Teraz jest 19 października 2019, 15:17 - So



  • Reklama

Fenomen perfum niszowych

Ogólne rozmowy o świecie perfum.
  • Reklama

  • Autor
  • Wiadomość
Offline
Avatar użytkownika

aleksander

Super Perfumaniak

  • Posty: 3406
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 11:03 - N

Re: Fenomen perfum niszowych

Post11 maja 2012, 19:53 - Pt

belor napisał(a):
aleksander napisał(a):
kamolskee napisał(a):Tomek: bo to są zwykłe zapachy, nie różnicące się od tych mainstramowych.
Pomijając fakt, że są lepszej jakości, bardziej naturalne, dłużej i mocniej pachną, można powiedzieć, że masz rację.


dłużej i mocniej?
naprawdę?
Pokuszę się o takie uogólnienie.
Nie poruszam się swobodnie na polu drogich zapachów, ale te co poznałem, są wyjątkowo trwałe i mocne.

belor

Re: Fenomen perfum niszowych

Post11 maja 2012, 20:19 - Pt

aleksander napisał(a):
belor napisał(a):
aleksander napisał(a):
kamolskee napisał(a):Tomek: bo to są zwykłe zapachy, nie różnicące się od tych mainstramowych.
Pomijając fakt, że są lepszej jakości, bardziej naturalne, dłużej i mocniej pachną, można powiedzieć, że masz rację.


dłużej i mocniej?
naprawdę?
Pokuszę się o takie uogólnienie.
Nie poruszam się swobodnie na polu drogich zapachów, ale te co poznałem, są wyjątkowo trwałe i mocne.

miałem styczność tylko z kilkoma z niszy, niemniej żaden nie pachniał dłużej i mocniej, było dokładnie tak samo jak w mainstreamie, czyli przeciętnie średnio. może trzeba powąchać więcej, nie wiem?

FourOfKind

Re: Fenomen perfum niszowych

Post11 maja 2012, 20:20 - Pt

Sables z niszy to najtrwalszy zapach jaki znam.
Offline
Avatar użytkownika

kamolskee

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1836
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 11:57 - N
  • Lokalizacja: Bydgoszcza

Re: Fenomen perfum niszowych

Post11 maja 2012, 20:54 - Pt

aleksander napisał(a):
kamolskee napisał(a):Tomek: bo to są zwykłe zapachy, nie różnicące się od tych mainstramowych.
Pomijając fakt, że są lepszej jakości, bardziej naturalne, dłużej i mocniej pachną, można powiedzieć, że masz rację.


dłużej? Mam zupełnie odwrotne odczucia. 1:0 dla mainstreamu. Zdecydowanie.
Poznałem wiele zapachów z niszy. Amouage jest faktycznie trwałe i okropnie drogie :) Creedy są piękne, ale przeważnie słabo u nich z trwałością. Frapin jest trwały, ale nie zrobił na mnie większego wrażenia oprócz 1697. L'artisan jest ok co do trwałości, ale.. i to już domena większości zapachów z niszy: dużo ciekawych zapachów, co nie znaczy że takich które chce się nosić na co dzień. Mógłbym tak jeszcze wymieniać.
A jak się dłużej zastanowię, to nic - może oprócz Creed Original Vetiver - nie pobije CH212 z mainstreamu. Nie znam też odpowiednika Farafara. Albo Kenzo PH. Albo Chanel Egoiste. Wśród niszy ewentualnie Jubilat... yyy no ale nie za taką cenę kurcze :) Tak więc wracam do tego co napisałem wcześniej, gdzie pojawia się czynnik zwany ceną. Decydujemy się na teoretycznie mniejszą sprzedaż (mniej kanałów dystrybucji) co przekłada się na cenę. A teoria, że jak ktoś decyduje się na jakość to od razu trafia do niszy to jakieś... sam nie wiem: wytłumaczenie sobie dysonansu poznawczego który może pojawić się porównując cenę 100 ml w mainstreamie i niszy.

