Teraz jest 05 kwietnia 2020, 20:36 - N



  • Reklama

Perfumeria Q

Ogólne rozmowy o świecie perfum.
  • Reklama

  • Autor
  • Wiadomość
Offline
Avatar użytkownika

srG

Perfumaniak

  • Posty: 2796
  • Dołączył(a): 26 września 2013, 22:03 - Cz
  • Lokalizacja: Warszawa

Re: Perfumeria Q

Post31 stycznia 2017, 16:26 - Wt

srG napisał(a):Co do drugiej natomiast, to mam wrażenie, że to kwestia nadinterpretacji moich słów. Nie stwierdziłem, że całościowo Q wypada lepiej, tylko że całokształtem swoich działań potrafi lepiej zdobywać klienta i tego właśnie konkurencja może się uczyć. A to różnica. Nie napisałem, że Q jest lepsza pod względem obsługi/ organizacji wydarzeń/ marketingu (ok, to później napisałem ). I opieram to wyłącznie na doświadczeniu swoim i komentarzy innych osób, z którymi na ten temat dyskutowałem. Dlatego też podkreśliłem na wstępie, że to moja osobista opinia i ocena.

Napisałeś: Jeśli mamy brać pod uwagę wyłącznie ceny i asortyment to Q może i ma konkurencję, ale jeśli wziąć pod uwagę całokształt, to wydaje mi się, że inne perfumerie mogą od Q się wyłącznie uczyć, jak zdobywać klienta czymś innym, niż najtańszą ofertą.
Najpierw wyszczególniłeś aspekt ceny i asortymentu, po czym napisałeś o całościowym ujęciu, które siłą rzeczy ma przełożenie na to jak zdobywać i zatrzymać klienta. Sam piszę z perspektywy klienta i do tego też się odniosłem poprzez krytykę Twojej metodologii oraz podałem dlaczego nie zgadzam się z tym, że konkurencja miałaby się od nich uczyć. Nie jest to, jak to nazwałeś, nadinterpretacja, tylko wskazanie, że Twoje założenia nie są, moim zdaniem, wystarczające do obronienia tamtej tezy.

To raz, dwa rozumiem, że piszesz na podstawie swoich doświadczeń, stąd też mój komentarz o tym, że skoro wypowiadamy się na dany temat, to powinniśmy go znać i nie było to napisane po to, żeby Cię obrazić, tylko dlatego, że pisanie dla samego pisania mija się z celem. Napisałeś
Ponownie, nie zauważyłem, aby inne perfumerie kwapiły się do podarowania potencjalnemu klientowi próbki.
co wskazuje, że jednak tej konkurencji nie poznałeś, a na pewno nie dostatecznie. Przypomina mi to wątek, w którym była dyskusja na temat kryteriów niszy, gdzie wymienialiśmy się argumentami i gdzie pisały też osoby, które olewały te argumenty i pisały, że dla nich nisza to mimo wszystko "X". I tutaj też można by napisać, że to tylko ich opinia i ocena, ale co to wnosi? (oczywiście nie porównuję tego co napisałeś z tym, chodzi mi tylko o pewne podejście).
Offline
Avatar użytkownika

Machiavelli

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1469
  • Dołączył(a): 27 lipca 2016, 12:34 - Śr
  • Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Perfumeria Q

Post31 stycznia 2017, 17:28 - Wt

srG napisał(a):Najpierw wyszczególniłeś aspekt ceny i asortymentu, po czym napisałeś o całościowym ujęciu, które siłą rzeczy ma przełożenie na to jak zdobywać i zatrzymać klienta. Sam piszę z perspektywy klienta i do tego też się odniosłem poprzez krytykę Twojej metodologii oraz podałem dlaczego nie zgadzam się z tym, że konkurencja miałaby się od nich uczyć. Nie jest to, jak to nazwałeś, nadinterpretacja, tylko wskazanie, że Twoje założenia nie są, moim zdaniem, wystarczające do obronienia tamtej tezy.


Wyszczególniłem aspekt ceny i asortymentu, bo w mojej ocenie te dwa kryteria są najistotniejsze, aby zaistniała jakakolwiek konkurencyjność. Akurat te dwa bo wydają mi się łatwo mierzalne i już na podstawie tych dwóch można wywnioskować, że konkurencję Q ma. Następnie przeszedłem do "całokształtu", który później opisałem na kilku przykładach (sam, zdaje mi się, oczekiwałeś konkretów), a więc różnych procesów/mechanizmów, które Q w mojej ocenie wykorzystuje bardzo umiejętnie do zdobycia klienta, i tego właśnie powinna się konkurencja uczyć.
To napisałem w kontekście wcześniejszej dyskusji, gdzie przytoczono słowa p. Missali - wydźwięk moich słów miał być taki, że Quality nie musi skupiać się na konkurencji (choć rozsądnym byłoby, aby to jednak robiła), nie musi być nawet w niczym najlepsza, wystarczy, że umiejętnie wykorzystuje różne zabiegi (własnie ten całokształt) przyciągania i utrzymywania klientów. A co w mojej ocenie konkurencja robi mniej udolnie (i dlatego może tego się właśnie uczyć) lub w skromniejszej formie.

Co do próbek, to po przeanalizowaniu tego aspektu przyznaję się do błędu - sam przypomniałem sobie, że jeszcze przykładowo w L i SS dostałem też coś od nich. W innych nie przypominam sobie, ale może to przez to, że zamawiałem próbki, a nie flakony. Może też to kwestia mniejszego niż twoje doświadczenie. Jednak ujęcie tego w słowa "nie zauważyłem, aby inne perfumerie kwapiły się do podarowania potencjalnemu klientowi próbki" rzeczywiście zakłamuje rzeczywistość (lub też jest wyrazem mojej ignorancji). Jest to jednak zabieg, który bardziej wpływa na utrzymanie i zaangażowanie klienta, niż np. dotarcie do niego i dlatego wciąż jednak, nie wydaje mi się, aby ten jeden przykład zaważył na mojej początkowej tezie.

Podałem jednak inne przykłady, które zbagatelizowałeś i owszem, wyjaśniłeś dlaczego, jednak odnosząc się do swoich osobistych preferencji i przekonań. A jednak z mojej wiedzy wynika, że wymienione przeze mnie przykłady (obecność w różnorodnych mediach, organizacja wydarzeń ze znanymi osobami, kreowanie wizerunku marki) doskonale wpływają na potencjalnych klientów (o czym mówią teorie naukowe zweryfikowane badaniami) i z pewnością przyczyniają się do popularności Q i jej sukcesu na rynku.

Żeby jednak mieć na to jakiekolwiek dowody, musiałbym mieć wyniki badań, które potwierdzałyby większą popularność/lepszą sprzedaż w Q względem konkurencyjnych perfumerii. Stąd też uznaję moją "tezę" za osobistą "spekulację" i nie namawiam nikogo, aby traktował ją jako przesłankę do analizowania rzeczywistej sytuacji. Natomiast pod względem logiki i teorii naukowych, wydaje mi się ona jak najbardziej poprawna i uważam, że wystarczy do niej obserwacja tej konkurencji i jej poczynań oraz zbieranie doświadczeń klientów, a niekoniecznie to, czy zrobiłem w każdej zakupy. ;)

Nie wykluczam jednak, że moje rozeznanie jest niewystarczające. Jeśli podasz konkretny przykład jednej polskiej konkurencji Q, która lepiej lub tak samo opanowała wspomniane mechanizmy (lub inne, na które nie wpadłem) i poprzedzisz to przykładami, to jestem w każdej chwili gotów przyznać, że moja teoria jest błędna. Właściwie to nawet byłbym wdzięczny za taki przykład.

Może jest też tak jak wspomniałeś, że to celowy zabieg i chęć, by było "cicho" o danej perfumerii. Jeśli tak jest, to cofam co napisałem i niech nie uczą się od Q, tylko realizują swoją filozofię. Jednak biorąc pod uwagę, że konkurencja jest (i wspólnie doszliśmy do tego, że dość spora), to wydaje mi się to dość ryzykowne. Chyba, że przy takiej strategii równie dobrze prosperują i osiągają równie dobre (a może nawet lepsze wyniki).
„Elegancja jest niemożliwa bez perfum. To skryte, niezapomniane, ostateczne akcesoria.” - Gabrielle Coco Chanel

Zapraszam na The Elegance of Scent - blog o perfumach i szeroko rozumianej perfumerii.
Offline
Avatar użytkownika

Greg

Aktywny forumowicz

  • Posty: 845
  • Dołączył(a): 18 listopada 2013, 14:36 - Pn

Re: Perfumeria Q

Post31 stycznia 2017, 22:52 - Wt

ele_gancki napisał(a):To fragment wywiadu z p. Stanisławą Missalą i p. Michałem, który wczoraj się ukazał.

Państwa zasadą jest tworzenie rodzinnej firmy. Jak widzicie siebie za kilkanaście lat? W świecie wielkich sieci kosmetycznych, z mnóstwem promocji...

MM: Nie postrzegamy innych perfumerii jako naszej konkurencji. Staramy się sprowadzać perfumy najwyżej jakości, które powstały z artystycznym zamysłem. Sądzę, że będziemy się rozwijać powoli. Nigdy nie staniemy się korporacją. Będziemy małą firmą, która stara się robić duże rzeczy.

A tu link do wywiadu:

http://wielun.naszemiasto.pl/magazyn/ar ... ,t,id.html


Mam wrażenie, że trochę nadinterpretujecie ten brak konkurencji. Chyba dość istotne dla zrozumienia odpowiedzi jest pytanie, które jednoznacznie odnosi się do konkurencji dużych sieci i rynku opartego na wiecznych promocjach i przecenach. W tym kontekście dla mnie brzmi to rozsądnie i zrozumiale. Gdyby pytanie dotyczyło nowych perfumerii niszowych, które pojawiają się stopniowo na rynku to co innego. I sam jestem ciekaw odpowiedzi, która by padła na tak postawione pytanie.

NGL7 napisał(a):
Wracając do rzeczonych próbek, przed oczami mam taką sytuację: zamawiam próbki przez net, jadę je odebrać (mam blisko) to sobie jeszcze coś powącham i co? Muszę raz jeszcze przez neta składać zamówienie, żeby jedną dodatkową próbkę kupić?


Mam wrażenie, że tę dodatkową próbkę w takiej sytuacji dostałbyś po prostu za darmo. W moim przypadku nigdy nie było z tym problemu ;).
Offline
Avatar użytkownika

NGL7

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1492
  • Dołączył(a): 27 lutego 2016, 19:41 - So

Re: Perfumeria Q

Post31 stycznia 2017, 23:24 - Wt

^ Ale mówisz o tych fiolkach, czy o próbce z atomizerem (takiej jakie można kupić przez net, bo mi chodziło o te z atomizerem)? Co więcej bylem kiedyś świadkiem jak jedna z Pań robiła właśnie próbki i zapytałem czy przy okazji mógłbym kupić z tego samego flakonu bo akurat ten zapach mnie interesował, to odmówiła (nie jej wina, taka mają politykę).
Offline
Avatar użytkownika

Greg

Aktywny forumowicz

  • Posty: 845
  • Dołączył(a): 18 listopada 2013, 14:36 - Pn

Re: Perfumeria Q

Post01 lutego 2017, 00:01 - Śr

Jak rozumiem Tobie chodzi o sample z atomizerem, które mają naklejkę Q.? Przyznam się, że nigdy nie dopytywałem na miejscu czy mogę dokupić próbkę akurat w tej formie - po prostu zdarzyło się dostać zarówno odpsikaną fiolkę, próbkę Q. oraz firmową próbkę z atomizerem (konkretnej marki - producenta zapachu) - wielokrotnie. Aczkolwiek próbki Q. były przygotowane zawsze wcześniej, a zapachy na miejscu "na życzenie" faktycznie odpsikiwane.

A ma to aż takie znaczenie w jakiej fiolce dostajesz próbkę zapachu, skoro możesz ją dostajesz i tak ;)?
Offline
Avatar użytkownika

srG

Perfumaniak

  • Posty: 2796
  • Dołączył(a): 26 września 2013, 22:03 - Cz
  • Lokalizacja: Warszawa

Re: Perfumeria Q

Post01 lutego 2017, 00:25 - Śr

Machiavelli napisał(a):
Wyszczególniłem aspekt ceny i asortymentu, bo w mojej ocenie te dwa kryteria są najistotniejsze, aby zaistniała jakakolwiek konkurencyjność. Akurat te dwa bo wydają mi się łatwo mierzalne i już na podstawie tych dwóch można wywnioskować, że konkurencję Q ma.

Z tym nie polemizuję.
Machiavelli napisał(a):Następnie przeszedłem do "całokształtu", który później opisałem na kilku przykładach (sam, zdaje mi się, oczekiwałeś konkretów), a więc różnych procesów/mechanizmów, które Q w mojej ocenie wykorzystuje bardzo umiejętnie do zdobycia klienta, i tego właśnie powinna się konkurencja uczyć.

Ale z tym już tak, a konkretniej z końcówką zdania, ale o tym już pisałem.
Machiavelli napisał(a):To napisałem w kontekście wcześniejszej dyskusji, gdzie przytoczono słowa p. Missali - wydźwięk moich słów miał być taki, że Quality nie musi skupiać się na konkurencji (choć rozsądnym byłoby, aby to jednak robiła), nie musi być nawet w niczym najlepsza, wystarczy, że umiejętnie wykorzystuje różne zabiegi (własnie ten całokształt) przyciągania i utrzymywania klientów. A co w mojej ocenie konkurencja robi mniej udolnie (i dlatego może tego się właśnie uczyć) lub w skromniejszej formie.

Tutaj akurat Cię chyba nie rozumiem. Czym są te zabiegi, jeśli nie właśnie formą konkurowania? Jak inaczej miałoby to wyglądać?
Poza tym chyba na konkurencję jednak patrzą, skoro ograniczają sprowadzanie niektórych marek, które pojawiają się w niższych cenach gdzie indziej.
Niemniej, nie do tego odnosiłem się w Twojej wypowiedzi.

Machiavelli napisał(a):W innych nie przypominam sobie, ale może to przez to, że zamawiałem próbki, a nie flakony. Może też to kwestia mniejszego niż twoje doświadczenie. Jednak ujęcie tego w słowa "nie zauważyłem, aby inne perfumerie kwapiły się do podarowania potencjalnemu klientowi próbki" rzeczywiście zakłamuje rzeczywistość (lub też jest wyrazem mojej ignorancji). Jest to jednak zabieg, który bardziej wpływa na utrzymanie i zaangażowanie klienta, niż np. dotarcie do niego i dlatego wciąż jednak, nie wydaje mi się, aby ten jeden przykład zaważył na mojej początkowej tezie.

