Niedziela, 31 maj 2026, 18:25
(Ten post był ostatnio modyfikowany: Niedziela, 31 maj 2026, 18:35 przez rabarbary. Edytowano łącznie: 1)
Opis z flakonika 30 ml
Smocza legenda z ognia, popiołu i gęstego dymu poprowadzi przez podziemia Krakowa do miejsca, gdzie żar wciąż tli się w ciemności.
Zapach jest mineralny, skalisty, dymny, pylisty, dość surowy.
Do tego nuta zimnej zieleni, na samym otwarciu nawet świeżej, jasnej, nieco mentolowej.
Czasami można wyłapać cień róży, ale to chwila i minimalnie, gdybym nie wiedziała, że jest to bym nie znalazła.
Bogdan opisywał to tak.
Kadzidła są uzyskiwane destylacją parową i uzyskuje się zapach żywicznego kadzidła, rozgrzanego jak w saunie.
A jego interesuje dym, jak w kościele.
I to jest bardzo specjalna destylacja, dymu z podpalonego kadzidła.
Co jest bardzo rzadkie i drogie, dlatego nie pójdzie to w masową produkcję, bo cena byłaby zabójcza.
Jest tu mieszanka kadzideł, najwięcej olibanum, w wersji dymu.
Destylat bursztynu, też się robi parą i wychodzi z tego zapach nalewki, który go nie interesował.
Ale znalazł firmę, która podpala bursztyn i też robi destylację dymu płonącego bursztynu.
Jest minimalna ilość czerwonej róży, żeby oddać kolor czerwonego żaru, ale praktycznie niewyczuwalna, schowana.
Nuty drzewne, paczula, wetyweria.
Z ciekawostek, byłam z kumpelą z Krakowa, nigdy wcześniej nie interesowała się perfumami, miała jeden przypadkowy flakon i używała jakby wcale. Przyszła, żeby się ze mną spotkać. A wyszła ze Smokiem i Liściem chrzanu, zachwycona.
Zapach całkowicie noszalny, ale komplementów raczej się nie spodziewam
Smocza legenda z ognia, popiołu i gęstego dymu poprowadzi przez podziemia Krakowa do miejsca, gdzie żar wciąż tli się w ciemności.
Zapach jest mineralny, skalisty, dymny, pylisty, dość surowy.
Do tego nuta zimnej zieleni, na samym otwarciu nawet świeżej, jasnej, nieco mentolowej.
Czasami można wyłapać cień róży, ale to chwila i minimalnie, gdybym nie wiedziała, że jest to bym nie znalazła.
Bogdan opisywał to tak.
Kadzidła są uzyskiwane destylacją parową i uzyskuje się zapach żywicznego kadzidła, rozgrzanego jak w saunie.
A jego interesuje dym, jak w kościele.
I to jest bardzo specjalna destylacja, dymu z podpalonego kadzidła.
Co jest bardzo rzadkie i drogie, dlatego nie pójdzie to w masową produkcję, bo cena byłaby zabójcza.
Jest tu mieszanka kadzideł, najwięcej olibanum, w wersji dymu.
Destylat bursztynu, też się robi parą i wychodzi z tego zapach nalewki, który go nie interesował.
Ale znalazł firmę, która podpala bursztyn i też robi destylację dymu płonącego bursztynu.
Jest minimalna ilość czerwonej róży, żeby oddać kolor czerwonego żaru, ale praktycznie niewyczuwalna, schowana.
Nuty drzewne, paczula, wetyweria.
Z ciekawostek, byłam z kumpelą z Krakowa, nigdy wcześniej nie interesowała się perfumami, miała jeden przypadkowy flakon i używała jakby wcale. Przyszła, żeby się ze mną spotkać. A wyszła ze Smokiem i Liściem chrzanu, zachwycona.
Zapach całkowicie noszalny, ale komplementów raczej się nie spodziewam

