Teraz jest 15 listopada 2018, 07:25 - Cz



  • Reklama

Ralph Lauren - Safari

Dyskusja o perfumach przeznaczonych dla kobiet.
  • Reklama

Moja ocena Ralph Lauren - Safari (nie oceniaj zapachu, jeśli go nie znasz!):

1 - Bardzo słaby (DNO)
0
Brak głosów
2 - Słaby
0
Brak głosów
3 - Przeciętny
3
43%
4 - Dobry
0
Brak głosów
5 - Bardzo dobry
4
57%
6 - Genialny
0
Brak głosów
 
Liczba głosów : 7

  • Autor
  • Wiadomość
Offline
Avatar użytkownika

hanka

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1855
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 12:51 - N

Ralph Lauren - Safari

Post22 sierpnia 2011, 10:48 - Pn

Postanowiłam być kobieca.
Inaczej mówiąc postanowiłam przetestować jakiś damski zapach , tak dla odmiany . Padło na Ralfa Laurena i SAFARI. Czy ja o czymś nie wiem czy safari można odbyć w dżungli? Mnie się wydawało że safari to sawanna .........wprawdzie nigdy nie byłam ale tak mi się kojarzyło że to suche trawy , zarośla akacji , samotny baobab.....A tu we flakoniku mamy duszący kwiatowy zapach,(tyle soczystych kwiatów na sawannie?) bardziej kojarzący się chyba z dżunglą , parną , dyszącą , rozbuchaną wilgotną wonią kwiatów ,łodyg i zielska.Dlaczego więc nazwa SAFARI????? Tylko jedno wytłumaczenie mi na myśl przychodzi. Jadąc na safari należy się TYM zapachem mocno natrzeć. Żaden lew nie podejdzie .A hieny z przeraźliwym chichotem uciekną trzymając się zawietrznej.
Pozostań w pokoju a ruchy miej roztropne , aby uderzając się w łokieć nie trafić w to miejsce które czyni prąd.



Mam ciało osiemnastolatki.( Trzymam je w tapczanie).
Offline
Avatar użytkownika

pirath

Super Perfumaniak

  • Posty: 3305
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 10:30 - N
  • Lokalizacja: Oppeln

Re: Ralph Lauren - Safari

Post22 sierpnia 2011, 10:48 - Pn

na wszelki wypadek zalecam zabranie na to safari także granatów rozpryskowych z Kourosem ;)
Offline
Avatar użytkownika

hanka

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1855
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 12:51 - N

Re: Ralph Lauren - Safari

Post22 sierpnia 2011, 10:49 - Pn

pirath napisał(a):na wszelki wypadek zalecam zabranie na to safari także granatów rozpryskowych z Kourosem ;)


Green Peace Cie dopadnie. :D za znęcanie się nad zwierzyną.....
Pozostań w pokoju a ruchy miej roztropne , aby uderzając się w łokieć nie trafić w to miejsce które czyni prąd.



Mam ciało osiemnastolatki.( Trzymam je w tapczanie).
Offline
Avatar użytkownika

pirath

Super Perfumaniak

  • Posty: 3305
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 10:30 - N
  • Lokalizacja: Oppeln

Re: Ralph Lauren - Safari

Post22 sierpnia 2011, 10:49 - Pn

tylko nie Green Peace! jak mnie zobaczą, to przez wzgląd na moją tuszę, zaraz będą chcieli z powrotem wepchnąć mnie do wody 8-)
Offline
Avatar użytkownika

hanka

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1855
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 12:51 - N

Re: Ralph Lauren - Safari

Post22 sierpnia 2011, 10:50 - Pn

pirath napisał(a):tylko nie Green Peace! jak mnie zobaczą, to przez wzgląd na moją tuszę, zaraz będą chcieli z powrotem wepchnąć mnie do wody 8-)


Nie wiem czemu ale Ci nie wierzę..... :D
Pozostań w pokoju a ruchy miej roztropne , aby uderzając się w łokieć nie trafić w to miejsce które czyni prąd.



Mam ciało osiemnastolatki.( Trzymam je w tapczanie).
Offline
Avatar użytkownika

pirath

Super Perfumaniak

  • Posty: 3305
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 10:30 - N
  • Lokalizacja: Oppeln

Re: Ralph Lauren - Safari

Post22 sierpnia 2011, 10:50 - Pn

mówię szczerą prawdę... mam ciało młodego boga... szkoda tylko że Buddy ;)
Offline
Avatar użytkownika

hanka

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1855
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 12:51 - N

Re: Ralph Lauren - Safari

Post22 sierpnia 2011, 10:50 - Pn

:D Idę spac. I lepiej nich mi się nie sni safari.
Pozostań w pokoju a ruchy miej roztropne , aby uderzając się w łokieć nie trafić w to miejsce które czyni prąd.