"Sables z niszy to najtrwalszy zapach jaki znam."

bo nie miałeś okazji poznać Black Cube'a albo Montale Black Aoud.
Bentley inaczej niż w motoryzacji, zaskakuje mnie pozytywnie nie tylko jakością, ale też ceną :)
Offline
Avatar użytkownika

Niacha

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1140
  • Dołączył(a): 30 kwietnia 2012, 11:19 - Pn

Re: Fenomen perfum niszowych

Post12 maja 2012, 06:55 - So

To ja powiem tak: nisza interesuje mnie dlatego, że nie powstaje pod listę ( w punktach!) oczekiwań panów marketingowców (albo robi to w znacznie mniejszym stopniu).

Podobnie jest z obrazami - można namalować coś co uważasz że się sprzeda, bo wiesz że tym roku modny jest zielony, a można też najpierw namalować obraz, który ci się podoba a potem zastanawiać się komu go sprzedać - taka różnica.

Cena mnie nie interesuje. Nie dlatego, że jestem obrzydliwie bogata, bo nie jestem. Po prostu kupuję to co mnie cieszy. Nie mam telewizora bo mnie to nie interesuje - wobec tego nie muszę wymieniać go co dwa lata na większy. Za telewizor mogę się obkupić w sześć Amouageów. Proste :]

Wydaje mi się, że klasyczny snob, który po prostu nie ma co robić z pieniędzmi i tak wymięknie przy niektórych niszowych firmach - bo nie mają złotego korka ;), regalnych symboli i pluszowych pudełek. A dla niego np. Byredo czy Laboratorio Olfattivo nadal będzie podejrzanie tanie. ;)
Offline

Mysza

Forumowicz

  • Posty: 238
  • Dołączył(a): 30 grudnia 2011, 13:37 - Pt

Re: Fenomen perfum niszowych

Post12 maja 2012, 07:37 - So

Ja siedzę w niszy stosunkowo od niedawna - może od roku albo nieco dłużej.

Poznałam niszę wówczas, gdy znudzona i zirytowana zawartością półek perfumerii mainstreamowych postanowiłam podejść do sprawy metodycznie, czyli zacząć szukać "po nutach". Szukałam mchu, znalazłam kdzidło, drewna i oud.
Tak odkryłam bloga Sabbath i jej opis Czarnego Turmalina, a poten sam zapach. I tak sie zaczęło.

Dziś wiem jedno: takich wrażeń olfaktorycznych, jak Back Tourmaline, czy Black Afghano, zapachu kadzidlane, drzewne, czu oudowe nie są w stanie zapewnić zapachy mainstreamowe.
Nie mówię "żaden" ani "nigdy", ani też "każdy"- ale średnia wypada tu zdecydowanie na korzyść niszy.
A tego szukam w zapachach: wrażeń, zaskoczenia, uniesień, a niekoniecznie tylko "ładniepachnienia".

Z moich doświadczeń wynika także, że szukanie metodyczne - po nutach i grupach zapachowych daje dużo lepsze rezultaty w przypadku niszy. Jak szukam czegoś, co pachnie drewnem, to faktycznie pachnie drewnem, a nie landrynką + drewnem.

Oczywiście są w niszy zapachy, które uważam za "od czapki" - ale do wielu z nich podchodzę z ciekawością. Nie chciałabym pachnieć ropą naftową, może niekoniecznie garażem, ale odtwarzanie zapachów ze środowiska człowieka (niekoniecznie naturalnego) uważam za fascynujące.
I to mi się w niszy podoba najbardziej: oferuje nam świat zapachów", a nie tylko "świat perfum".

A np. dzięki temu forum poznałam Encre Noir - który uważam za fenomenalny wyjątek od opisanych powyżej zasad - tani jak barszcz i zupełnie nie-niszowy, a zupełnie rewelacyjny zapach.
Offline
Avatar użytkownika

Niacha

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1140
  • Dołączył(a): 30 kwietnia 2012, 11:19 - Pn

Re: Fenomen perfum niszowych

Post12 maja 2012, 09:19 - So

Fajnie napisane Mysza! 8-)
Offline
Avatar użytkownika

Niszka

Administrator

  • Posty: 2815
  • Dołączył(a): 31 marca 2011, 09:42 - Cz
  • Lokalizacja: Łódź

Re: Fenomen perfum niszowych

Post12 maja 2012, 09:21 - So

kamolskee napisał(a):
aleksander napisał(a):
kamolskee napisał(a):Tomek: bo to są zwykłe zapachy, nie różnicące się od tych mainstramowych.
Pomijając fakt, że są lepszej jakości, bardziej naturalne, dłużej i mocniej pachną, można powiedzieć, że masz rację.


dłużej? Mam zupełnie odwrotne odczucia. 1:0 dla mainstreamu. Zdecydowanie.