Nigdzie nie napisałem, że ten jeden przykład przeczył Twojej tezie.

Machiavelli napisał(a):Podałem jednak inne przykłady, które zbagatelizowałeś i owszem, wyjaśniłeś dlaczego, jednak odnosząc się do swoich osobistych preferencji i przekonań. A jednak z mojej wiedzy wynika, że wymienione przeze mnie przykłady (obecność w różnorodnych mediach, organizacja wydarzeń ze znanymi osobami, kreowanie wizerunku marki) doskonale wpływają na potencjalnych klientów (o czym mówią teorie naukowe zweryfikowane badaniami) i z pewnością przyczyniają się do popularności Q i jej sukcesu na rynku.

I co z tego wynika? Nie negowałem tego, że te rzeczy przyczyniają się do popularności Q. i nie takie było moje zastrzeżenie.
Pisałem, że nie muszą być postrzegane jako coś, czego inni mieliby się koniecznie nauczyć.
Gdyby Twój wniosek brzmiał, że polityka Q. daje im pozytywne rezultaty, to nic bym nie napisał.

Machiavelli napisał(a):Żeby jednak mieć na to jakiekolwiek dowody, musiałbym mieć wyniki badań, które potwierdzałyby większą popularność/lepszą sprzedaż w Q względem konkurencyjnych perfumerii. Stąd też uznaję moją "tezę" za osobistą "spekulację" i nie namawiam nikogo, aby traktował ją jako przesłankę do analizowania rzeczywistej sytuacji.

Niemniej wniosek brzmiał tak jak brzmiał, a że nie zgadzam się z nim, to podjąłem dyskusję.

Machiavelli napisał(a):Natomiast pod względem logiki i teorii naukowych, wydaje mi się ona jak najbardziej poprawna i uważam, że wystarczy do niej obserwacja tej konkurencji i jej poczynań oraz zbieranie doświadczeń klientów, a niekoniecznie to, czy zrobiłem w każdej zakupy. ;)

Nie, to nie jest logiczne, przykro mi. Żaden logik nie powie, że z tego logicznie i wprost wynika Twój wniosek. Zalecam ostrożność w stosowaniu tego stwierdzenia, bo jest bardzo często źle używane.
Odnośnie do obserwacji konkurencji - może, jeśli robi się to rzetelnie, a z tego co widzę, Ty tego nie zrobiłeś w ten sposób. W innym przypadku wiedziałbyś o tym, że masz sporo (może nie tyle co o Q., ale mają inny charakter i biorąc pod uwagę stylistykę MSB, bardzo dobrze, że jest tego mniej) artykułów o MSB i o Victorze (sam trafiłem najpierw na wywiad z nim, zanim w ogóle trafiłem na MSB). Podobnie z próbkami - wiele osób nawet u nas na forum (nie, nie dwie czy trzy) chwaliło to miejsce również za to jak wysyłają nieraz za darmo próbki. To, że Ty o tym nie wiesz, nie znaczy, że tego nie ma, czy że nawet rzadziej to występuję niż w przypadku Q.
Podobną argumentację jak Ty mogłaby zastosować moja koleżanka, która zna tylko G - o Q dopiero dowiedziała się ode mnie. I o to mi właśnie chodziło z brakiem rozeznania. I nie, nie trzeba robić zakupów w każdym z tych miejsc, chociaż niewątpliwie lepiej samemu się przekonać, niż słuchać (w dodatku wybiórczo) komentarzy innych.
MSB też, tak jak mówiłem, zna dużo osób (sam się nawet zdziwiłem).
Swego czasu coś podobnego pisałeś o Durdze dziwiłeś się, skąd hype na forum, skoro na fragrze nie ma wielkiego "boomu" na nie. Po prostu słaby punkt odniesienia, podobnie tutaj.

Machiavelli napisał(a):Nie wykluczam jednak, że moje rozeznanie jest niewystarczające. Jeśli podasz konkretny przykład jednej polskiej konkurencji Q, która lepiej lub tak samo opanowała wspomniane mechanizmy (lub inne, na które nie wpadłem) i poprzedzisz to przykładami, to jestem w każdej chwili gotów przyznać, że moja teoria jest błędna. Właściwie to nawet byłbym wdzięczny za taki przykład.


Podałeś te mechanizmy, żeby wytłumaczyć sukces Q. - szczerze wątpię, aby podobny styl (względem Q.) zdał egzamin jeszcze raz.
Jeśli chodzi o mechanizmy, to sprawa jest prosta - z jednej strony są artykuły o MSB i kwestiach z nim związanych, które pojawiają się w mediach (jest tego sporo, więc nie wiem jak tego nie znalazłeś). Z drugiej mamy to, że zapachy z oferty MSB zgarniają liczne nagrody, o czym sami informują, więc nie trzeba być "freakiem", żeby się o tym dowiedzieć.

Mamy też grupę pasjonatów i po swoich doświadczeniach widzę, że tych nie brakuje. Nie wiem, czy sugerujesz się forum, jeśli tak, to słabe odniesienie, bo często trafiam w innych miejscach na osoby, które mają bardzo dobre rozeznanie i nie udzielają się tutaj. Jeśli jest marka, o której jest bardzo głośno na rynku i która informuje, że pojawi się w Polsce, to nawet jeśli ktoś nie zna tego miejsca, to od razu je sprawdzi. Przykład? Można podać ich sporo, ale niech będzie całkiem niedawny - Papillon Artisan.
Tak jak już też pisałem, dużo moich znajomych - całkowitych laików - zna MSB - skądś się widać dowiedzieli o tym.
I wreszcie - sprzedaż. Znam Victora i nie mogłem uwierzyć jakie to są liczby, ale żeby nie wierzyć mi na słowo, można to łatwo zaobserwować. Wystarczy spojrzeć jak szybko wyprzedają się dane produkty. Pomijam już to, że co chwila jest tam jakiś klient oraz fakt, że mają też bardzo dużo zamówień zza granicy.
MSB ma w ofercie zapachy, które nie są tak hype'owane na popularnych tutaj stronach i są przy tym nieraz drogie (a jak wiadomo to olbrzymie inwestycje i ryzyko). A jednak nie wycofują się z tych marek (mało tego, często trzeba czekać na dostawę) i mogli sobie nawet pozwolić na otwarcie drugiego punktu. O czymś to mówi, prawda?
Kolejna rzecz - tutaj też sprowadza się to do rozeznania, które bagatelizujesz - ciężko oczekiwać, żeby miejsce, które ma bardziej niszową ofertę, było przy tym tak "głośne" jak Q. Inna stylistyka, więc czego mają się uczyć? Naprawdę ciężko uwierzyć, że miejsca oferujące jakąkolwiek nisze, będą miały świetne wyniki jeśli będą tylko dawkowały informacje o sobie?
Wystarczy spojrzeć na marki perfumowe, które nie inwestują w marketing, prowadzą swój sklep internetowy i jednocześnie nie kwapią się do tego, żeby wysyłać spore partie do dystrybutorów.
Machiavelli napisał(a):Może jest też tak jak wspomniałeś, że to celowy zabieg i chęć, by było "cicho" o danej perfumerii. Jeśli tak jest, to cofam co napisałem i niech nie uczą się od Q, tylko realizują swoją filozofię. Jednak biorąc pod uwagę, że konkurencja jest (i wspólnie doszliśmy do tego, że dość spora), to wydaje mi się to dość ryzykowne. Chyba, że przy takiej strategii równie dobrze prosperują i osiągają równie dobre (a może nawet lepsze wyniki).

Przecież o tym już pisałem. Marketing szeptany może przynosić olbrzymie korzyści, szczególnie jeśli mówimy o niszy - nikogo to chyba nie powinno dziwić.

Pisałem w tym poście o MSB jako przykładzie, ale w przypadku Lulua też widać jak świetnie sprzedają się np. Kerosene, Zoologist czy Slumberhouse (tylko te zaobserwowałem, ale nie znaczy to, że z innymi nie jest dużo gorzej) oraz to, że otworzyli drugi punkt. Często o ich ofercie pisze Sabbath, co też na pewno ma spore przełożenie.
Offline
Avatar użytkownika

NGL7

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1492
  • Dołączył(a): 27 lutego 2016, 19:41 - So

Re: Perfumeria Q

Post01 lutego 2017, 00:43 - Śr

@ Greg Hmmm i tak i nie ;) a tak na poważnie to właśnie z Q mam najwięcej problemów jeśli chodzi o próbki.
Wydaje mi się, że próbek kupuje dość dużo, dlatego nigdy nie chce od nich nic za darmo, tylko chcę kupić ( bo to by jakoś nie fair było zmuszać ich do psikania za darmo), i szczerze powiedziawszy tych ich zwykłych fiolek to też jakoś nie chcą mi sprzedać/dać. A o "markowych" to nawet nigdy mowy nie było.
A dlatego tak mi zależy, bo materiał do testów wybieram spontanicznie, często decyzję podejmuje będąc na miejscu. Dlatego tak bardzo podoba mi się podejście w MSB czy nawet MC tam idę, wybieram, kupuje i nie ma żadnych trudności, mogę wrócić za 5 min jak coś mi się przypomni i dobrać kolejne.
Tylko żebyśmy mieli jasność mi chodzi o zakupy wyłącznie próbkowe, a nie produktowe, bo te rządzą się swoimi prawami.
Offline
Avatar użytkownika

srG

Perfumaniak

  • Posty: 2796
  • Dołączył(a): 26 września 2013, 22:03 - Cz
  • Lokalizacja: Warszawa

Re: Perfumeria Q

Post01 lutego 2017, 00:59 - Śr

Greg napisał(a):Mam wrażenie, że trochę nadinterpretujecie ten brak konkurencji. Chyba dość istotne dla zrozumienia odpowiedzi jest pytanie, które jednoznacznie odnosi się do konkurencji dużych sieci i rynku opartego na wiecznych promocjach i przecenach. W tym kontekście dla mnie brzmi to rozsądnie i zrozumiale. Gdyby pytanie dotyczyło nowych perfumerii niszowych, które pojawiają się stopniowo na rynku to co innego. I sam jestem ciekaw odpowiedzi, która by padła na tak postawione pytanie.

Odniosę się do tego, bo chyba chodzi Ci o mój zarzut. Rzecz w tym, że jest to chyba trzeci raz, kiedy słyszę o tym i (piszę z pamięci, więc nie brać na słowo) wcześniej nie było to mówione w odpowiedzi na tak ułożone pytanie. Ale to jest nieważne.

Rozumiem co najpewniej pan Michał Missala miał na myśli (tj. że jeśli patrzysz na siebie i robisz coś na najwyższym poziomie, to nie trzeba patrzeć na innych), jednak jest to dla mnie dość niefortunne stwierdzenie, bo - nie okłamujmy się - to jest biznes i albo jest to spory idealizm, albo kryje się tu założenie, że inni "nie sprowadzają perfum najwyżej jakości, które powstały z artystycznym zamysłem". W końcu gdyby było inaczej, to ciężko nie mówić tu o konkurencji.
Offline
Avatar użytkownika

Greg

Aktywny forumowicz

  • Posty: 845
  • Dołączył(a): 18 listopada 2013, 14:36 - Pn

Re: Perfumeria Q

Post01 lutego 2017, 02:02 - Śr

NGL7 napisał(a):Tylko żebyśmy mieli jasność mi chodzi o zakupy wyłącznie próbkowe, a nie produktowe, bo te rządzą się swoimi prawami.


No to moje doświadczenia są mieszaniną zarówno zwykłych odwiedzin "przy okazji" jak i zakupu produktów.

srG napisał(a):Rozumiem co najpewniej pan Michał Missala miał na myśli (tj. że jeśli patrzysz na siebie i robisz coś na najwyższym poziomie, to nie trzeba patrzeć na innych), jednak jest to dla mnie dość niefortunne stwierdzenie, bo - nie okłamujmy się - to jest biznes i albo jest to spory idealizm, albo kryje się tu założenie, że inni "nie sprowadzają perfum najwyżej jakości, które powstały z artystycznym zamysłem". W końcu gdyby było inaczej, to ciężko nie mówić tu o konkurencji.


No cóż mogę napisać - ja akurat zinterpretowałem ten fragment tak jak napisałem powyżej, co oczywiście nie wyklucza innych możliwości, jak np. zaprezentowana wyżej przez Ciebie.
Offline
Avatar użytkownika

srG

Perfumaniak

  • Posty: 2796
  • Dołączył(a): 26 września 2013, 22:03 - Cz
  • Lokalizacja: Warszawa

Re: Perfumeria Q

Post01 lutego 2017, 03:07 - Śr

To jeszcze podrzucę to, o czym pisałem wcześniej:
Czasem zdarzało się, że ludzie kupowali podróbki i przychodzili do nas, żeby je reklamować. Praca w Peweksie nauczyła mnie sprawnie odróżniać podróbki od oryginałów, zatem nabrać mnie było – i jest! – bardzo trudno. Natomiast jeśli chodzi o sieci perfumeryjne, nigdy się ich nie baliśmy i nadal się nie boimy. Większość marek luksusowych nie współpracuje z tego rodzaju sklepami, a nasza perfumeria w zasadzie nie ma w Polsce konkurencji – tylko u nas można kupić te najbardziej wartościowe i historycznie najstarsze kosmetyki.

Z czerwca 2014 roku.
źródło: http://vumag.pl/uroda/to-jest-hot/stani ... kno/s65mzz
Offline
Avatar użytkownika

Machiavelli

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1469
  • Dołączył(a): 27 lipca 2016, 12:34 - Śr
  • Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Perfumeria Q

Post01 lutego 2017, 07:32 - Śr

Tutaj akurat Cię chyba nie rozumiem. Czym są te zabiegi, jeśli nie właśnie formą konkurowania? Jak inaczej miałoby to wyglądać?

