Niedziela, 4 styczeń 2015, 23:44
Recenzja z wizażu z dn. 28 lutego ub. roku:
Zapach inny niż wszystkie, tak bardzo inny od wszystkiego co można znaleźć na półkach w Sephorze i Douglasie, że spokojnie mógłby być sprzedawany przez jakąś niszową markę i kosztować 3-4 razy więcej niż kosztuje.
Otwarcie to nawiązanie do starego dobrego Eau Sauvage. Cytrusy rzeczywiście są bardzo autentyczne i "soczyste". Jednak po 15-20 minutach ich aromat ulatnia się, a "na ich miejsce" powoli wkracza mirra. Wg mnie tutaj mamy, obok Gucciego PH II najpiękniej podaną mirrę w mainstreamie. Nie jest to mirra "kościelna", raczej orientalna, przez moment wydawało mi się, że czuję wanilię, to znowu inne orientalne przyprawy. Monotonii w tym zapachu nie ma. Ta faza trwa bardzo długo, bo ok. 8-12 h i pozostaje do końca trwania zapachu na mojej skórze. Ostatnia faza to faktycznie wetyweria, ale zupełnie inaczej podana. Nie jest ani mineralna, ani mroczna, a raczej sucha, choć jeszcze zielona. Jakby drzewo, które jeszcze intensywnie rośnie i wciąż jego gałązki są jeszcze zielone.
Całość jest absolutnie unikalna i przepiękna. Wg mnie Demachy stworzył arcydzieło na miarę Eau Sauvage z 1966 roku.
Nie rozumiem niedostępności tego zapachu w perfumeriach internetowych... Kiedyś widziałem go w b. dobrej cenie na e-gl (tester 100 ml), ale już wtedy miałem swój flakon... Tak, jak kolega scentylion napisał w którymś wątku "kupujcie go, bo go wycofają" - podpisuję się pod tym. Może być dla niektórych trudny w odbiorze, ale to jest (wg mnie) zapach dla fanów nietuzinkowych, innych woni...
Oceniam na 6.
Zapach inny niż wszystkie, tak bardzo inny od wszystkiego co można znaleźć na półkach w Sephorze i Douglasie, że spokojnie mógłby być sprzedawany przez jakąś niszową markę i kosztować 3-4 razy więcej niż kosztuje.
Otwarcie to nawiązanie do starego dobrego Eau Sauvage. Cytrusy rzeczywiście są bardzo autentyczne i "soczyste". Jednak po 15-20 minutach ich aromat ulatnia się, a "na ich miejsce" powoli wkracza mirra. Wg mnie tutaj mamy, obok Gucciego PH II najpiękniej podaną mirrę w mainstreamie. Nie jest to mirra "kościelna", raczej orientalna, przez moment wydawało mi się, że czuję wanilię, to znowu inne orientalne przyprawy. Monotonii w tym zapachu nie ma. Ta faza trwa bardzo długo, bo ok. 8-12 h i pozostaje do końca trwania zapachu na mojej skórze. Ostatnia faza to faktycznie wetyweria, ale zupełnie inaczej podana. Nie jest ani mineralna, ani mroczna, a raczej sucha, choć jeszcze zielona. Jakby drzewo, które jeszcze intensywnie rośnie i wciąż jego gałązki są jeszcze zielone.
Całość jest absolutnie unikalna i przepiękna. Wg mnie Demachy stworzył arcydzieło na miarę Eau Sauvage z 1966 roku.
Nie rozumiem niedostępności tego zapachu w perfumeriach internetowych... Kiedyś widziałem go w b. dobrej cenie na e-gl (tester 100 ml), ale już wtedy miałem swój flakon... Tak, jak kolega scentylion napisał w którymś wątku "kupujcie go, bo go wycofają" - podpisuję się pod tym. Może być dla niektórych trudny w odbiorze, ale to jest (wg mnie) zapach dla fanów nietuzinkowych, innych woni...
Oceniam na 6.
Złote myśli użytkownika nowy48:
"Jeszcze nie wachali a już oceniają ma pdst składu. . flakon nawiązuje nieco do tego co już dior wypuszcza."
"Gdyby tak przyrównać to acqua di Parma oud z tym ze pozbawiona tytułowego składnika."
"Jeszcze nie wachali a już oceniają ma pdst składu. . flakon nawiązuje nieco do tego co już dior wypuszcza."
"Gdyby tak przyrównać to acqua di Parma oud z tym ze pozbawiona tytułowego składnika."

To już druga po Lalique EN. Wrzucam je tu i na fragrę, może komuś się przyda. Mam do przerobienia około 70 zapachów, więc trochę ich jeszcze wpadnie...
https://www.youtube.com/watch?v=taq0r1RkyVg
Porównanie też dam, żeby rozjaśnić sytuację. Ten zapach jest słodkawy i przez mirrę podobny do Prady APHI (oczywiście jak zamienimy lawendę na wetiwer), ale dużo mniej słodki (w bazie) Taka to jest jego słodkość. Dla mnie jeden z najlepszych diorów wypuszczonych w ostatnich 10 latach. Solidne 5 i to z plusem za parametry. Projekcja umiarkowana do dobrej, natomiast trwałość 10+ na mnie. Jeśli ktoś ma mniej wymagającą skórę, to może i do 20 godzin dobije.