Ja bym w sumie nie uogólniał. I w mass markecie i w niszy są perfumy o skrajnie różnych trwałościach. Jest Gucci by Gucci Pour Homme, który znika ze skóry po 20 minutach (sic!) i są perfumy niszowe Honore des Pres, certyfikowane jako powstające bez dodatków sztucznych, które znikają ze skóry po 30 minutach. Z drugiej strony mamy Black Afgano, czy Black Aoud, których trwałość i projekcja jest tak "przerażająca", że lepiej nie stosować więcej niż 2-3 chmurki, a także mamy A*Men, albo M7, w których trwałość jest bardzo wysoka.

FourOfKind

Re: Fenomen perfum niszowych

Post12 maja 2012, 09:35 - So

Ja zacząłem eksplorować niszę, dlatego, że wydaje mi się ciekawsza od nowych mainstreamowych kompozycji, które albo próbują pachnieć jak Terre (nota bene odwłoka mi nie urwał), 1 million, A*Men, albo eksplorują temat sportowy. Mam specyficzny gust i mainstream dla mnie skończył się (z wyjątkami) po 1993 r. W niszy, jakkolwiek chyba mało jest zapachów w moich klimatach (Sartorial, Fougere Royale, Duc de Vervins etc) tak wydaje mi się, że jest dużo bardziej złożonych kompozycji i eksplorujących różne "gałęzie" perfumiarstwa. Od klasycznej, poprzez akordy skórzane, zapachy środowiskowe. W mainstreamie też się zdarzają, ale to wyjątki. Teraz na fali są perfumy do siłowni (nawet flakonem nawiązują) albo jakieś kawowe słodziaki. Fan kalsyki, tytoniu, lawendy i skóry raczej nic dla siebie nie znajdzie. Ewentualne wyjątki od tej reguły, też są raczej utrzymane w kanonie nowoczesności, bo przecież teraz wszyscy kręcą noskiem, że jak noszą coś klasycznego to czują się 20 lat starzej. Albo, co też czytałem na forum, te zapachy podobają się starszym kobietom (to źle?) i to obciach.
Offline
Avatar użytkownika

kamolskee

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1836
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 11:57 - N
  • Lokalizacja: Bydgoszcza

Re: Fenomen perfum niszowych

Post12 maja 2012, 09:49 - So

Niacha napisał(a):To ja powiem tak: nisza interesuje mnie dlatego, że nie powstaje pod listę ( w punktach!) oczekiwań panów marketingowców (albo robi to w znacznie mniejszym stopniu).


Całe Nasomatto to dla mnie JEDEN WIELKI marketing :) Albo zobacz sobie opisy dot. zapachów Annick Goutal, np:

"Duel jest zapachem, który Camille stworzyła dla swojego męża. Jego nazwa ma dwa znaczenia – pojedynek oraz podwójny, dwoisty. Chciała tym zapachem opisać naturę swojego ukochanego. Z jednej strony jest on mężczyzną bardzo delikatnym, opiekuńczym, kochającym, wrażliwym i oddanym dzieciom. A z drugiej strony pozostaje prawdziwym, silnym mężczyzną. Jest mężczyzną, który pragnąłby przenieść się w czasie by walczyć w pojedynkach o świcie. Subtelna nuta skórzana przypomina zapach rzuconej rękawicy, która symbolizowała wyzwanie na pojedynek... w imię honoru lub miłości... "

Większość to właśnie takie opisy z pięknie dobraną historyjką mającą decydować o "wyjątkowości" - świetny zabieg marketingowy.