Można spojrzeć na to jako na formy konkurowania, chociaż gdyby było to takie proste, to wydaje mi się, że najlepiej powinien radzić sobie ten, który jest najlepszy w "x" formach na rynku względem konkurencji. A jednak weryfikacja tego przez rynek wydaje mi się nie zawsze możliwa, czy skuteczna. Odnoszę wrażenie, że najlepiej z konkurencją radzą sobie te firmy, które niekoniecznie są w czymś najlepsze, ale które potrafią umiejętnie wykorzystywać te formy by "sprzedać się" - można chyba to określić jako "wybicie się" (ale ja z ekonomią i marketingiem nie mam nic wspólnego, więc to rozważania bardziej na podstawie moich amatorskich obserwacji).
Odnoszę wrażenie, że za pomocą całokształtu tych działań/form Q dało radę się w jakiś sposób wybić spośród konkurencji. Ale może to złudzenie wywołane tym, że o Q po prostu częściej słyszałem i najwięcej osób z mojego otoczenia kojarzy właśnie tą perfumerię (pisząc oczywiście tylko o niszowych).

Nigdzie nie napisałem, że ten jeden przykład przeczył Twojej tezie.

Wiem, ale tak się zakotwiczyłeś na tych próbkach, że odniosłem wrażenie, że samo to jest problemem. ;)

I co z tego wynika?


To wynika, że zignorowałeś rzeczy, które są nieważne dla Ciebie, jako klienta, ale są bardzo ważne dla firmy, która ma konkurencję i musi sobie z nią radzić. Chcę podkreślić, że nijak moje stwierdzenie odnosi się do "zrobienia dobrze" klientowi (a tak na początku rozumiałeś moje słowa), a jedynie o jego pozyskanie.

Możemy pisać, że marketing firmy "x" się nam nie podoba, że jesteśmy niewrażliwi na różne formy zdobycia klienta, że wolimy, gdy pozostaje ta firma w cieniu konkurencji i egzystuje spokojnie, ale rynek jest dynamiczny, zbudowany na określonych regułach. Mnóstwo firm przegrywa rywalizację z konkurencją, bo ignoruje wpływ wspomnianych przeze mnie rzeczy. Rynek nie jest też zapełniony świadomymi klientami, zwracającymi uwagę na wszystkie działania firm, skierowane na nich. Zazwyczaj wpływa się na nich podprogowo.

Może rzeczywiście niewystarczająco poznałem konkurencję Q i może równie dobrze radzi sobie ona ze zdobywaniem i utrzymywaniem klientów, ale biorąc pod uwagę, że nie jestem zamknięty na inne perfumerie, obserwuję rynek, szukam produktów i okazji, czytuję różne publikacje, mam wrażenie, że ma konkurencja Q dużo okazji do dotarcia do mnie i zaciekawienia mnie, a jednak udaje im się to znacznie rzadziej niż Q. Takie też głosy słyszę od mojego otoczenia (możesz uważać, że słucham tych głosów wybiórczo, ale to mało elegancki, personalny przytyk - już lepiej trzeba było napisać, że żyję w bańce informacyjnej). Przez najbliższe miesiące będę przyglądał się gorliwie działaniom wymienionej przez Ciebie MSB (jeśli odnosi tak dobre wyniki, to z pewnością coś jest na rzeczy i warto ją obserwować).

Na koniec dodam, że napisałem, że inne perfumerie mogą się od Q uczyć. To czy powinny i czy to zrobią, to już ich sprawa. Ty natomiast cały czas piszesz o jakichś powinnościach (co też jest dla mnie nadinterpretacją moich słów, bo zmienia mój przekaz).
„Elegancja jest niemożliwa bez perfum. To skryte, niezapomniane, ostateczne akcesoria.” - Gabrielle Coco Chanel

Zapraszam na The Elegance of Scent - blog o perfumach i szeroko rozumianej perfumerii.
Offline
Avatar użytkownika

srG

Perfumaniak

  • Posty: 2796
  • Dołączył(a): 26 września 2013, 22:03 - Cz
  • Lokalizacja: Warszawa

Re: Perfumeria Q

Post01 lutego 2017, 16:06 - Śr

Machiavelli napisał(a):Można spojrzeć na to jako na formy konkurowania, chociaż gdyby było to takie proste, to wydaje mi się, że najlepiej powinien radzić sobie ten, który jest najlepszy w "x" formach na rynku względem konkurencji. A jednak weryfikacja tego przez rynek wydaje mi się nie zawsze możliwa, czy skuteczna. Odnoszę wrażenie, że najlepiej z konkurencją radzą sobie te firmy, które niekoniecznie są w czymś najlepsze, ale które potrafią umiejętnie wykorzystywać te formy by "sprzedać się" - można chyba to określić jako "wybicie się" (ale ja z ekonomią i marketingiem nie mam nic wspólnego, więc to rozważania bardziej na podstawie moich amatorskich obserwacji).
Odnoszę wrażenie, że za pomocą całokształtu tych działań/form Q dało radę się w jakiś sposób wybić spośród konkurencji. Ale może to złudzenie wywołane tym, że o Q po prostu częściej słyszałem i najwięcej osób z mojego otoczenia kojarzy właśnie tą perfumerię (pisząc oczywiście tylko o niszowych).

Dla mnie to błąd petitio principii. Zakładasz, że to nie forma konkurowania (a przynajmniej, że nie jest to takie proste), bo wtedy "najlepiej powinien sobie radzić (...)". Jedno z drugiego nie wynika i opiera się na mocnych założeniach. Nijak to nie neguje tego, że te zabiegi są formą konkurowania. Dalej piszesz o umiejętnym wykorzystaniu tych form, by sprzedać/wybić się - to jest cel i to samo można napisać w kontekście konkurowania.

Machiavelli napisał(a):Wiem, ale tak się zakotwiczyłeś na tych próbkach, że odniosłem wrażenie, że samo to jest problemem. ;)

Napisałem również o reszcie rzeczy, do których się nie odniosłeś. Z przykładu o próbkach szczególnie się uczepiłem, bo pokazywał, że nie wiesz jak jest u reszty, ale piszesz (sam pisałeś, że nie trzeba być klientem, żeby ocenić, a nawet nie zadałeś sobie trudu żeby przeczytać to, co piszą inni - i takiego braku rzetelności będę się czepiał).

Machiavelli napisał(a):To wynika, że zignorowałeś rzeczy, które są nieważne dla Ciebie, jako klienta, ale są bardzo ważne dla firmy, która ma konkurencję i musi sobie z nią radzić. Chcę podkreślić, że nijak moje stwierdzenie odnosi się do "zrobienia dobrze" klientowi (a tak na początku rozumiałeś moje słowa), a jedynie o jego pozyskanie.

Tak, ponieważ odnosiłem się do Twojej tezy, która zakłada korzyść przy transponowaniu tych zabiegów do innych firm. Ponownie - nie neguję, że to nie przynosi pozytywnych efektów w przypadku Q., ale nie tak brzmiała Twoja teza i nie taki był temat.
Napisałem, że te rzeczy nie są konieczne do odniesienia sukcesu przez inne firmy i uargumentowałem to szerzej w poprzednim poście, ale się do tego nie odniosłeś.
Innymi słowy, zarzucasz mi trywializowanie mechanizmów, o których pisałeś, ale zapominasz o kontekście (tezie), który jest kluczowy.

Machiavelli napisał(a):Możemy pisać, że marketing firmy "x" się nam nie podoba, że jesteśmy niewrażliwi na różne formy zdobycia klienta, że wolimy, gdy pozostaje ta firma w cieniu konkurencji i egzystuje spokojnie, ale rynek jest dynamiczny, zbudowany na określonych regułach. Mnóstwo firm przegrywa rywalizację z konkurencją, bo ignoruje wpływ wspomnianych przeze mnie rzeczy. Rynek nie jest też zapełniony świadomymi klientami, zwracającymi uwagę na wszystkie działania firm, skierowane na nich. Zazwyczaj wpływa się na nich podprogowo.

A jednak wydaję mi się, że właściciele tych firm maja lepszy obraz stanu rzeczy od Ciebie czy mnie i są świadomi tego co robią. Tak jak pisałem, skoro dają sobie radę (na co podawałem argumenty), to pisanie takich rzeczy to okrutne upraszczanie i trywializowanie sprawy.
Poza tym mogłeś nie zauważyć, ale pisanie, że samemu się nie lubi danej otoczki nie implikuje, że negujemy jej wartość. Prędzej wskazuje, że nie każdy klient przyjmuje te same kryteria, bo widzę, że zakładasz wiele rzeczy, które nie są jedyną drogą (Ty nie słyszałeś itp.).

Machiavelli napisał(a):Może rzeczywiście niewystarczająco poznałem konkurencję Q i może równie dobrze radzi sobie ona ze zdobywaniem i utrzymywaniem klientów, ale biorąc pod uwagę, że nie jestem zamknięty na inne perfumerie, obserwuję rynek, szukam produktów i okazji, czytuję różne publikacje, mam wrażenie, że ma konkurencja Q dużo okazji do dotarcia do mnie i zaciekawienia mnie, a jednak udaje im się to znacznie rzadziej niż Q.

Skoro obserwujesz rynek to powinieneś wiedzieć, że rzeczy, które zarzucałeś konkurencji, że ich nie robi (2 i 3 pkt oraz pkt 1, ale to już napisałeś) w istocie są nieprawdziwe.
Skądś się biorą ci klienci, może warto żebyś patrzył mniej przez pryzmat swoich preferencji marketingowych.

Machiavelli napisał(a):Takie też głosy słyszę od mojego otoczenia (możesz uważać, że słucham tych głosów wybiórczo, ale to mało elegancki, personalny przytyk - już lepiej trzeba było napisać, że żyję w bańce informacyjnej). Przez najbliższe miesiące będę przyglądał się gorliwie działaniom wymienionej przez Ciebie MSB (jeśli odnosi tak dobre wyniki, to z pewnością coś jest na rzeczy i warto ją obserwować).

Nie napisałbym, że słuchasz głosów ze swojego otoczenia wybiórczo, bo nie mam do tego otoczenia dostępu.
I teraz tak: pisałem, że słuchasz wybiórczo w kontekście tego, że:
a) napisałeś, że nie musisz sam robić zakupów w danych miejscach, podczas gdy - i tu pkt b)
b) na forum niejednokrotnie była mowa o tym, jak MSB postąpiło, co przeczyło Twojemy argumentowi.
Nie wiem zatem jak zbierałeś informacje, ale chyba z brakiem rozeznania coś jest na rzeczy (który rzekomo nie był potrzebny).
Wystarczyło użyć wyszukiwarki, albo samemu kupić i się przekonać, a nie pisać "bo tak".

Machiavelli napisał(a):Na koniec dodam, że napisałem, że inne perfumerie mogą się od Q uczyć. To czy powinny i czy to zrobią, to już ich sprawa. Ty natomiast cały czas piszesz o jakichś powinnościach (co też jest dla mnie nadinterpretacją moich słów, bo zmienia mój przekaz).

To już wygląda jak próba ratunku.
Dla przypomnienia, tak brzmiał wniosek:
Jeśli mamy brać pod uwagę wyłącznie ceny i asortyment to Q może i ma konkurencję, ale jeśli wziąć pod uwagę całokształt, to wydaje mi się, że inne perfumerie mogą od Q się wyłącznie uczyć, jak zdobywać klienta czymś innym, niż najtańszą ofertą.

Po co zatem była pierwsza część zdania o konkurencyjności oferty i cen? Rozumiem, że była w takim razie niezwiązana z resztą, po prostu ot tak napisałeś?
Już pomijam sam charakter wypowiedzi "mogą się wyłącznie uczyć" i to, że z Twoich wypowiedzi wynikało, że Q. lepiej sobie radzi z przyciąganiem klientów.
Jaki był zatem sens tego zdania? Stwierdzić, że posiadają taką możność?
I nie, nie mogą, bo stosują inne mechanizmy. Chyba że mają stosować mechanizmy, które mogą im zaszkodzić (tylko czemu to było w kontekście tego, że Q. rzekomo lepiej trafia do klienta, tego nie wiem.)
Offline
Avatar użytkownika

Machiavelli

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1469
  • Dołączył(a): 27 lipca 2016, 12:34 - Śr
  • Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Perfumeria Q

Post02 lutego 2017, 18:25 - Cz

Wybacz, że kazałem tyle czekać na odpowiedź, ale wczoraj musiałem się zająć nominacjami.

Dla mnie to błąd petitio principii. Zakładasz, że to nie forma konkurowania (a przynajmniej, że nie jest to takie proste), bo wtedy "najlepiej powinien sobie radzić (...)". Jedno z drugiego nie wynika i opiera się na mocnych założeniach. Nijak to nie neguje tego, że te zabiegi są formą konkurowania. Dalej piszesz o umiejętnym wykorzystaniu tych form, by sprzedać/wybić się - to jest cel i to samo można napisać w kontekście konkurowania.

Nie napisałem, że nie jest to forma konkurowania. Wręcz przeciwnie, przecież zgodziłem się, że jest to forma konkurowania. Ale skoro zapytałeś o to, jak miałoby to wyglądać, wyjaśniłem dalej jak to działa i dlaczego nie kłóci się z moimi słowami.
Tak, ponieważ odnosiłem się do Twojej tezy, która zakłada korzyść przy transponowaniu tych zabiegów do innych firm. Ponownie - nie neguję, że to nie przynosi pozytywnych efektów w przypadku Q., ale nie tak brzmiała Twoja teza i nie taki był temat.
Napisałem, że te rzeczy nie są konieczne do odniesienia sukcesu przez inne firmy i uargumentowałem to szerzej w poprzednim poście, ale się do tego nie odniosłeś.

Uważasz, że transportowanie tych zabiegów nie przyniosłoby korzyści konkurencji? Też nie napisałem, że te rzeczy są konieczne, natomiast dostrzegam z wykorzystania ich (i sposobu ich wykorzystania) sporo zalet. I już choćby dla nich konkurencja może się od Q uczyć.
Skoro obserwujesz rynek to powinieneś wiedzieć, że rzeczy, które zarzucałeś konkurencji, że ich nie robi (2 i 3 pkt oraz pkt 1, ale to już napisałeś) w istocie są nieprawdziwe.
Skądś się biorą ci klienci, może warto żebyś patrzył mniej przez pryzmat swoich preferencji marketingowych.

