Niedziela, 8 wrzesień 2013, 10:35
Vetiver Fatal marki Atelier Cologne to drzewno - aromatyczne perfumy dla kobiet i mężczyzn. Są to nowe perfumy, Vetiver Fatal został wydany w 2012 roku. Perfumy zawierają takie składniki, jak kalabryjska bergamotka, sycylijska cytryna, gorzka pomarańcza, kwiat tunezyjskiej pomarańczy, liść fiołka, Śliwka, haitiańska wetyweria, cedr i agar (oud). (źr: Fragrantica.pl)
![[Obrazek: nd.16012.jpg]](http://fimgs.net/images/perfume/nd.16012.jpg)
Zapach poznałem dzięki uprzejmości kjgenerala. Prezentowany tutaj wetiwer jest zupełnie inny od tego w Guerlain Vetiver - dodatek oudu (który nie pachnie jak oud znany z kompozycji Montale, M7 i innych aptecznych zapachów) i sporej ilości innych składników daje całkiem ciekawą mieszankę. Wetiwer nie stanowi centrum, jest otoczony, otulony. Otwarcie jest aromatyczne, cytrusowo-zielone, najlepsze z całości. Czuć gorzką pomarańczę. Po godzinie/dwóch zapach się wycisza i wygładza, siedząc przy skórze do kilku godzin. Projekcja średnia, na poziomie zapachów Creeda. Ogonu nie ma, jest raczej dyskretnie i elegancko. Po 4 godzinach przestawałem go czuć. Jak na 15% koncentrację raczej kiepski wynik...
![[Obrazek: nd.16012.jpg]](http://fimgs.net/images/perfume/nd.16012.jpg)
Zapach poznałem dzięki uprzejmości kjgenerala. Prezentowany tutaj wetiwer jest zupełnie inny od tego w Guerlain Vetiver - dodatek oudu (który nie pachnie jak oud znany z kompozycji Montale, M7 i innych aptecznych zapachów) i sporej ilości innych składników daje całkiem ciekawą mieszankę. Wetiwer nie stanowi centrum, jest otoczony, otulony. Otwarcie jest aromatyczne, cytrusowo-zielone, najlepsze z całości. Czuć gorzką pomarańczę. Po godzinie/dwóch zapach się wycisza i wygładza, siedząc przy skórze do kilku godzin. Projekcja średnia, na poziomie zapachów Creeda. Ogonu nie ma, jest raczej dyskretnie i elegancko. Po 4 godzinach przestawałem go czuć. Jak na 15% koncentrację raczej kiepski wynik...

Męczyła mnie ta zielona, jakby badylasta słodycz. Za to na koledze, który zakochał się w tym zapachu, leżał on rzeczywiście przekonująco, elegancko i dyskretnie, ogona może i nie zostawiał, ale dał się wyczuć przez otoczenie (choć aplikował w iście harpagońskich ilościach).
W Vetiver Fatal, na domiar złego, prominentną nutą jest jeszcze śliwka, chyba jedyna, której nie jestem w stanie zaakceptować w perfumach i której obecność w kompozycji prawie zawsze oznacza dla mnie pass.