Ja to widzę w ten sposób, że oczywiście te zapaszki które chcą być w Niszy nie chcą "ładniepachnieć" jak to napisała jedna z koleżanek. Wg mnie są też mniej uniwersalne (uogólniając) - jedyny wyjątek dla mnie osobiście to Amouage i Creed - tam naprawdę odnajduję coś, co jestem w stanie używać non stop, każdego dnia. Reszta to jakieś dziwne albo fascynujące twory, które - powiedzmy sobie szczerze - nie sprzedały by się w dużych ilościach - no to sprytni marketingowcy celują od razu w Niszę - mniejsza sprzedaż nadrabiana wyższą ceną i wychodzą na swoje. Wg mnie łatwo zrobić killera w stylu Montale, jednoliniowego najlepiej, intensywnego. I dać go oczywiście pod target niszomaniaków, bo nikt z S. i D. raczej by się na coś takiego nie skusił.
W Mainstreamie jest dużo świetnych zapachów - znajduję ich znacznie więcej, niż w niszy. Więc sama nisza nie jest dla mnie fenomenem, no może od tej ironicznej strony (wmawianie potencjalnym klientom, że to coś wyjątkowego). Oczywiście mam na myśli mainstream przed 2000 rokiem - mógłbym wymieniać na pęczki, sypiąc ciekawymi tytułami.

A no i nie ma co tutaj podniecać się mega trwałością Afgańczyka, bo to przecież koncentrat a nie EDT ani nawet EDP!!! Zresztą, jeszcze nie odważyłem się go użyć do pracy, więc nawet nie wiem, jak skrajne mógłby budzić emocje ;)

edit: nie wspomniam o niszowym Ramonie Molvizarze, bo tutaj nikt prawie nie zna tych zapachów, ale pomijając cenę to dla mnie w sumie mainstreamowa klasyfikacja, poza ostatnimi produktami tego Pana, które już są typowo niszowe tematycznie.
Bentley inaczej niż w motoryzacji, zaskakuje mnie pozytywnie nie tylko jakością, ale też ceną :)
Offline
Avatar użytkownika

Niacha

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1140
  • Dołączył(a): 30 kwietnia 2012, 11:19 - Pn

Re: Fenomen perfum niszowych

Post12 maja 2012, 10:59 - So

Tak czy siak marketingowcy z mainstreamu wygrywają bo sprzedają miliony flaszek a nie tysiące. Jeden:Zero :)

Nie lubię klasyfikować perfum pod względem marketingu. Cały najnowszy rynek sztuki (powtarzam się, ale dlatego że dostrzegam tu analogię ) również jest podany w marketingowym sosie. Wiemy, że coś jest dobre ponieważ ktoś nam powiedział, że takie jest.

Jestem jednak za tym by wierzyć we własną ocenę wartości. - inaczej to nie ma sensu.
Offline
Avatar użytkownika

Niszka

Administrator

  • Posty: 2815
  • Dołączył(a): 31 marca 2011, 09:42 - Cz
  • Lokalizacja: Łódź

Re: Fenomen perfum niszowych

Post12 maja 2012, 11:44 - So

Niacha napisał(a):Tak czy siak marketingowcy z mainstreamu wygrywają bo sprzedają miliony flaszek a nie tysiące. Jeden:Zero :)

Nie lubię klasyfikować perfum pod względem marketingu. Cały najnowszy rynek sztuki (powtarzam się, ale dlatego że dostrzegam tu analogię ) również jest podany w marketingowym sosie. Wiemy, że coś jest dobre ponieważ ktoś nam powiedział, że takie jest.

Jestem jednak za tym by wierzyć we własną ocenę wartości. - inaczej to nie ma sensu.