Mądrzejsi ode mnie opracowali różne techniki marketingowe i wykazali ich pożyteczność (na klientów o różnych preferencjach). Klienci są, ale mają wybór– rozsądnie działający sklep będzie prowadził takie działania, aby Ci klienci trafili do niego, a nie do konkurencji. Interesujące byłyby dane pokazujące, ilu (i jakich) klientów mają polskie perfumerie niszowe. Niestety takie dane są chyba poza naszym zasięgiem.
A jednak wydaję mi się, że właściciele tych firm maja lepszy obraz stanu rzeczy od Ciebie czy mnie i są świadomi tego co robią. Tak jak pisałem, skoro dają sobie radę (na co podawałem argumenty), to pisanie takich rzeczy to okrutne upraszczanie i trywializowanie sprawy.
Poza tym mogłeś nie zauważyć, ale pisanie, że samemu się nie lubi danej otoczki nie implikuje, że negujemy jej wartość. Prędzej wskazuje, że nie każdy klient przyjmuje te same kryteria, bo widzę, że zakładasz wiele rzeczy, które nie są jedyną drogą (Ty nie słyszałeś itp.).

I nie neguję, że tak być może, dlatego dalej podkreśliłem, że jeśli stosując swoje metody odnoszą równy sukces co Q, to nie mają potrzeby czegokolwiek brać od Q (chociaż mogliby i uważam, że przy rozsądnym wykorzystaniu, mogliby osiągnąć jeszcze lepsze wyniki). To nie był mój przytyk do nich, lecz próba ponownego uświadomienia Ci, że pewne zabiegi działają „ponad” naszymi preferencjami, że wykorzystane, na ogół, polepszają wyniki. A skoro tak, to zapytam, czy inne perfumerie nie zyskałyby na ich wykorzystaniu (dostosowanym oczywiście do swojego charakteru)?
Nie napisałbym, że słuchasz głosów ze swojego otoczenia wybiórczo, bo nie mam do tego otoczenia dostępu…

Napisałeś: „…niewątpliwie lepiej samemu się przekonać, niż słuchać (w dodatku wybiórczo) komentarzy innych”. – użyty czasownik trochę mnie zmylił, bo jednak w kontekście doświadczeń o których pisałem, raczej mogłem słuchać właśnie komentarzy mojego otoczenia. Jednak zostawiając tą kwestię, skoro się wyjaśniła, zarzuciłeś mi wybiórczość.
Wydaje mi się, że to zarzut na wyrost. Zwyczajnie nie szukałem na tym forum opinii o perfumeriach, ani o Q, ani o jej konkurencji. Wątek o Q, akurat się napatoczył, bo toczy się dyskusja. Nie zignorowałem twoich doświadczeń, napisałem, że zdaję sobie sprawę, że moje doświadczenie może być niewystarczające, napisałem, że będę się przyglądał uważniej wymienionym przez Ciebie perfumeriom. Wcześniej natomiast podkreśliłem, że opierałem swoje słowa na doświadczeniu moim i głosów z mojego otoczenia. Jeśli więc, nie opierałem się na innych, to skąd możesz wiedzieć, że „słucham” wybiórczo komentarzy? Ja nic nie pomijam, zwyczajnie nie odtarłem jeszcze do tych wszystkich informacji co Ty.

To już wygląda jak próba ratunku.

Muszę się ratować, bo gdybym tego nie robił, to już dawno zmieniłbyś wydźwięk moich słów do tego stopnia, że w pewnym momencie pewnie broniłbym nie swoich słów, tylko twojej ich interpretacji. :D
Zdaje się, że pisałem już czemu miała służyć pierwsza część mojej wypowiedzi (interpretacja słów p. Misali).
Już pomijam sam charakter wypowiedzi "mogą się wyłącznie uczyć" i to, że z Twoich wypowiedzi wynikało, że Q. lepiej sobie radzi z przyciąganiem klientów.

I szczerze, na samym początku spodziewałem się, że wypomnisz mi to „wyłącznie”, bo rzeczywiście jest ono bzdurą. :D Mogą zdecydowanie więcej, niż się tylko uczyć.
Uważam, że Q radzi sobie lepiej z przyciąganiem klientów. I właściwie tyle można było odczytać z moich słów + to, że konkurencyjni są oraz że mogą się uczyć od Q przyciągać klientów. Nie pisałem natomiast nic o powinnościach.
I nie, nie mogą, bo stosują inne mechanizmy. Chyba że mają stosować mechanizmy, które mogą im zaszkodzić (tylko czemu to było w kontekście tego, że Q. rzekomo lepiej trafia do klienta, tego nie wiem.)

Stosowanie jednych imho nie wyklucza stosowania innych (choć w formie, która zachowałaby jakąś spójność). I przypominam, że nie pisałem tylko o różnorodności stosowanych mechanizmów, ale też o częstotliwości ich stosowania, zdaje się też że zasięgu (chociaż w tej kwestii są od Q lepsi) oraz efektywności (jak pisałem, nie mam jak tego zmierzyć, więc mogę odnieść się do „swojego podwórka”, ew. poszukać jakichś wskaźników w dostępnych informacjach).
„Elegancja jest niemożliwa bez perfum. To skryte, niezapomniane, ostateczne akcesoria.” - Gabrielle Coco Chanel

Zapraszam na The Elegance of Scent - blog o perfumach i szeroko rozumianej perfumerii.
Offline
Avatar użytkownika

srG

Perfumaniak

  • Posty: 2796
  • Dołączył(a): 26 września 2013, 22:03 - Cz
  • Lokalizacja: Warszawa

Re: Perfumeria Q

Post03 lutego 2017, 01:59 - Pt

Machiavelli napisał(a):Nie napisałem, że nie jest to forma konkurowania. Wręcz przeciwnie, przecież zgodziłem się, że jest to forma konkurowania. Ale skoro zapytałeś o to, jak miałoby to wyglądać, wyjaśniłem dalej jak to działa i dlaczego nie kłóci się z moimi słowami.

Po to był nawias i dodatek "a przynajmniej". A pytanie "Jak inaczej miałoby to wyglądać" odnosiło się do tego, jak miałoby to wyglądać, jeśli nie byłoby konkurowaniem i na nie nie udzieliłeś mi odpowiedzi (albo ja nie zrozumiałem - w takim przypadku proszę o ponowne wytłumaczenie), tylko potwierdziłeś, że to konkurowanie (sam napisałeś o "sprzedaniu się" - ciężko to przyjąć w innej kategorii).

Machiavelli napisał(a):Uważasz, że transportowanie tych zabiegów nie przyniosłoby korzyści konkurencji? Też nie napisałem, że te rzeczy są konieczne, natomiast dostrzegam z wykorzystania ich (i sposobu ich wykorzystania) sporo zalet. I już choćby dla nich konkurencja może się od Q uczyć.

Kolejny raz odnosisz się wybiórczo. Napisałem, czemu uważam, że tak nie jest i nie widzę sensu tego powtarzać, skoro znowu to zignorujesz.
I chodziło mi o transponowanie.

Machiavelli napisał(a):Mądrzejsi ode mnie opracowali różne techniki marketingowe i wykazali ich pożyteczność (na klientów o różnych preferencjach). Klienci są, ale mają wybór– rozsądnie działający sklep będzie prowadził takie działania, aby Ci klienci trafili do niego, a nie do konkurencji. Interesujące byłyby dane pokazujące, ilu (i jakich) klientów mają polskie perfumerie niszowe. Niestety takie dane są chyba poza naszym zasięgiem.

Super, ale to banał, który nie odnosi się do istoty mojej wypowiedzi oraz nie wnosi nic do dyskusji.

Machiavelli napisał(a):I nie neguję, że tak być może, dlatego dalej podkreśliłem, że jeśli stosując swoje metody odnoszą równy sukces co Q, to nie mają potrzeby czegokolwiek brać od Q (chociaż mogliby i uważam, że przy rozsądnym wykorzystaniu, mogliby osiągnąć jeszcze lepsze wyniki). To nie był mój przytyk do nich, lecz próba ponownego uświadomienia Ci, że pewne zabiegi działają „ponad” naszymi preferencjami, że wykorzystane, na ogół, polepszają wyniki. A skoro tak, to zapytam, czy inne perfumerie nie zyskałyby na ich wykorzystaniu (dostosowanym oczywiście do swojego charakteru)?

Pisałem czemu coś, co działa "na ogół" by tutaj najpewniej nie zadziałało. Po co zatem powtarzasz coś, do czego się odnosiłem i przedstawiłem swoje argumenty (rozumiem, gdybym tego nie zrobił)? Tylko zaznaczę, że odniosłem się do tego co napisałeś wtedy, Ty z kolei odpowiedziałeś na to ogólnym do granic możliwości twierdzeniem. Konkretniej proszę.
Odpowiadając na pytanie - skoro charakter jest tak odmienny i nie koresponduje z "głośnymi" sposobami reklamowania się to... nie?
Naprawdę sądzisz, że wpadłeś tutaj na coś, czego nie braliby pod uwagę właściciele prowadzący swój biznes (często zatrudniający agencje reklamowe i marketingowe tworzące całe strategie sprzedażowe)? Gdyby było tak jakbyś pisał, to performance marketing byłby banalnie prosty.
Machiavelli napisał(a):Napisałeś: „…niewątpliwie lepiej samemu się przekonać, niż słuchać (w dodatku wybiórczo) komentarzy innych”. – użyty czasownik trochę mnie zmylił, bo jednak w kontekście doświadczeń o których pisałem, raczej mogłem słuchać właśnie komentarzy mojego otoczenia. Jednak zostawiając tą kwestię, skoro się wyjaśniła, zarzuciłeś mi wybiórczość.
Wydaje mi się, że to zarzut na wyrost. Zwyczajnie nie szukałem na tym forum opinii o perfumeriach, ani o Q, ani o jej konkurencji.
Wątek o Q, akurat się napatoczył, bo toczy się dyskusja. Nie zignorowałem twoich doświadczeń, napisałem, że zdaję sobie sprawę, że moje doświadczenie może być niewystarczające, napisałem, że będę się przyglądał uważniej wymienionym przez Ciebie perfumeriom. Wcześniej natomiast podkreśliłem, że opierałem swoje słowa na doświadczeniu moim i głosów z mojego otoczenia. Jeśli więc, nie opierałem się na innych, to skąd możesz wiedzieć, że „słucham” wybiórczo komentarzy? Ja nic nie pomijam, zwyczajnie nie odtarłem jeszcze do tych wszystkich informacji co Ty.

Tak, napisałem, bo założyłem, że podjąłeś minimum wysiłku i Twoja opinia nie ograniczyła się tylko do opinii otoczenia z wyłączeniem for i szukania informacji w sieci. Jeśli słuchałeś tylko swoich znajomych, to ok, nie było to wybiórcze słuchanie opinii swojego otoczenia, a po prostu całkowity popis ignorancji biorąc pod uwagę pierwotną tezę. Jak traktować taką opinię serio? Nie sprawdziłeś bezpośrednio konkurencji (to jeszcze by można zrozumieć, bo można zrobić research), ale i nawet nie sprawdziłeś informacji w sieci? O czym my rozmawiamy? Może przeprowadźmy ankiety dla 3 losowych osób? To nie jest wybiórcze słuchanie opinii otoczenia, tylko całkowita wybiórczość.
Pisałem o braku rozeznania, no ale bez jaj...
Machiavelli napisał(a):I szczerze, na samym początku spodziewałem się, że wypomnisz mi to „wyłącznie”, bo rzeczywiście jest ono bzdurą. Mogą zdecydowanie więcej, niż się tylko uczyć.
Uważam, że Q radzi sobie lepiej z przyciąganiem klientów. I właściwie tyle można było odczytać z moich słów + to, że konkurencyjni są oraz że mogą się uczyć od Q przyciągać klientów. Nie pisałem natomiast nic o powinnościach.

Rzeczywiście, wynikanie jest tu tak skomplikowane, że szok. Powinność jest przy założeniu, że chcą przyciągać klientów. Skoro taki jest cel, to możność oraz powinność są tożsame. Tak jak pisałem, jeśli Twoim celem było wskazanie możności jaki własności , to super, ciężko o bardziej nie wnoszący wniosek.
Machiavelli napisał(a):Stosowanie jednych imho nie wyklucza stosowania innych (choć w formie, która zachowałaby jakąś spójność). I przypominam, że nie pisałem tylko o różnorodności stosowanych mechanizmów, ale też o częstotliwości ich stosowania, zdaje się też że zasięgu (chociaż w tej kwestii są od Q lepsi) oraz efektywności (jak pisałem, nie mam jak tego zmierzyć, więc mogę odnieść się do „swojego podwórka”, ew. poszukać jakichś wskaźników w dostępnych informacjach).

Super, a może po prostu w tym przypadku całkowicie wyklucza? Ograniczasz się do bardzo ogólnych propozycji i co mam Ci odpisać?
Wzmianka o zachowaniu jakiejś spójności to nie jest argument - to określenie całkowicie puste (ogólne do tego stopnia, że nic nie mówi).
Poza tym o czym my piszemy... sam przyznałeś, że nie robiłeś prawdziwego researchu.

Machiavelli napisał(a):Muszę się ratować, bo gdybym tego nie robił, to już dawno zmieniłbyś wydźwięk moich słów do tego stopnia, że w pewnym momencie pewnie broniłbym nie swoich słów, tylko twojej ich interpretacji.

Raz źle napisałem, do czego się normalnie przyznałem - nie mam z tym problemu. Jednak co do innych przypadków, to nie usprawiedliwiaj tym swojego braku zrozumienia i nieodnoszenia się do argumentów.
Offline
Avatar użytkownika

Machiavelli

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1469
  • Dołączył(a): 27 lipca 2016, 12:34 - Śr
  • Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Perfumeria Q

Post03 lutego 2017, 13:27 - Pt

Widzę, srG, że spać przeze mnie nie możesz. ;)
Po to był nawias i dodatek "a przynajmniej". A pytanie "Jak inaczej miałoby to wyglądać" odnosiło się do tego, jak miałoby to wyglądać, jeśli nie byłoby konkurowaniem i na nie nie udzieliłeś mi odpowiedzi (albo ja nie zrozumiałem - w takim przypadku proszę o ponowne wytłumaczenie), tylko potwierdziłeś, że to konkurowanie (sam napisałeś o "sprzedaniu się" - ciężko to przyjąć w innej kategorii).

Chyba jednak dobrze zrozumiałeś. Potwierdzam, jest to forma konkurowania.

Kolejny raz odnosisz się wybiórczo. Napisałem, czemu uważam, że tak nie jest i nie widzę sensu tego powtarzać, skoro znowu to zignorujesz.

