery? Niekoniecznie! Jak widać czasami wystarczy to, co dzieje się z flaszką między rozlewnią, a odbiorcą.
„Elegancja jest niemożliwa bez perfum. To skryte, niezapomniane, ostateczne akcesoria.” - Gabrielle Coco Chanel

Zapraszam na The Elegance of Scent - blog o perfumach i szeroko rozumianej perfumerii.
Offline
Avatar użytkownika

sobejjj

Forumowicz

  • Posty: 103
  • Dołączył(a): 07 października 2017, 21:29 - So
  • Lokalizacja: Rzeszów

Re: Starzenie się perfum, a różnice między nimi

Post17 grudnia 2018, 13:44 - Pn

Stąd też bierze się moim zdaniem dużo wyolbrzymionych opinii o reformulacjach (oczywiście nie tylko ale jednak). Niestety wszelkiego rodzaju dekanty są nieszczelne i nie pomoże żadna taśma hydrauliczna, dlatego z czasem wyraźnie wyczuwalne są słabsze lub w ogóle zanikające nuty otwarcia. Moja 10-tka LAVS też się znacznie zmieniła. Z czasem paruje też sam alkohol i perfumy mogą być bardziej skoncentrowane i wtedy dzieją się dziwne rzeczy - może zmieniać się poza samym zapachem np. trwałość, kolor. Dlatego używa się crimperów, czyli narzędzi które mechanicznie zaciskają atomizer na flakonie (np. https://www.youtube.com/watch?v=6Jhe24zm3aI). Oczywiście w warunkach domowych nikt nie będzie przy dekantach korzystał z tego typu cudów, więc zużywajcie je szybko :-)
Online
Avatar użytkownika

Lucjan

Moderator

  • Posty: 5348
  • Dołączył(a): 07 lipca 2012, 17:45 - So
  • Lokalizacja: Kozienice

Re: Starzenie się perfum, a różnice między nimi

Post17 grudnia 2018, 20:07 - Pn

Mam dekanty kilkuletnie. Trochę wyparowało : to widać po wilgotnych ściankach . W jednym drastycznie zmienił się kolor :arrow: Amouage Sunshine. Tak naprawdę nie zwracam uwagi na mniejsze lub większe różnice między zapachami w dekantach czy flakonach :|

Jak czuć maggi czy denaturat to znaczy , że sok skisł i do sracza z nim
Offline
Avatar użytkownika

alpaczino

Forumowicz

  • Posty: 156
  • Dołączył(a): 28 listopada 2018, 16:20 - Śr

Re: Starzenie się perfum, a różnice między nimi

Post19 grudnia 2018, 12:47 - Śr

Myślę, że moje doświadczenie z Nuits Indiennes (Indian Nights) od Jean-Louis Scherrer będzie odpowiednie do tego tematu.
Dwa lata temu, na prezent gwiazdkowy dla żony, kupiłem w/w perfumy w jednej z niemieckich, internetowych perfumerii „vintage”. Przesyłka dotarła na czas, przed Świętami - teoretycznie wszystko OK.
Dla przypomnienia i wyjaśnienia dodam, że tytułowy zapach jest już długo nieprodukowany a pochodzi z lat '90 ubiegłego wieku. Są to typowo damskie, orientalne, kwiatowe perfumy z podstawą z naturalnego piżma. Zapach pierwszy raz moja wybranka używała właśnie w dekadzie powstania i podchodzimy do niego sentymentalnie.
Wracając do tematu – ponieważ ostatni raz wąchałem „Indiańskie Noce” na przełomie wieków – coś mnie tknęło, żeby sprawdzić, czy po tylu latach, powrócą wspomnienia.
Puste psiki były (znaczy Niemiec nie grzebał), ale potem … smród zepsutego piżma (znaczy było naturalne).
Mówię – nie wierzę, że to się dzieje – a mogło być tak pięknie. Wołam córkę (może tylko mi tak śmierdzi?) Niestety smród – to smród i basta. Święta za pasem – prezentu brak.
Dzień później pomyślałem sobie – przed wywaleniem, chociaż popsikam sobie a co tam, tanie nie były. Poszedłem do ogrodu i psikam, psikam (5-10 x), … wącham i … nie śmierdzi??? Ponowny test z córką a ona – tata jaja sobie robisz – to nie jest to co wczoraj – to pięknie pachnie a tamto …
Podsumowując – prezent był bardzo udany i do dzisiaj (zostało ok. pół flakonu) pięknie pachnie, używany na specjalne okazje. A wnioski z tego takie:
– Piżmo w kontakcie z powietrzem się starzeje (i śmierdzi).
– Zapachy trzeba testować globalnie a nie po jednym psiku. ;)
pozdrawiam


  • Reklama

Powrót do O perfumach ogólnie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

  • Reklama