To nie tyle kwestia marketingu co dystrybucji. Dolce & Gabbanę kupisz na każdym rogu...
Offline
Avatar użytkownika

aleksander

Super Perfumaniak

  • Posty: 3406
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 11:03 - N

Re: Fenomen perfum niszowych

Post12 maja 2012, 14:17 - So

kamolskee napisał(a):Wg mnie łatwo zrobić killera w stylu Montale, jednoliniowego najlepiej, intensywnego. I dać go oczywiście pod target niszomaniaków, bo nikt z S. i D. raczej by się na coś takiego nie skusił.
Spośród tanich zapachów, ostatnio też jest kilka premier jednoliniowców, które pachną z intensywnością 10% w stosunku do Montale i sprzedają się dobrze.

kamolskee napisał(a):W Mainstreamie jest dużo świetnych zapachów - znajduję ich znacznie więcej, niż w niszy.
Zupełnie odwrotnie niż ja.
Offline
Avatar użytkownika

kamolskee

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1836
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 11:57 - N
  • Lokalizacja: Bydgoszcza

Re: Fenomen perfum niszowych

Post12 maja 2012, 15:23 - So

aleksander: jeśli chodzi o mnie i niszę, co nieco napisałem już kilka miesięcy wcześniej, ale może teraz zaktualizuję.

W Niszy zrobiły na mnie wrażenie takie tytuły jak:
- Ramon Molvizar: Black Cube, Black Goldskin
- Amouage: Jubilation XXV, Jubilation 25, Memoir Man, Silver Man
- Frapin: 1697
- Creed: Original Vetiver, Aventus, GIT, SMW
- L'artisan: Dzonghka
- Nasomatto: Pardon

i ewentualnie, chociaż są mało użyteczne jak dla mnie: Montale Dark Aoud, Black Afgano

Z Mainstreamu:
- CH212 + wszelkie jej odmiany w postaci serii "On Ice" (za wyjątkiem serii VIP, bo to już nie to samo)
- Chanel: Egoiste
- Clinique: Happy for Man
- Kenzo: PH, Jungle
- Dior: Faranheit, Homme
- Dolce&Gabbana: The One Man, The One Gentleman
- Guerlain: L'Instant, Vetiver
- Rochas: Rochas Man
- Givenchy: Play Sport, Very Irresistible
- Hugo Boss: Bottled
- Prada: Infusion d'Homme
- Versace: Eau fraiche man
- Yves Saint Laurent: Opium
- Zegna: Essenza di Zegna

Przyznam, że najbardziej komfortowo nosi mi się Amouage i Creedy (pisałem wcześniej, że cena/niszowość sprawia, że zapach nie jest oklepany i robi wrażenie na otoczeniu), dlatego generalnie lubię niszę, ale nie dostrzegam jej fenomenu.
Bentley inaczej niż w motoryzacji, zaskakuje mnie pozytywnie nie tylko jakością, ale też ceną :)

FourOfKind

Re: Fenomen perfum niszowych

Post12 maja 2012, 15:28 - So

Pomijając kilka pozycji z Twojej listy, to widać, że lubisz zapachy świeże i słodkie (w sensie dwóch grup). Nie znam tych niszowców, o których piszesz, więc odnoszę się do mainstreamu. Moim zdaniem w mainstreamie podobnych zapachów jest sporo. Jedne gorsze, drugie lepsze nie wdając się w ocenę poszczególnych kompozycji i niuansów, ale generalnie słodko i świeżo. Nisza daję możliwość eksploracji innych "terenów".
Offline
Avatar użytkownika