Na początku zrobiłeś to przez aspekt osobistych preferencji. Potem odniosłeś się do marek, które świadomie rezygnują z reklamy, ale nie wykazałeś, że na reklamie takie firmy by nie zyskały. Następnie zwątpiłeś, że „podobny styl zdałby ponownie egzamin” (tego nie rozumiem, bo o stylu nie pisałem). Podałeś potem mechanizmy jakie stosuje MSB i opisałeś swój ogląd na sytuację sklepu (co wydało mi się interesujące i zachęciło do bliższego przyjrzenia się MSB). Albo ja nie wyłapałem gdzieś twojego przesłania, albo nie wykazałeś ani razu w dyskusji, że użycie niektórych mechanizmów (lub zmiana w „gospodarowaniu” nimi), które Q stosuje, nie przyniesie korzyści konkurencyjnej perfumerii. Świetnie wyjaśniłeś, dlaczego jest to niekonieczne, ale konieczności moja teza nie zakładała. ;)
Dopiero w ostatnim poście to uczyniłeś.

Super, ale to banał, który nie odnosi się do istoty mojej wypowiedzi oraz nie wnosi nic do dyskusji.


Może i banał, ale z dotychczasowych wypowiedzi odniosłem wrażenie, że banał ten jest Ci obcy, skoro cały czas piszesz o preferencjach (które u mnie były, o ile dobrze pamiętam, jednorazową „wstawką”, natomiast często w tej dyskusji przewijały się u Ciebie).

Odpowiadając na pytanie - skoro charakter jest tak odmienny i nie koresponduje z "głośnymi" sposobami reklamowania się to... nie?


A w jaki sposób ten „charakter” koresponduje z „cichymi” reklamami? Już napisałeś, że to świadoma strategia i że się sprawdza. Ale to nie wyklucza, że jej zmiana (albo np. zwyczajna intensyfikacja działań dotychczasowych i ich zasięgu) może przynieść jeszcze lepsze efekty.

Naprawdę sądzisz, że wpadłeś tutaj na coś, czego nie braliby pod uwagę właściciele prowadzący swój biznes (często zatrudniający agencje reklamowe i marketingowe tworzące całe strategie sprzedażowe)? Gdyby było tak jakbyś pisał, to performance marketing byłby banalnie prosty.

Ja nigdy tak nie twierdziłem. Dlatego też daleki byłem od stawiania jakichkolwiek „powinności”. Nie mi decydować, co oni powinni.
Co do tych agencji to tym razem Ty mocno uogólniasz. Widziałem już trochę strategii tych agencji reklamowych i nie zawsze jest to synonim jakości i gwarant sukcesu. Nie raz przekonałem się, że strategia stworzona przez przedsiębiorcę owocowała lepszymi wynikami, niż ta, którą stworzyła agencja.

Tak, napisałem, bo założyłem, że podjąłeś minimum wysiłku i Twoja opinia nie ograniczyła się tylko do opinii otoczenia z wyłączeniem for i szukania informacji w sieci. Jeśli słuchałeś tylko swoich znajomych, to ok, nie było to wybiórcze słuchanie opinii swojego otoczenia, a po prostu całkowity popis ignorancji biorąc pod uwagę pierwotną tezę. Jak traktować taką opinię serio? Nie sprawdziłeś bezpośrednio konkurencji (to jeszcze by można zrozumieć, bo można zrobić research), ale i nawet nie sprawdziłeś informacji w sieci? O czym my rozmawiamy? Może przeprowadźmy ankiety dla 3 losowych osób? To nie jest wybiórcze słuchanie opinii otoczenia, tylko całkowita wybiórczość.

Założyłeś coś, do czego nigdy się nie przyznałem. Napisałem na czym opieram swoje zdanie. W pierwotnej tezie dałem do zrozumienia, że to moja osobista ocena, a nie postawienie jakiegoś ogólnego faktu.
Twoje doświadczenie i znajomość rynku kłóci się z moim. Za jakiś czas mogę napisać, że twoje doświadczenie pokrywa się z moim. Za jakiś czas twoje doświadczenie też może ulec zmianie. To zwykłe forum dyskusyjne, na którym możemy podzielić się doświadczeniami, a nie katedra do wygłaszania teorii naukowych. Nie miałem na celu przekonywać do czegokolwiek, czy podkopywać renomę konkurencji Q. Chciałeś bym wyraził się konkretniej, więc do tego przystąpiłem. Nie uważasz, że trochę zbyt poważnie potraktowałeś moje słowa? Raczej nie mają wielkiej mocy sprawczej (o ile jakąkolwiek mają). Stały się za to źródłem do wymiany naszych doświadczeń. Dla mnie jest to cenne i zdążyłem wciągnąć już sporo wniosków, ale jeśli uważasz, że marnujesz w ten sposób swój czas, to możemy poprzestać na tym, do czego teraz doszliśmy.
Ankietę możemy oczywiście przeprowadzić, ale może lepiej na większej próbie? Dodatkowych informacji nigdy za wiele. Proponuję jednak uzgodnić ją na PW, żebyśmy nie zaśmiecali wątku. Tutaj natomiast podzielimy się wynikami.

Rzeczywiście, wynikanie jest tu tak skomplikowane, że szok. Powinność jest przy założeniu, że chcą przyciągać klientów. Skoro taki jest cel, to możność oraz powinność są tożsame. Tak jak pisałem, jeśli Twoim celem było wskazanie możności jaki własności , to super, ciężko o bardziej nie wnoszący wniosek.

Dla mnie nie są tożsame. Nie każda działalność musi być nastawiona na powiększanie grona odbiorców i przyciąganie do siebie. Niektórych nie interesuje rozrost, wolą pozostać małymi działalnościami, które spokojnie egzystują na rynku. Mogą też nie mieć „zaplecza” by sprostać większej ilości klientów. Niektórych nie interesuje powiększanie grupy odbiorców, bo mają stały, zadowalający zysk i brak aspiracji, by angażować się w dodatkowe działania. Mogą też zwyczajnie nie chcieć ponosić zbędnego ryzyka. Nie czuję się kompetentny do wyznaczania im powinności.

Raz źle napisałem…

To nie było raz. Zaraz potem jak pierwszy raz to przyznałeś, też się zdarzało. Pozwól, że zacytuję:

Twoja teza brzmiała tak, że całościowo Q wypada lepiej i - przez co podjąłem dyskusje - konkurencja powinna się uczyć jak zdobywać klienta czymś innym, niż najtańszą ofertą.
„Elegancja jest niemożliwa bez perfum. To skryte, niezapomniane, ostateczne akcesoria.” - Gabrielle Coco Chanel

Zapraszam na The Elegance of Scent - blog o perfumach i szeroko rozumianej perfumerii.
Offline
Avatar użytkownika

srG

Perfumaniak

  • Posty: 2796
  • Dołączył(a): 26 września 2013, 22:03 - Cz
  • Lokalizacja: Warszawa

Re: Perfumeria Q

Post03 lutego 2017, 16:51 - Pt

Machiavelli napisał(a):Widzę, srG, że spać przeze mnie nie możesz.

To moje godziny czuwania ;)

Machiavelli napisał(a):Chyba jednak dobrze zrozumiałeś. Potwierdzam, jest to forma konkurowania.

Zatem kompletnie nie rozumiem po co była wzmianka dwa czy trzy posty wcześniej.
Machiavelli napisał(a):Na początku zrobiłeś to przez aspekt osobistych preferencji. Potem odniosłeś się do marek, które świadomie rezygnują z reklamy, ale nie wykazałeś, że na reklamie takie firmy by nie zyskały. Następnie zwątpiłeś, że „podobny styl zdałby ponownie egzamin” (tego nie rozumiem, bo o stylu nie pisałem). Podałeś potem mechanizmy jakie stosuje MSB i opisałeś swój ogląd na sytuację sklepu (co wydało mi się interesujące i zachęciło do bliższego przyjrzenia się MSB). Albo ja nie wyłapałem gdzieś twojego przesłania, albo nie wykazałeś ani razu w dyskusji, że użycie niektórych mechanizmów (lub zmiana w „gospodarowaniu” nimi), które Q stosuje, nie przyniesie korzyści konkurencyjnej perfumerii. Świetnie wyjaśniłeś, dlaczego jest to niekonieczne, ale konieczności moja teza nie zakładała.
Dopiero w ostatnim poście to uczyniłeś.

Przy stylu chodziło mi o charakter danego miejsca i sposób reklamowania się (które są ze sobą, a przynajmniej powinny być związane). Wystarczy poczytać fora i komentarze oraz znać odrobinę marketing, żeby wiedzieć, że takie strategie sprzedażowe dają sobie doskonale radę. Pomyśl o tym - jeśli mówimy o czymś tak specyficznym jak nisza, w której mamy takie rzeczy jak ograniczanie dystrybucji, luksus i ogólnie całą niszową otoczkę (jest to często hipsterskie i snobistyczne, ale nieważne), to marka która podkreśla te własności i zaczęłaby stosować "głośny" marketing, straciłaby cały swój charakter, atuty i coś, co ją wyróżnia. To są całkowicie sprzeczne rzeczy. Tak jak pisałem - oferty niektórych miejsc są "trudniejsze" i często osoby, które nie pasjonują się tak tematem nie będą tak chętnie tam kupować. Tutaj mówimy o na tyle różnych grupach, że takie działanie mogłoby zaszkodzić.

Machiavelli napisał(a):Może i banał, ale z dotychczasowych wypowiedzi odniosłem wrażenie, że banał ten jest Ci obcy, skoro cały czas piszesz o preferencjach (które u mnie były, o ile dobrze pamiętam, jednorazową „wstawką”, natomiast często w tej dyskusji przewijały się u Ciebie).

To złe odniosłeś wrażenie, bo preferencje są kluczowe w tym aspekcie. To, że sam o nich raz wspomniałeś nie ma nic w tym przypadku do rzeczy. Zresztą napisałem dlaczego tak sądzę.

Machiavelli napisał(a):A w jaki sposób ten „charakter” koresponduje z „cichymi” reklamami? Już napisałeś, że to świadoma strategia i że się sprawdza. Ale to nie wyklucza, że jej zmiana (albo np. zwyczajna intensyfikacja działań dotychczasowych i ich zasięgu) może przynieść jeszcze lepsze efekty.

Już się do tego odniosłem i napisałem, dlaczego tak uważam.

Machiavelli napisał(a):Ja nigdy tak nie twierdziłem. Dlatego też daleki byłem od stawiania jakichkolwiek „powinności”. Nie mi decydować, co oni powinni.
Co do tych agencji to tym razem Ty mocno uogólniasz. Widziałem już trochę strategii tych agencji reklamowych i nie zawsze jest to synonim jakości i gwarant sukcesu. Nie raz przekonałem się, że strategia stworzona przez przedsiębiorcę owocowała lepszymi wynikami, niż ta, którą stworzyła agencja.

Już pisałem, czemu pisałem o powinności. Wydaje mi się to logicznym wnioskiem.
Co do agencji - w takim razie ograniczmy się tylko do tego przypadku. Twoja propozycja nie jest czymś, czego ktoś nie brałby pod uwagę i akurat w takim przypadku już dużo łatwiej dokonywać analizy i przewidywania.

Machiavelli napisał(a):Założyłeś coś, do czego nigdy się nie przyznałem. Napisałem na czym opieram swoje zdanie. W pierwotnej tezie dałem do zrozumienia, że to moja osobista ocena, a nie postawienie jakiegoś ogólnego faktu.


Napisałem czemu tak założyłem - miałem nadzieję, że jeśli o czymś piszesz, to wiesz chociaż trochę na ten temat (i wychodzi na to, że to rozeznanie się jednak przydaje). Zapomniałem o jeszcze jednej istotnej wypowiedzi:
Machiavelli napisał(a):(...) Stąd też uznaję moją "tezę" za osobistą "spekulację" i nie namawiam nikogo, aby traktował ją jako przesłankę do analizowania rzeczywistej sytuacji. Natomiast pod względem logiki i teorii naukowych, wydaje mi się ona jak najbardziej poprawna i uważam, że wystarczy do niej obserwacja tej konkurencji i jej poczynań oraz zbieranie doświadczeń klientów, a niekoniecznie to, czy zrobiłem w każdej zakupy. ;)

Skoro piszesz o obserwacji konkurencji, jej poczynań oraz zbierania doświadczenia klientów i powołujesz się jeszcze na logikę i teorie naukowe, które owszem metody takie stosują, ale nie tak wybiórczo, to uważam, że jednak zasadnie przyjąłem, że zrobiłeś jakiś research, a nie, że sprowadzał się od do słuchania tylko osób z otoczenia (wydaję mi się również, że otoczenie można też tutaj różnie rozumieć)

I oczywiście, że to Twoja ocena, ale absolutnie niczego to nie zmienia. Na tym polega dyskusja, przy czym wydaje mi się, że lepiej po prostu coś wiedzieć, zanim się zacznie pisać, bo inaczej jaki jest sens?
Jakbyś napisał, że Twoim zdaniem nie istnieje np. przypadek, to czemu miałbym nie podjąć dyskusji, jeśli się z tym nie zgadzam?
Jeśli natomiast Twoja teza brzmiała by bardziej subiektywnie, tj. że spośród wszystkich firm, sposób reklamowania się Q., najbardziej Ci odpowiada, to luz, każdy ma swoje preferencje i nie miałbym się jak do tego nawet odnieść.

Machiavelli napisał(a):Twoje doświadczenie i znajomość rynku kłóci się z moim. Za jakiś czas mogę napisać, że twoje doświadczenie pokrywa się z moim. Za jakiś czas twoje doświadczenie też może ulec zmianie. To zwykłe forum dyskusyjne, na którym możemy podzielić się doświadczeniami, a nie katedra do wygłaszania teorii naukowych. Nie miałem na celu przekonywać do czegokolwiek, czy podkopywać renomę konkurencji Q. Chciałeś bym wyraził się konkretniej, więc do tego przystąpiłem. Nie uważasz, że trochę zbyt poważnie potraktowałeś moje słowa? Raczej nie mają wielkiej mocy sprawczej (o ile jakąkolwiek mają). Stały się za to źródłem do wymiany naszych doświadczeń. Dla mnie jest to cenne i zdążyłem wciągnąć już sporo wniosków, ale jeśli uważasz, że marnujesz w ten sposób swój czas, to możemy poprzestać na tym, do czego teraz doszliśmy.

Nie, nie uważam, bo to forum i póki piszemy kulturalnie, wydaję mi się, że możemy pisać dalej :)
Mocy sprawczej, całe szczęście, nie mamy tutaj, ale co to zmienia? To tylko dyskusja.