Mam ciało osiemnastolatki.( Trzymam je w tapczanie).
Offline
Avatar użytkownika

GreenEyes

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1033
  • Dołączył(a): 13 lipca 2013, 19:03 - So
  • Lokalizacja: Płońsk

Re: Ralph Lauren - Safari

Post13 lipca 2013, 21:03 - So

hanka napisał(a):Postanowiłam być kobieca.
Inaczej mówiąc postanowiłam przetestować jakiś damski zapach , tak dla odmiany . Padło na Ralfa Laurena i SAFARI. Czy ja o czymś nie wiem czy safari można odbyć w dżungli? Mnie się wydawało że safari to sawanna .........wprawdzie nigdy nie byłam ale tak mi się kojarzyło że to suche trawy , zarośla akacji , samotny baobab.....A tu we flakoniku mamy duszący kwiatowy zapach,(tyle soczystych kwiatów na sawannie?) bardziej kojarzący się chyba z dżunglą , parną , dyszącą , rozbuchaną wilgotną wonią kwiatów ,łodyg i zielska.Dlaczego więc nazwa SAFARI????? Tylko jedno wytłumaczenie mi na myśl przychodzi. Jadąc na safari należy się TYM zapachem mocno natrzeć. Żaden lew nie podejdzie .A hieny z przeraźliwym chichotem uciekną trzymając się zawietrznej.





Lepiej bym tego zapachu nie opisała i absolutnie zgadzam się z opinią . A maleńki kryształowy flakonik pięknie wygląda w kolekcji .
Offline
Avatar użytkownika

Retronaut

  • Posty: 33
  • Dołączył(a): 25 kwietnia 2018, 22:21 - Śr

Re: Ralph Lauren - Safari

Post26 kwietnia 2018, 11:46 - Cz

Pouprawiam trochę forumową archeologię ;) ale Safari to mój "ogródek" i miłość, toteż zawsze chętnie dzielę się spostrzeżeniami. Widzę że wersja kobieca nie znalazła tu specjalnie uznania, więc dla odmiany/kontrastu wrzucę kilka "recek" czy raczej subiektywnych komentarzy kobiet, którym się podoba. (Niestety, żadnej z nich nie znam :D) Co ciekawe, gdy czuję "Safari for women" na kobiecej skórze, doskonale rozumiem wrażenia autorki ostatniego wpisu, bo sam mam trochę podobnie z wersją męską. Ktoś jednak miał cierpliwość żeby poczekać, aż się rozwiną. A w moim skromnym odczuciu są cholernie niebanalne.. Jak kobieta, (zwłaszcza młoda) która chciałaby je nosić dzisiaj :);

"Zaczyna się jak u Hitchcocka - trzęsieniem ziemi, ale po nim nie następuje już wzrost napięcia /według recepty mistrza na film sensacyjny/.Przeciwnie, Safari po ostrym otwarciu łagodnieje z każdą chwilą. Żeby go docenić trzeba przeczekać mocny początek lub być... fanką szyprów. To trudne kompozycje dla miłośniczek współczesnych zapachów, najczęściej nazbyt ugrzecznionych i mało oryginalnych. Skoro o gustach się nie dyskutuje, nie ma sensu przekonywanie kogokolwiek
do Safari. Ja wpadam z zachwyt każdorazowo gdy ich użyję. Tak, przypominają mi klimatem, równie przeze mnie cenione, 24 Faubourg Hermesa, ale Safari jest zapachem bardziej przestrzennym . Nagroda perfumiarska w pełni zasłużona! Niestety nazwa nie oddaje, o dziwo, klimatu Afryki /spędziłam tam sporo czasu/. Afryka najczęściej jest duszna, oblepiająca nieznośnym, mdlącym skwarem, tymczasem Safari jest jednym z najbardziej rześkich zapachów jakie znam.
Często uczę się w jego towarzystwie, skutecznie podnosi moją koncentrację. Czasem używam go na wyjścia i jestem za niego komplementowana. W fazie wyciszania się
na skórze,/po 3 godzinach po aplikacji i potem/ jest po prostu bajeczny, odkrywa wówczas swój tajemniczy urok. Trwałość bardzo dobra."


