Niedziela, 14 wrzesień 2025, 21:21
Piękna kolekcja.
Wiecie za co najbardziej szanuję Kourosa? Za ten przesyt. Niewiele jest perfum, po których prędzej czy później nie czuję jakiegoś niedosytu. Może on być spowodowany trwałością, projekcją, liniowością, prostotą, jakąś jedną wadzącą mi nutą, jakimś syntetycznym dnem, zwyczajnie nudą czy nawet wyglądem flakonu. Kouros jest zaprzeczeniem tych wszystkich mankamentów. Nigdy nie miałem poczucia, że czegoś mi w nim brakuje. Każdorazowe użycie go to niemalże przygoda, trzeba mocno zapiąć pasy bo będzie niezła jazda. Szanuje go za to bardzo, jednocześnie uważam za jak najbardziej noszalny i złego słowa za niego nigdy nie usłyszałem. Jest jedną z dwóch znanych mi pozycji w świecie perfum, działającą na mnie wręcz narkotycznie - przez pierwsze 15-30 minut odczuwam coś na kształt strzału nikotynowego. Niesamowita sprawa.
Wiecie za co najbardziej szanuję Kourosa? Za ten przesyt. Niewiele jest perfum, po których prędzej czy później nie czuję jakiegoś niedosytu. Może on być spowodowany trwałością, projekcją, liniowością, prostotą, jakąś jedną wadzącą mi nutą, jakimś syntetycznym dnem, zwyczajnie nudą czy nawet wyglądem flakonu. Kouros jest zaprzeczeniem tych wszystkich mankamentów. Nigdy nie miałem poczucia, że czegoś mi w nim brakuje. Każdorazowe użycie go to niemalże przygoda, trzeba mocno zapiąć pasy bo będzie niezła jazda. Szanuje go za to bardzo, jednocześnie uważam za jak najbardziej noszalny i złego słowa za niego nigdy nie usłyszałem. Jest jedną z dwóch znanych mi pozycji w świecie perfum, działającą na mnie wręcz narkotycznie - przez pierwsze 15-30 minut odczuwam coś na kształt strzału nikotynowego. Niesamowita sprawa.