Machiavelli napisał(a):Dla mnie nie są tożsame. Nie każda działalność musi być nastawiona na powiększanie grona odbiorców i przyciąganie do siebie. Niektórych nie interesuje rozrost, wolą pozostać małymi działalnościami, które spokojnie egzystują na rynku. Mogą też nie mieć „zaplecza” by sprostać większej ilości klientów. Niektórych nie interesuje powiększanie grupy odbiorców, bo mają stały, zadowalający zysk i brak aspiracji, by angażować się w dodatkowe działania. Mogą też zwyczajnie nie chcieć ponosić zbędnego ryzyka. Nie czuję się kompetentny do wyznaczania im powinności.

W takim razie dwie rzeczy - po co Twoja wzmianka o tym, że "mogą się tylko uczyć"? Jaki to miało cel? Bo naprawdę nie wierzę, że chodzi Ci tutaj o możność jako składową bytu. Druga rzecz, to nie możemy mówić w tym kontekście o tym, o czym piszesz, bo sam widzisz, że te miejsca, o których piszemy się rozrastają (otwierają nowe punkty, organizują promocje itd). Nie ma mowy w tym przypadku o braku aspiracji. Przy tych założeniach wynika tutaj powinność.

Machiavelli napisał(a):To nie było raz. Zaraz potem jak pierwszy raz to przyznałeś, też się zdarzało. Pozwól, że zacytuję:

Twoja teza brzmiała tak, że całościowo Q wypada lepiej i - przez co podjąłem dyskusje - konkurencja powinna się uczyć jak zdobywać klienta czymś innym, niż najtańszą ofertą.

Chodzi Ci o wyboldowane fragmenty, prawda? Jeśli tak, to nie widzę tutaj żadnej nadinterpretacji
Jeszcze raz:
Jeśli mamy brać pod uwagę wyłącznie ceny i asortyment to Q może i ma konkurencję, ale jeśli wziąć pod uwagę całokształt, to wydaje mi się, że inne perfumerie mogą od Q się wyłącznie uczyć, jak zdobywać klienta czymś innym, niż najtańszą ofertą.

O powinności napisałem - wydaje mi się to całkowicie logicznym wnioskiem oraz zakładam, że Twoja wypowiedź była czymś więcej niż wskazaniem na możność jako własność bytu. Jeśli chodzi o to, że całościowo wypada lepiej, to tak, dla mnie zacytowany fragment na to wskazuje. Pierwsza część zdania (jeśli chodzi o X, to ma konkurencję) i druga (ale jeśli chodzi o Y, to reszta może się wyłącznie uczyć) - to jest jedno zdanie i pierwszy człon nadaję formę i - jak dla mnie - implikuje to, o czym napisałem. Chyba, że pierwszy nawias jest tu przez przypadek.
Nie wiem, czy jasno się tutaj wyraziłem, jeśli nie, to spróbuję jeszcze raz.


// Generale, widzę, że jednak usunąłeś, ale odpowiadając - a o czym innym tu dyskutować?

Muszę też przyznać, że liczyłem na to, że ktoś się odniesie do fragmentu wywiadu, który zacytowałem.
Offline
Avatar użytkownika

Machiavelli

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1469
  • Dołączył(a): 27 lipca 2016, 12:34 - Śr
  • Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Perfumeria Q

Post03 lutego 2017, 21:50 - Pt

Zatem kompletnie nie rozumiem po co była wzmianka dwa czy trzy posty wcześniej.

To pewnie wynik mojej nadgorliwości. No i to miało mieć bardziej charakter uzupełnienia moich wcześniejszych słów, których nie mogłeś zrozumieć. Ale widzę, że to tylko zagmatwało sprawę.
Przy stylu chodziło mi o charakter danego miejsca i sposób reklamowania się (które są ze sobą, a przynajmniej powinny być związane). Wystarczy poczytać fora i komentarze oraz znać odrobinę marketing, żeby wiedzieć, że takie strategie sprzedażowe dają sobie doskonale radę. Pomyśl o tym - jeśli mówimy o czymś tak specyficznym jak nisza, w której mamy takie rzeczy jak ograniczanie dystrybucji, luksus i ogólnie całą niszową otoczkę (jest to często hipsterskie i snobistyczne, ale nieważne), to marka która podkreśla te własności i zaczęłaby stosować "głośny" marketing, straciłaby cały swój charakter, atuty i coś, co ją wyróżnia. To są całkowicie sprzeczne rzeczy. Tak jak pisałem - oferty niektórych miejsc są "trudniejsze" i często osoby, które nie pasjonują się tak tematem nie będą tak chętnie tam kupować. Tutaj mówimy o na tyle różnych grupach, że takie działanie mogłoby zaszkodzić.

Dziękuję za obszerne wyjaśnienie. W pełni się z tym zgadzam. Przeniesienie bezpośrednio i w takiej samej postaci mechanizmów z jednej perfumerii do innej, gdy budują one odmienny wizerunek mogłoby bardziej zaszkodzić niż pomóc. Jednak wcześniej podkreśliłem, że mam namyśli przeniesienie z przystosowaniem do kreowanego wizerunku. Przecież bezrefleksyjna "zrzynka" nie miałaby najmniejszego sensu. Przyjrzyjmy się na przykładzie:
Czy z wizerunkiem MSB kłóciłoby się, gdyby napisali, kto stoi za tą inicjatywą (na stronie internetowej)? Czy gdyby Victor niepompatycznie się przedstawił i napisał coś o swoim doświadczeniu, czy to by zniechęciło jakoś dotychczasowych czy nowych klientów, czy może wręcz przeciwnie? A może uważasz, że to nie ma znaczenia (jakiegokolwiek, niekoniecznie wielkiego)?
To złe odniosłeś wrażenie, bo preferencje są kluczowe w tym aspekcie. To, że sam o nich raz wspomniałeś nie ma nic w tym przypadku do rzeczy. Zresztą napisałem dlaczego tak sądzę.

Tylko, że zarzuciłeś mi patrzenie przez pryzmat moich preferencji, podczas gdy ja starałem się właśnie zmarginalizować ich wpływ (i dlatego nie odnosiłem się ściśle do charakteru tych działań), ale już mniejsza z tym (jestem świadom, że nawet chcąc, nie jestem w stanie uniknąć wpływu moich preferencji na interpretację rzeczywistości). Zgadzamy się co do niebagatelnej roli preferencji. Jednak niektóre strategie opierają się nie tylko na wpisaniu się w preferencje, ale wykorzystują powszechne „słabości” psychiki ludzkiej. To będzie spore uproszczenie, ale można rzec, że są niezależne od preferencji. Jest jeszcze jedna, istotna kwestia – preferencje to coś co nabywamy (zazwyczaj podświadomie). Preferencjami ludzkimi można więc również manipulować. I to też marketing wykorzystuje.
Widzę, że krążymy dużo wokół formy, jaką działania przybierają. Co natomiast z częstotliwością działań i z zasięgiem, o których też wspominałem? By pozyskać klienta, pierw trzeba do niego w końcu dotrzeć. Mogą perfumerie nie skupiać się na dużym zasięgu (ten ich „charakter” o którym piszesz) i może to się podobać ich klientom, ale jak to się ma do kwestii pozyskania klienta? Ponownie odniosę się do przykładu: Jestem konsumentem, słyszę o niszowej perfumerii x, nie znam innej perfumerii niszowej, ale chciałbym mieć niszowe perfumy. Szukam takiej perfumerii, która swoim charakterem idealnie wpisze się w moje preferencje, czy idę do/ wchodzę na stronę tej , o której istnieniu wiem?
Cały ten charakter działań wydaje mi się najistotniejszy wobec klienta, który zna dobrze rynek i dokonuje wyboru, w której perfumerii dokonać zakupów (a także ma okazję obserwować działania wielu perfumerii i ma wobec skonkretyzowane oczekiwania, wybiegające poza nabycie przedmiotu). Są natomiast klienci, którzy rynku niszowego nie znają i żeby ich pozyskać, trzeba pierw do nich dotrzeć. I to jest też decyzja przedsiębiorców, w jakim stopniu skupią się na pozyskaniu jakich klientów.
W takim razie dwie rzeczy - po co Twoja wzmianka o tym, że "mogą się tylko uczyć"? Jaki to miało cel?

Bo uważam, że konkurencja Q ma szansę skorzystać, ucząc się od Q pozyskiwania klientów. O tym „wyłącznie” już pisałem i z niego się w pełni wycofuję. Ale daleki jestem od wyznaczania ich powinności. Wyznaczenie powinności w kontekście tej dyskusji należy do przedsiębiorców.
Druga rzecz, to nie możemy mówić w tym kontekście o tym, o czym piszesz, bo sam widzisz, że te miejsca, o których piszemy się rozrastają (otwierają nowe punkty, organizują promocje itd). Nie ma mowy w tym przypadku o braku aspiracji. Przy tych założeniach wynika tutaj powinność.”
Czy aby na pewno wszystkie się rozrastają? Mam wrażenie, że niektóre wolą właśnie spokojnie sobie egzystować na rynku ;) … albo po prostu robią to tak ostrożnie i niedynamicznie, że ciężko to zaobserwować.

Chodzi Ci o wyboldowane fragmenty, prawda?...

Dokładnie. Wyraziłeś się jasno. Samo zaznaczenie możliwości uczenia się rzecz jasna nie było moim celem (chociaż, czytając literalnie, właśnie to można wynieść z moich słów). Ale też nie było moim celem wyznaczenie powinności. Pisałem dlaczego. Nie uważasz, że jest różnica między wyznaczaniem powinności, a subtelną (powiedziałbym, że dyplomatyczną) sugestią? Uważam, że wyznaczenie przeze mnie powinności było wyrazem arogancji i pewności stanu rzeczy. Dlatego muszę pilnować, byś mi tego nie przypisał. Napisałem, że uczyć się mogą pozyskiwania klienta, a nie całokształtu, a więc wydaje mi się, że nie zasugerowałem, że całokształtem wypadają lepiej (przy założeniu, że gorszy powinien się uczyć od lepszego). Ten całokształt służył rozdzieleniu tych dwóch części zdania i podkreśleniu, że nie chodzi mi o cenę i asortyment w kwestii pozyskiwania klienta i uczenia się, tylko o takie działania, których przykłady później dałem.
Gdybym napisał w ten sposób: „(…)jeśli wziąć pod uwagę całokształt, to wydaje mi się, że inne perfumerie mogą od Q się wyłącznie uczyć.” to już można zrozumieć, że uważam, że mogą się uczyć tego całokształtu i że Q, a skoro tak, to że najpewniej Q wypada pod tym względem lepiej.

Muszę też przyznać, że liczyłem na to, że ktoś się odniesie do fragmentu wywiadu, który zacytowałem.

Mówisz, masz. ;) Jak mniemam chodzi Ci przede wszystkim o słowa o konkurencji? To zdanie Missali nie pozostawia raczej pola do domysłów. Co prawda w 2014 roku nie miałem jeszcze nawet świadomości istnienia niszy perfumeryjnej, ale z tego co wiem, konkurencja już wtedy była.
„Elegancja jest niemożliwa bez perfum. To skryte, niezapomniane, ostateczne akcesoria.” - Gabrielle Coco Chanel

Zapraszam na The Elegance of Scent - blog o perfumach i szeroko rozumianej perfumerii.
Offline
Avatar użytkownika

srG

Perfumaniak

  • Posty: 2796
  • Dołączył(a): 26 września 2013, 22:03 - Cz
  • Lokalizacja: Warszawa

Re: Perfumeria Q

Post03 lutego 2017, 23:55 - Pt

Machiavelli napisał(a):Dziękuję za obszerne wyjaśnienie. W pełni się z tym zgadzam. Przeniesienie bezpośrednio i w takiej samej postaci mechanizmów z jednej perfumerii do innej, gdy budują one odmienny wizerunek mogłoby bardziej zaszkodzić niż pomóc. Jednak wcześniej podkreśliłem, że mam namyśli przeniesienie z przystosowaniem do kreowanego wizerunku. Przecież bezrefleksyjna "zrzynka" nie miałaby najmniejszego sensu. Przyjrzyjmy się na przykładzie:

A ja odniosłem się do tego i powiedziałem, że raz - jest to zbyt ogólne twierdzenie i nie mam się jak do niego odnieść oraz dwa - pisałem, że jest to przeciwieństwo strategii marketingowej, którą reprezentują. Musiałoby się do tego stopnia różnić, że niemiało by to nic wspólnego. Niektóre elementy oczywiście łączą obie strategie, ale ciężko mówić o uczeniu się czegoś, co już zostało zaimplementowane.

Machiavelli napisał(a):Czy z wizerunkiem MSB kłóciłoby się, gdyby napisali, kto stoi za tą inicjatywą (na stronie internetowej)? Czy gdyby Victor niepompatycznie się przedstawił i napisał coś o swoim doświadczeniu, czy to by zniechęciło jakoś dotychczasowych czy nowych klientów, czy może wręcz przeciwnie? A może uważasz, że to nie ma znaczenia (jakiegokolwiek, niekoniecznie wielkiego)?

Różnica jest dla mnie tutaj zasadnicza, bo o ile uważam, że w przypadku Q. jest to fajne, o tyle w przypadku, o którym wspominasz nie ma to moim zdaniem znaczenia. Kiedy mówimy o Q., mówimy o firmie rodzinnej, a podkreślanie takich rzeczy ociepla wizerunek, jest spójne z ich nazwą oraz historią (w końcu kto nie lubi rodzinnych marek z tradycjami). W przypadku MSB czegoś takiego nie ma i moim zdaniem nie wpłynęłoby to wyniki (bo jak, w takim przypadku?) i stanowiłoby jedynie formę ciekawostki, a patrząc na to, że najpopularniejsze perfumerie na świecie (np. Twisted Lily) również tego nie stosują, może zwyczajnie nie ma takiego zapotrzebowania.

Kiedy jesteśmy firmą z tradycjami, to piszemy o tym (Jovoy, Ambrozja, Q.), kiedy jesteśmy firmą rodzinną (Q.) również, ale w innych wypadkach nie widzę powodu ku temu. Wspomniałem o Twisted Lily, ale ani Ausliebezumduft, ani Indiescents, ani żadna inna znana mi perfumeria nie stosuje czegoś takiego.