fqjcior

Właściciel forum/Administrator

  • Posty: 3029
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 10:28 - N

Re: Fenomen perfum niszowych

Post12 maja 2012, 15:34 - So

Wg mnie istnieje jedna zasadnicza kwestia, która odróżnia perfumy marek niszowych (nie wszystkich rzecz jasna) od tzw. współczesnych designerskich, dostępnych w sieciowych perfumeriach. Otóż perfumy niszowe tworzone są na zasadzie twórczej wolności. Jasne, że gdzieś tam pojawia się aspekt ekonomiczny, bo przecież nie chodzi o to, by dokładać do interesu (stąd też ceny niszówek bywają wysokie, co wynika z małych serii, wysokiego kosztu jednostkowego i często naprawdę dużych kosztów składników). Jednak generalnie prawdziwego, niezależnego twórcę niszowego ogranicza jedynie jego własna wyobraźnia i jego możliwości warsztatowe. Oczywiście koniec końców tworzy on perfumy, a więc produkt, który w założeniu ktoś ma używać. Muszą więc one mimo wszystko być "noszalne". Ale nie muszą podobać się milionom. I o to chodzi. Niszowy twórca może pozwolić sobie na eksperymenty. Może zastosować niecodzienne składniki, niebanalne ich połączenia, nietypowe koncentracje. Ma świadomość istnienia skromnej, ale jednak potrafiącej docenić jego kunszt klienteli, która woli być nęcona często wymyślonymi historyjkami (np. o trudno dostępnej esencji haszyszu) niż wizerunkiem znanej aktorki promującej zapach, i która skłonna jest zapłacić więcej, niż za Armaniego czy nawet Diora. Stąd jeśli ktoś szuka innych, rzadkich, nietypowych, odważnych pachnideł, zapachów pozwalających mu przeżyć artystyczne uniesienie (często też odróżnić się od tzw. "otoczenia"), ten dziś znajdzie je jedynie w ofertach marek niszowych (i to też nie wszystkich).


Dla odmiany współczesna "designerka" to tworzenie perfum w oparciu o tzw. briefy, ściśle określony budżet (często skromny w zakresie samego zapachu, a rozdęty w zakresie szeroko pojętej promocji oraz opakowania). Prócz perfumiarzy pracują nad nimi całe sztaby ludzi, z których jeden jest "większym fachowcem" od drugiego. Badania marketingowe, testy konsumenckie, setki prób, obsesyjne dopracowywanie receptury nie po to, by stworzyć arcydzieło, tylko by trafić w rynkową 10-kę. Zupełnie inne priorytety.
Produkt vs dzieło sztuki użytkowej. Może nieco przesadnie, ale tak zestawiłbym współczesny massmarket z niszą. Naprawdę nie ma co zaklinać rzeczywistości. Powtarzam - są wyjątki. Ale generalnie tak to wygląda.

Nie muszę dodawać, że jeszcze 30-60 lat temu wyglądało to inaczej. Perfumy powstawały bez badań rynkowych, były produktem luksusowym, a nie obliczonym na schlebianie gustom mas. Weźmy Chanel Pour Monsieur, Eau Sauvage, Antaeusa, Kourosa, Quorum, Fahrenheit. Czy te zapachy powstały, by podobać się wszystkim? Absolutnie nie! Ale zmieniły one rynek perfum i ich historię, bo ludzie odnaleźli w nich ponadczasową treść i jakość. W tym sensie te zapachy miały wiele wspólnego z dzisiejszą niszą. Były efektem artystycznej wizji i wchodziły na rynek z wielkim znakiem zapytania. Dziś produkty rodzące znaki zapytania zwyczajnie na rynek nie wchodzą. Nikt nie będzie ryzykował.

Na koniec - jako że lubię podeprzeć swoje wywody prawdziwymi autorytetami - wypowiedź Marca Buxtona, która bardzo wiele mówi o tym, czym są perfumy niszowe. Buxton tworzył i wciąż tworzy dla znanych marek, ale pracuje też nad własną linią zapachów:

"Serguey: Are you proud of your creations?


Mark: Honestly, not of all of them. We don't create for ourselves, but for brands. If you want to create something as you wish, you have to be free. (...) These Mark Buxton aromas are all made according to my ideas of beauty. All of them are made by my intention to catch a moment and put it into a bottle, together with sounds, visuals, feelings, emotions... to translate all of it into a perfume."
http://perfumowyblog.com. ...bo zapach ma znaczenie...
http://perfumaniac.wordpress.com...because scent matters...
Offline
Avatar użytkownika

kamolskee

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1836
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 11:57 - N
  • Lokalizacja: Bydgoszcza

Re: Fenomen perfum niszowych

Post12 maja 2012, 15:46 - So

Generalnie zgadzam się z tym, co napisał fqjcior. Tyle że jest mnóstwo przykładów pachnideł niszowych, które jednak mają swoje odpowiedniki w mainstreamie. Często dlatego, że twórca danego zapachu został wynajęty przez więcej niż jeden koncern. Np. Rochas Man i New Harleem, Nasomatto Pardon i D'squared Potion, Ramon Molvizar Loona Moon i Versace Fraiche. Patrząc na spis marek na missali też dostrzegam tam koncerny, chyba że się mylę i są to jednoosobowe firmy ? :) Więc z tą wolnością to też różnie bywa, tzn. również wśród niszy (odpowiednik undergroundu w muzyce) tworzy się głównie pod klienta.
Bentley inaczej niż w motoryzacji, zaskakuje mnie pozytywnie nie tylko jakością, ale też ceną :)