Ogromnym plusem, niewątpliwie, jest tu fakt, że Q. jest firmą rodzinną i pewnych rzeczy nie przeskoczysz.
Zastanawiam się, czy gdyby nie to, że Budzyk jest popularnym blogerem, to czy umieściłby o sobie wzmiankę na stronie.
Polecam (nie piszę tego protekcjonalnie, chociaż zdaję sobie sprawę, że tak może brzmieć) porównać ofertę i zobaczyć o jak różnej stylistyce piszemy.

Machiavelli napisał(a):Tylko, że zarzuciłeś mi patrzenie przez pryzmat moich preferencji, podczas gdy ja starałem się właśnie zmarginalizować ich wpływ (i dlatego nie odnosiłem się ściśle do charakteru tych działań), ale już mniejsza z tym (jestem świadom, że nawet chcąc, nie jestem w stanie uniknąć wpływu moich preferencji na interpretację rzeczywistości). Zgadzamy się co do niebagatelnej roli preferencji. Jednak niektóre strategie opierają się nie tylko na wpisaniu się w preferencje, ale wykorzystują powszechne „słabości” psychiki ludzkiej. To będzie spore uproszczenie, ale można rzec, że są niezależne od preferencji. Jest jeszcze jedna, istotna kwestia – preferencje to coś co nabywamy (zazwyczaj podświadomie). Preferencjami ludzkimi można więc również manipulować. I to też marketing wykorzystuje.

Czy ja wiem, czy nie jesteś w stanie? Wydaje mi się, że to zbyt pesymistyczne podejście i taki poziom obiektywności jest możliwy, jeśli analizujemy sytuację pod kątem wyników (na tyle, ile możemy orzec) i ciągu przyczynowo-skutkowego. Jasne jest, że Q. ma dobry i spójny marketing, ale uważam, że podobnie jest z MSB - widać tutaj strategię sprzedażową, która jest konsekwentna i prezentująca "styl" dostosowany do charakteru miejsca.
I oczywiście zgoda, że marketing manipuluje, ale nie tylko ten "głośny". Ten "cichy" również (pisałem o tym a propos charakterystyki niszy i dobrym przykładem jest - wydaje mi się - Le Labo, <a przynajmniej do momentu wykupienia, bo nie mam pojęcia czy coś się zmieniło od tego czasu>). Zobacz sobie ich butelki, ograniczanie dystrybucji i jednocześnie to, jak głośno jest o nich (chociażby dzięki forom, blogom i rankingom, na co na pewno wpływa też ta otoczka).

Machiavelli napisał(a):Widzę, że krążymy dużo wokół formy, jaką działania przybierają. Co natomiast z częstotliwością działań i z zasięgiem, o których też wspominałem? By pozyskać klienta, pierw trzeba do niego w końcu dotrzeć. Mogą perfumerie nie skupiać się na dużym zasięgu (ten ich „charakter” o którym piszesz) i może to się podobać ich klientom, ale jak to się ma do kwestii pozyskania klienta? Ponownie odniosę się do przykładu: Jestem konsumentem, słyszę o niszowej perfumerii x, nie znam innej perfumerii niszowej, ale chciałbym mieć niszowe perfumy. Szukam takiej perfumerii, która swoim charakterem idealnie wpisze się w moje preferencje, czy idę do/ wchodzę na stronę tej , o której istnieniu wiem?
Cały ten charakter działań wydaje mi się najistotniejszy wobec klienta, który zna dobrze rynek i dokonuje wyboru, w której perfumerii dokonać zakupów (a także ma okazję obserwować działania wielu perfumerii i ma wobec skonkretyzowane oczekiwania, wybiegające poza nabycie przedmiotu). Są natomiast klienci, którzy rynku niszowego nie znają i żeby ich pozyskać, trzeba pierw do nich dotrzeć. I to jest też decyzja przedsiębiorców, w jakim stopniu skupią się na pozyskaniu jakich klientów.

Dla pełnego zrozumienia - zakładam, że poprzez zasięg nie chodzi Ci o dalekosiężne działania (bo te akurat w MSB stoją bardzo dobrze <chodzi mi o sprzedaż za granicę>), tylko o - z braku lepszego słowa - "głośność"?
Odpowiadając na pytanie o częstotliwość i poniekąd o zasięg, to pojawiają się co jakiś czas artykuły, chociaż niewątpliwie mają one inny wydźwięk niż te o Q. (do tego dochodzą specyficzne reklamy Q., które tutaj by nie przeszły z tego samego powodu, o którym pisałem wcześniej), a do tego dochodzą jeszcze blogi, które nie są opłacane - taka ciekawostka (np. ostatnie zestawienie na persefume, które jest bardzo poczytne) i fakt, że jest marketing szeptany (który jak wiadomo potrafi mieć kluczowe znaczenie). Są to rzeczy, które regularnie się pojawiają i wprawdzie częściej widzę, przede wszystkim, reklamy Q, ale pisałem, czemu uważam to za zaletę przy takim "stylu".

Odpowiadając na Twoje pytanie z przykładu - to bardzo ogólne i wariantów jest multum. Są osoby, które słyszą o x, to idą do x i na tym kończą. Są też tacy, który sprawdzają inne miejsca itd. W pierwszym przypadku jednak niekoniecznie chodzi o Q - pisałeś, że Ty i Twoje otoczenie znaliście Q, z kolei moje koleżanka zna tylko G.
Problem w tym, że Twoje pytanie nie zakłada możliwości, że ktoś, kto z jakiegoś powodu chce perfumy niszowe, wpisze w np. google chociażby te dwa słowa (perfumy niszowe). Twoja alternatywa ma tylko dwa człony i to bardzo duże uproszczenie, moim zdaniem niesłuszne.
A teraz, jeśli chodzi o sedno - o pozyskiwaniu klienta już mówiłem (w tym miejscu, w którym pisałem o ofercie), ale pokrótce - owszem, z tego co mi się wydaję, w dużej mierze jest to nastawione na osoby, które się interesują tematem, ale tak jak pisałem - nie tylko (wymieniłem wyżej). Wydaję mi się, że metody są wystarczające, a i target dobrany bez zarzutu, co potwierdzają rzeczy, które możesz sam sprawdzić, jak np. otwieranie nowych punktów czy oferta (pisałem o tym, ale warto podkreślić - sprowadzanie marek, których zapachy są naprawdę drogie to olbrzymie koszty i ryzyko) i skoro ściągane są marki nie tak "nagłośnione" (odnoszę się tu do tego samego kryterium co "głośny marketing") i się to opłaca - bo ofertę mają wprawdzie różną, ale takich rzeczy absolutnie nie brakuje - to mamy dowód, że ta "ścieżka" (zupełnie inna od Q.) się sprawdza i zmiana jej może zaszkodzić, przez brak spójności.

Machiavelli napisał(a):Dokładnie. Wyraziłeś się jasno. Samo zaznaczenie możliwości uczenia się rzecz jasna nie było moim celem (chociaż, czytając literalnie, właśnie to można wynieść z moich słów). Ale też nie było moim celem wyznaczenie powinności. Pisałem dlaczego. Nie uważasz, że jest różnica między wyznaczaniem powinności, a subtelną (powiedziałbym, że dyplomatyczną) sugestią?

Napisałeś dlaczego i się do tego odniosłem. Napisałem, czemu jednak - przy uzasadnionym przeze mnie założeniu - można mówić jedynie o powinności.
Odnośnie do Twojej propozycji, to dla mnie tylko przesuwa problem, a nie go rozwiązuje, ponieważ te wyrażenia reprezentują różne kategorie - poprzez sugestię możemy odnieść się do czyjejś powinności. I w ten sposób stoimy przed alternatywą - albo sugerujesz im możność (co jak zrozumiałem, nie było Twoim celem), albo biorąc pod uwagę kontekst (pozyskiwanie klienta) sugerujesz powinność - i to mam na myśli pisząc o różnych kategoriach - nie widzę sensu w sugerowaniu dla sugerowania - kluczowa jest tu celowość.

Machiavelli napisał(a): Uważam, że wyznaczenie przeze mnie powinności było wyrazem arogancji i pewności stanu rzeczy. Dlatego muszę pilnować, byś mi tego nie przypisał. Napisałem, że uczyć się mogą pozyskiwania klienta, a nie całokształtu, a więc wydaje mi się, że nie zasugerowałem, że całokształtem wypadają lepiej (przy założeniu, że gorszy powinien się uczyć od lepszego). Ten całokształt służył rozdzieleniu tych dwóch części zdania i podkreśleniu, że nie chodzi mi o cenę i asortyment w kwestii pozyskiwania klienta i uczenia się, tylko o takie działania, których przykłady później dałem.
(...)*

Oczywiście, nie przypisuję Ci niczego takiego, bo cały czas piszemy w kontekście pozyskania klienta. Słowa "całokształt" oraz "całościowe" traktuję tutaj zamiennie i pisząc o tym, odnoszę się zawsze do wspomnianego kontekstu - po prostu nie chciałem tego w kółko dopisywać, co było błędem i rzeczywiście wprowadziło chaos.
Mając to na uwadze, moje rozumowanie pozostaje takie samo i je podtrzymuję - pierwsza część zdania (jeśli chodzi o X, to ma konkurencję) i druga (ale jeśli chodzi o Y, to reszta może się wyłącznie uczyć), to jedno zdanie i pierwszy człon nadaję formę logiczną i wskazują na relację i - jak dla mnie - implikuje to, o czym napisałem, bo w innym wypadku znowu wskazywałoby to jedynie na możność jako własność bytu
[Y oczywiście należy rozumieć za ten całokształt w kontekście pozyskiwania klienta]

*Przykład pominąłem w cytacie, ponieważ odnosi się do tego, gdybym pisał o całościowym ujęciu bez względu na aspekt.
Machiavelli napisał(a):Mówisz, masz. Jak mniemam chodzi Ci przede wszystkim o słowa o konkurencji? To zdanie Missali nie pozostawia raczej pola do domysłów. Co prawda w 2014 roku nie miałem jeszcze nawet świadomości istnienia niszy perfumeryjnej, ale z tego co wiem, konkurencja już wtedy była.

Dziękuję. Oczywiście, konkurencja była już wtedy naprawdę liczna. I między innymi biorąc pod uwagę ten cytat, wydaje mi się, że wypowiedź z artykułu, przez który ta rozmowa w ogóle się zaczęła miał taki wydźwięk, a nie inny.
Offline
Avatar użytkownika

Machiavelli

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1469
  • Dołączył(a): 27 lipca 2016, 12:34 - Śr
  • Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Perfumeria Q

Post04 lutego 2017, 19:57 - So

A ja odniosłem się do tego i powiedziałem, że raz - jest to zbyt ogólne twierdzenie i nie mam się jak do niego odnieść oraz dwa - pisałem, że jest to przeciwieństwo strategii marketingowej, którą reprezentują. Musiałoby się do tego stopnia różnić, że niemiało by to nic wspólnego. Niektóre elementy oczywiście łączą obie strategie, ale ciężko mówić o uczeniu się czegoś, co już zostało zaimplementowane.

Dlatego podałem przykład zabiegu, który Q stosuje, nie jest przeciwny do strategii MSB (w tym przykładzie, ale może to być inna firma konkurencyjna).

Różnica jest dla mnie tutaj zasadnicza, bo o ile uważam, że w przypadku Q. jest to fajne, o tyle w przypadku, o którym wspominasz nie ma to moim zdaniem znaczenia. Kiedy mówimy o Q., mówimy o firmie rodzinnej, a podkreślanie takich rzeczy ociepla wizerunek, jest spójne z ich nazwą oraz historią (w końcu kto nie lubi rodzinnych marek z tradycjami). W przypadku MSB czegoś takiego nie ma i moim zdaniem nie wpłynęłoby to wyniki (bo jak, w takim przypadku?) i stanowiłoby jedynie formę ciekawostki, a patrząc na to, że najpopularniejsze perfumerie na świecie (np. Twisted Lily) również tego nie stosują, może zwyczajnie nie ma takiego zapotrzebowania.

Oczywiście firma rodzinna, z historią, tradycjami etc. wzbudza lubienie. Natomiast zauważam, że nierodzinne, nowe inicjatywy zbudowane na pasji, również wpływają bardzo pozytywnie na stosunek konsumenta do firmy. Ludziom łatwiej polubić człowieka, niż „instytucję” (jeśli tak można określić sklep). Preferujemy u innych cechy wspólnotowe (np. towarzyskość, lojalność etc.), których instytucje nie reprezentują (bardziej podkreślają one swoją sprawczość). Już samo to wpływa na stosunek do działalności. Nie działa to oczywiście świadomie. Nie działa to tak, że ten zabieg sam w sobie skłoni do zakupu (no, może znajdzie się taki przypadek, ale myślę, że ginąłby w ogólnych liczbach), ale wpłynie na stosunek do sklepu i istotnie może przyczynić się do tego pozyskania klienta.
Co zaś się tyczy stylistyki (rozumiem, że piszesz o MSB i Q, tak?), to wydaje mi się, że taki mechanizm, jakiego przykład podałem, można dostosować do różnej stylistyki. Wystarczy tylko robić to z głową i myślę, że perfumerie takie jak Q, czy MSB tak właśnie czynią, bo, przynajmniej mnie, nie razi jakaś niespójność stylistyczna.
Czy ja wiem, czy nie jesteś w stanie? Wydaje mi się, że to zbyt pesymistyczne podejście i taki poziom obiektywności jest możliwy, jeśli analizujemy sytuację pod kątem wyników (na tyle, ile możemy orzec) i ciągu przyczynowo-skutkowego.

Przy takich wskaźnikach owszem, tylko jak wcześniej wspominałem, w tym przypadku nie mam takich wyników, więc mogę się opierać raczej na mojej obserwacji – a ponieważ obserwacja to nic innego jak spostrzeganie, to zniekształcać ją może wiele rzeczy (nie tylko same preferencje).
Zgoda, MSB ma (na tyle na ile ją poznałem) również dobry i spójny marketing. Ale to nie znaczy, że nie ma niczego, czego mogliby się w tym względzie od Q nauczyć. ;)
Co natomiast do marketingu cichego i głośnego, to nie uważasz, że można je łączyć? Wydaje mi się, że Q działa na tych dwóch „płaszczyznach”. Z jednej strony dba, o to, żeby pojawiać się często w różnych mediach, a z drugiej robi naprawdę wiele, by klienci mieli pozytywne wrażenia i „pocztą pantoflową” nieśli reklamę Q. Chyba, że masz tutaj na myśli sam styl promocji (taki, jaki konsument może zaobserwować, przyglądając się każdej sieci), niż jej ścieżki.

Dla pełnego zrozumienia - zakładam, że poprzez zasięg nie chodzi Ci o dalekosiężne działania (bo te akurat w MSB stoją bardzo dobrze <chodzi mi o sprzedaż za granicę>), tylko o - z braku lepszego słowa - "głośność"?
Odpowiadając na pytanie o częstotliwość i poniekąd o zasięg…

Mniejsza o to jak nazwiemy oba te czynniki. Chodzi mi konkretnie o dotarcie do jak największej ilości osób na danym obszarze (w tym przypadku przede wszystkim Polski). Pomijając wydźwięk, bo pisałem o dotarciu do takiego konsumenta, który jeszcze nie zna rynku i charakteru poszczególnych perfumerii i to, czy jest to opłacona reklama, czy szeptany marketing (ten drugi będzie zależny przede wszystkim od tego, ilu zadowolonych klientów na jakimś obszarze ma perfumeria, więc aby go realizować trzeba pierw „osobiście” dotrzeć do klientów i ich pozyskać).
Może upraszczam, ale jeśli Q dociera do większej ilości osób (na to, że tak jest, można znaleźć wskaźniki), to czy nie jest prawdopodobnym (pewnym być nie mogę, bo nie mam danych), że pozyskuje większą ilość klientów niż konkurencja, która dociera do mniejszej ilości konsumentów?
Zgodzę się, że styl ogranicza możliwość stosowania niektórych mechanizmów odpowiadających za dotarcie do klienta, ale czy brakuje takich, które mogą zostać dostosowane do tego stylu? Jeśli nie jesteś w stanie sobie takich wyobrazić, to podam przykłady.
Odnośnie do Twojej propozycji, to dla mnie tylko przesuwa problem, a nie go rozwiązuje, ponieważ te wyrażenia reprezentują różne kategorie - poprzez sugestię możemy odnieść się do czyjejś powinności. I w ten sposób stoimy przed alternatywą - albo sugerujesz im możność (co jak zrozumiałem, nie było Twoim celem), albo biorąc pod uwagę kontekst (pozyskiwanie klienta) sugerujesz powinność - i to mam na myśli pisząc o różnych kategoriach - nie widzę sensu w sugerowaniu dla sugerowania - kluczowa jest tu celowość.

Pomijając już to, że między sugestią powinności, a wyznaczeniem powinności jest różnica tonu (i to już jest zniekształcenie), to już przedstawiłem cel moich słów – zauważenie, że konkurencja może skorzystać, ucząc się od Q pozyskiwania klienta. Jest więc to dla mnie bardziej przedstawienie możności, ale nie jako celu samego w sobie, tylko możności, jako szansy na polepszenie stanu rzeczy. Jeśli natomiast piszesz o celowości uczenia się, to nie tylko cel jest tutaj istotny, ale i to, czego mogą się nauczyć. Z różnych powodów (np. wspomniany przez Ciebie charakter) mogą nie chcieć stosować takich zabiegów jak Q (nawet będąc świadomym możliwych zysków).
Mając to na uwadze, moje rozumowanie pozostaje takie samo i je podtrzymuję - pierwsza część zdania (jeśli chodzi o X, to ma konkurencję) i druga (ale jeśli chodzi o Y, to reszta może się wyłącznie uczyć), to jedno zdanie i pierwszy człon nadaję formę logiczną i wskazują na relację i - jak dla mnie - implikuje to, o czym napisałem, bo w innym wypadku znowu wskazywałoby to jedynie na możność jako własność bytu.

Wyjaśniłem już istotę tej relacji. Sprecyzowałem, czego może się uczyć. Pierwsza część zdania do uczenia się nie nawiązuje, więc nawet do końca nie potrafię zrozumieć logiki twojego rozumowania. Zrobiłeś dokładnie to, o czym pisałem wyżej – zignorowałeś, że zdanie ma trzecią część, która nie jest od niczego oderwana – stoi w relacji z drugą częścią i tylko z tej relacji można wywnioskować, że ktoś jest w czymś lepszy.
I między innymi biorąc pod uwagę ten cytat, wydaje mi się, że wypowiedź z artykułu, przez który ta rozmowa w ogóle się zaczęła miał taki wydźwięk, a nie inny.

Tylko, że te słowa różni kilka lat. Poglądy ewoluują i, w mojej ocenie, interpretacja słów „obecnych” przez wypowiedzi sprzed kilku lat jest sporym nadużyciem. Nie zgodzisz się?
„Elegancja jest niemożliwa bez perfum. To skryte, niezapomniane, ostateczne akcesoria.” - Gabrielle Coco Chanel

Zapraszam na The Elegance of Scent - blog o perfumach i szeroko rozumianej perfumerii.
Offline
Avatar użytkownika

srG

Perfumaniak

  • Posty: 2796
  • Dołączył(a): 26 września 2013, 22:03 - Cz
  • Lokalizacja: Warszawa

Re: Perfumeria Q

Post04 lutego 2017, 22:36 - So

Machiavelli napisał(a):Oczywiście firma rodzinna, z historią, tradycjami etc. wzbudza lubienie. Natomiast zauważam, że nierodzinne, nowe inicjatywy zbudowane na pasji, również wpływają bardzo pozytywnie na stosunek konsumenta do firmy. Ludziom łatwiej polubić człowieka, niż „instytucję” (jeśli tak można określić sklep). Preferujemy u innych cechy wspólnotowe (np. towarzyskość, lojalność etc.), których instytucje nie reprezentują (bardziej podkreślają one swoją sprawczość). Już samo to wpływa na stosunek do działalności. Nie działa to oczywiście świadomie. Nie działa to tak, że ten zabieg sam w sobie skłoni do zakupu (no, może znajdzie się taki przypadek, ale myślę, że ginąłby w ogólnych liczbach), ale wpłynie na stosunek do sklepu i istotnie może przyczynić się do tego pozyskania klienta.
Co zaś się tyczy stylistyki (rozumiem, że piszesz o MSB i Q, tak?), to wydaje mi się, że taki mechanizm, jakiego przykład podałem, można dostosować do różnej stylistyki. Wystarczy tylko robić to z głową i myślę, że perfumerie takie jak Q, czy MSB tak właśnie czynią, bo, przynajmniej mnie, nie razi jakaś niespójność stylistyczna.

Owszem, można, ale nijak nie widzę jak miałoby to pomóc pozyskać klienta w takim przypadku. Sam tworzyłem takie opisy i w tego typu przypadkach ograniczały się do kompetencji, motta itp. Wszyscy byli pasjonatami, znawcami. Rzecz w tym, że takie rzeczy to pustosłowie - w pewny momencie był tego zalew i obecnie wiele firm od tego odchodzi i chyba właśnie dlatego perfumerie w analogicznych sytuacjach czegoś takiego nie stosują.

Machiavelli napisał(a):Przy takich wskaźnikach owszem, tylko jak wcześniej wspominałem, w tym przypadku nie mam takich wyników, więc mogę się opierać raczej na mojej obserwacji – a ponieważ obserwacja to nic innego jak spostrzeganie, to zniekształcać ją może wiele rzeczy (nie tylko same preferencje).

Można obiektywnie do czegoś podchodzić i mieć zniekształcony obraz. Nie mówię, że taki sposób zapewnia automatycznie dojście do prawdy.

Machiavelli napisał(a):Co natomiast do marketingu cichego i głośnego, to nie uważasz, że można je łączyć? Wydaje mi się, że Q działa na tych dwóch „płaszczyznach”. Z jednej strony dba, o to, żeby pojawiać się często w różnych mediach, a z drugiej robi naprawdę wiele, by klienci mieli pozytywne wrażenia i „pocztą pantoflową” nieśli reklamę Q. Chyba, że masz tutaj na myśli sam styl promocji (taki, jaki konsument może zaobserwować, przyglądając się każdej sieci), niż jej ścieżki.

Można i to przecież robią - dawałem przykłady. Tyle, że jest to właśnie mądrze dostosowane.

Machiavelli napisał(a):Mniejsza o to jak nazwiemy oba te czynniki. Chodzi mi konkretnie o dotarcie do jak największej ilości osób na danym obszarze (w tym przypadku przede wszystkim Polski). Pomijając wydźwięk, bo pisałem o dotarciu do takiego konsumenta, który jeszcze nie zna rynku i charakteru poszczególnych perfumerii i to, czy jest to opłacona reklama, czy szeptany marketing (ten drugi będzie zależny przede wszystkim od tego, ilu zadowolonych klientów na jakimś obszarze ma perfumeria, więc aby go realizować trzeba pierw „osobiście” dotrzeć do klientów i ich pozyskać).

Oczywiście, a robią to przez wspomniane przeze mnie poprzednio rzeczy oraz swój (moim zdaniem) główny target.

Machiavelli napisał(a):Może upraszczam, ale jeśli Q dociera do większej ilości osób (na to, że tak jest, można znaleźć wskaźniki), to czy nie jest prawdopodobnym (pewnym być nie mogę, bo nie mam danych), że pozyskuje większą ilość klientów niż konkurencja, która dociera do mniejszej ilości konsumentów?
Zgodzę się, że styl ogranicza możliwość stosowania niektórych mechanizmów odpowiadających za dotarcie do klienta, ale czy brakuje takich, które mogą zostać dostosowane do tego stylu? Jeśli nie jesteś w stanie sobie takich wyobrazić, to podam przykłady.

Skąd taki wniosek?
Jest w nim założenie, że jednego typu klientów jest więcej od drugich.
Zmiana targetu w tym wypadku wymaga zmiany całego stylu i jeśli się z tym nie zgadzasz, to odwołaj się do argumentów, które podałem na to twierdzenie wcześniej.
Odnośnie do drugiej części wypowiedzi - powracasz do czegoś, do czego już się odnosiłem na początku. Kiedy spytałem co się składa na to całościowe ujęcie i wymieniłeś części składowe punkt po punkcie, napisałem czemu się z tym nie zgadzam.

Machiavelli napisał(a):Pomijając już to, że między sugestią powinności, a wyznaczeniem powinności jest różnica tonu (i to już jest zniekształcenie), to już przedstawiłem cel moich słów – zauważenie, że konkurencja może skorzystać, ucząc się od Q pozyskiwania klienta. Jest więc to dla mnie bardziej przedstawienie możności, ale nie jako celu samego w sobie, tylko możności, jako szansy na polepszenie stanu rzeczy. Jeśli natomiast piszesz o celowości uczenia się, to nie tylko cel jest tutaj istotny, ale i to, czego mogą się nauczyć. Z różnych powodów (np. wspomniany przez Ciebie charakter) mogą nie chcieć stosować takich zabiegów jak Q (nawet będąc świadomym możliwych zysków).

Staram się tak nie pisać, ale niestety muszę - to jest absurd. Nawet przy artykułach naukowych, w których prowadzone są polemiki nigdy nie widziałem, żeby ktoś komuś zarzucił nadinterpretację (o której pisałeś wcześniej) czy "zniekształcenie" poprzez pominięcie słowa sugestia w momencie, gdzie staramy się wykazać nieprawdziwość tezy, a treść pojęciowa jest taka sama. Nie zmienia to absolutnie nic (możesz spytać jakiegokolwiek filozofa analitycznego i powie Ci to samo). Ponadto, tak jak pisałem - wynika logicznie przy określonym założeniu, że mówimy o powinności. Możesz się kłócić, że to sugestia, ja mogę powiedzieć, że nie, ale jest to tak bezcelowe, że bardziej chyba nie może.
Niżej nie napisałeś nic, co by przeczyło temu co napisałem - (możność jako możność, a nie cel), bo wszystko to zgadza się z moim twierdzeniem o powinności.
I nie wiem skąd wziąłeś celowość uczenia się, bo pisałem to w odniesieniu do kategorii pojęć.
A jeśli piszesz o tonie, to warto się zastanowić kiedy i w jakich przypadkach pisze się "x może się tylko uczyć".

Machiavelli napisał(a):Wyjaśniłem już istotę tej relacji. Sprecyzowałem, czego może się uczyć. Pierwsza część zdania do uczenia się nie nawiązuje, więc nawet do końca nie potrafię zrozumieć logiki twojego rozumowania. Zrobiłeś dokładnie to, o czym pisałem wyżej – zignorowałeś, że zdanie ma trzecią część, która nie jest od niczego oderwana – stoi w relacji z drugą częścią i tylko z tej relacji można wywnioskować, że ktoś jest w czymś lepszy.


Gdzie zignorowałem? Chodzi Ci o "jak zdobywać klienta czymś innym, niż najtańszą ofertą"? Jeśli tak, to jest to wyszczególnienie i zakreśla kontekst, nie zmienia formy zdania. Jeśli chodzi o coś innego, to proszę o wskazanie
Piszę o formie logicznej zdania ze względu na relację jego członów. Jak stosujemy formę zdania, w której jedna część odwołuje się do tego, że "jeśli bierzemy X to A mają konkurencję", to następna sugeruje, że jej tam nie ma, jak w każdym porównaniu. Jeśli chodzi Ci o fragment
To tak, jakby zastosować między zdaniami słowo "natomiast" i podać po nim przykład, który w Twojej ocenie nie przeczy niczemu ze zdania poprzedniego.


Machiavelli napisał(a):Tylko, że te słowa różni kilka lat. Poglądy ewoluują i, w mojej ocenie, interpretacja słów „obecnych” przez wypowiedzi sprzed kilku lat jest sporym nadużyciem. Nie zgodzisz się?

Gdyby była to jedyna przesłanka, to tak, ale napisałem, czemu tak nie uważam.
Jeśli chodzi o tę wypowiedź, to powstały raptem chyba 2 miejsca, więc przesłanki są dalej takie same, chociaż oczywiście pogląd może się i bez tego zmienić. Niemniej, na gali kilka miesięcy temu padła bardzo podobna wypowiedź, więc, biorąc pod uwagę, że moja interpretacja pierwotnie w ogóle nie wynikała z poprzednich wypowiedzi, stanowi to dla mnie dodatkową przesłankę, a nie coś, na czym opieram całą hipotezę.
I może wynika to z nadmiernej ostrożności z mojej strony, ale wydaje mi się, że właśnie mając na uwadze swoje wcześniejsze wypowiedzi na temat konkurencji, lepiej jest nie pozostawiać pola do interpretacji (chyba, że przekaz się z nią pokrywał).
Ostatnio edytowano 05 lutego 2017, 03:37 - N przez srG, łącznie edytowano 2 razy
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do O perfumach ogólnie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

  • Reklama