FourOfKind

Re: Fenomen perfum niszowych

Post12 maja 2012, 15:51 - So

Twoja opinia fqjcior jest szczególnie bliska mojemu sercu. Co prawda nie znam dobrze niszy i czytając wpisy na forum mam wrażenie, że nie wszystko co niszowe jest dla mnie, to jednak mam właśnie podobne wrażenie jak Ty. Dawniej w mainstreamie powstawały takie giganty jak Antaeus czy Kouros (i niech mi ktoś powie, że wtedy były takie trendy - Kouros nie ma wielu godnych sobie rywali, jeżeli chodzi o wykorzystanie nuty zwierzęcej - myślę, że to był istny szok po zapachach z lat 70-tych) teraz wydarzeniem jest premiera czegoś takiego jak Terre. Wszyscy się zachwycają bo jest inny miż masa słodkich i świezych zapachów na półkach. Ale czy jest to arcydzieło? Przepraszam fanów tego zapachu, ale IMO nie jest. Teraz miejscem spełnienia szalonych snów perfumiarza jest nisza. Nie każdy niszowy zapach oczywiście jest świetny i niepowtarzalny, ale jednak mamy większy wybór. W mainstreamie ciągle klepią coś na tę samą modłę. Ja osobiście jestem podniecony mogąc wąchać takie dzieła jak Sartorial. Może się mylę, ale kiedy w mainstreamie wyszło coś klasycznego? Czy to nie był Rive Gauche (poprawcie mnie jeśli się mylę)? Jak widzę kolejny flakon pt. Sport to wiem, że w obecnym mainstreamie nic nie znajdę dla siebie. Owocowe, kawowe, słodkie i świeże zapachy to nie moja bajka. Cieszę się, że jest jeszcze stara klasyka na rynku, którą z racji malejącej już grupy odbiorców można spokojnie nazwać niszą (taki żarcik na koniec) ;)
Offline
Avatar użytkownika

pknbgr

Ultra Perfumaniak

  • Posty: 7402
  • Dołączył(a): 20 października 2011, 14:55 - Cz

Re: Fenomen perfum niszowych

Post12 maja 2012, 15:58 - So

Nisza to też biznes. Wprawdzie twórcy mają większe pole do popisu, ale koniec końców chcą to komuś sprzedać. Towary luksusowe zawsze mają popyt, a tworząc pod przykrywką niszy, te perfumy takimi pozostają. Massmarket się zdewaluował i robi się tylko pod publiczkę. Czasem ktoś się wychyli i stworzy coś niecodziennego, ale to rzadkość. Myślę, że dużą rolę odgrywa marketing. Zarówno w niszy, jak i massmarkecie. Każde z nich używa innych "haseł" bo i target jest inny. Podejrzewam, że gdyby jednak tak kilka massmarketowych gniotów przelać we flakony niszowców i dać im ceny dwa razy wyższe znalazłoby się paru, co by je bez problemu kupiło twierdząc przy tym, że to dzieła sztuki. Niemniej nisza jest ciekawsza. Są zapachy-ciekawostki, "normalne" casualowce sklecone na wysokim poziomie i są też arcydzieła, które powalają swoim niespotykanym pięknem. W sieciówkach robi się papka.
Offline
Avatar użytkownika

Niszka

Administrator

  • Posty: 2815
  • Dołączył(a): 31 marca 2011, 09:42 - Cz
  • Lokalizacja: Łódź

Re: Fenomen perfum niszowych

Post12 maja 2012, 18:40 - So

No tak, ale np. Montale, mimo iż ma ponad 70 zapachów w ofercie, działa na skraju rentowności. Zresztą były plany likwidacji marki. Na pewnym forum była taka informacja.
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do O perfumach ogólnie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

  • Reklama