__________________________________

"Zapach jest niepowtarzalny- nigdy podobnego nie wąchałam. Ostatnio nikt już takich dzieł nie tworzy.. .Wąchając Safari przenoszę się do miasta na pustyni w czasach kolonialnych. Nie byłam nigdy w Marrakeszu jednak tak MUSI pachnieć to czerwone miasto. Safari to zapach dymu z cygar i pustyni. Zapach spalonych słońcem glinianych domów. Im cieplejsza skóra tym więcej jednak wychodzi z niego głębiej ukrytych słodkich nut. Zapach ten jest prawdziwym dziełem sztuki."
__________________________________

"Jeepem po Afryce- Są jak historia podróży po Czarnym Lądzie; zaczynają się wonią spalonej gumy i dusznego kurzu, który po mniej więcej godzinie łagodnie opada
i pozwolą nam zorientować się gdzie tak właściwie się znaleźliśmy;
daleko od głównego traktu, daleko od cywilizowanego świata, w oazie wibrującej feerią kolorów - od bieli jaśminu oraz narcyzów poprzez oranżową soczystość pomarańczy, mandarynek i aksamitek, tęczowe dywany hiacyntów i irysów, drzewną zieloność cedru i sandałowca, trawiastą - wetywerii aż po głęboką, nasyconą - świeżych pączków porzeczki.
Odpoczywamy w tym raju dłuższy czas rozkoszując się jego barwnym aromatem, ale w końcu trzeba nam ruszać dalej, w miejsce, gdzie nie ma już roślinności tylko piach
i palące słońce. Tak... Teraz już wiem, że słońce też ma swój zapach..."
________________________________


"Safari jest zapachem surowym i zielonym w pierwszych nutach, jakby "zdjętym żywcem" z niedojrzałych pączków narcyza i irysa.. jest to bardzo wyczuwalne. Ostry, agresywny zapach zamienia się wkrótce w coś pomiędzy zroszoną deszczem trawą
a pałkami tataraku...następnie nabiera suchości i emanuje ciepłem parującej ziemi aby zamienić się w gorący wiatr pustyni... Safari jest z pewnością godny polecenia.
Piękny, otulający, gdy da mu się ochłonąć...100%zapachu natury, nie uświadczycie
tu grama chemikaliów…"

________________________________

"Jest uderzająco inny. Jest dynamiczny i żywy. Nieciekawy z korka, ostry
w rozpoczęciu, ale po dwóch minutach zaczyna układać się na skórze.
I nagle czuję się przeniesiona rzeczywiście na sawannę, dookoła nagrzane, szeleszczące, suche trawy, wieje ciepły wiatr. Zapach stworzony nie po to, żeby być miłym, pociągającym, seksownym, kobiecym czy eleganckim. Nic z tych rzeczy. Safari owiewa wiatrem i zapachem trawy. Jest zielony, gorzkawy, cierpkawy, wybitnie suchy, z czasem - zwłaszcza w ciepłe dni- przekształca się w piękną, delikatną słodycz. Jest iskrzący, rozświetlony, ale i przysypany- nie pudrem- czyś bardziej szorstkim, z kolońską nutą.

Jest bardzo, bardzo trwały. Ostatnie nuty- cudownie żywe, słodkawe, śliczne, trwają na ubraniach tygodniami . Buteleczka- doskonale dopasowana do charakteru."

________________________________

"‘Dzikość serca’- To nie jest "ładny" zapach w potocznym tego słowa znaczeniu . Żaden cukiereczek. To MAJSTERSZTYK! Odbieram go bardzo subiektywnie.
Mimo, że nie mam jeszcze własnej buteleczki - kto wie, czy to nie jest jeden z zapachów, które najpełniej do mnie pasują ... Te perfumy nie ubierają mnie, nie zmieniają - te perfumy to ja. Czuję się w nich soute, niesamowicie naturalnie, jakbym nie miała na sobie niczego sztucznego, obcego... Mając je na sobie czuję przestrzeń - ogromną, po horyzont. Czuję się jakbym była w górach, które kocham.
Czuję wiatr w rozplątanych włosach, zapach mojej smaganej wiatrem skóry, zapach ziemi, trawy tańczącej na wietrze na połoninach, roślin. Część z nich świeżo wyrosła
z ziemi - pachnie ostro, gorzkawo, wesoło. Gdzieniegdzie wygrzewają się w słońcu suche liście po zimie - a ich zapach jest słodki jak zapach siana... Safari rozwija się przepięknie - wysładza się, nie mogę oderwać nosa od mojej skóry .
Jest dla mnie bardzo intymny, naturalny, czuję się w nim sobą Dla starszych kobiet? Zdecydowanie nie . Ten zapach jest niezależny od wieku. To wprost wizytówka niezależności od czegokolwiek. Ten zapach to charakter. To zapach przygody,
Zapach dzikiego serca...
... mojego..."

Czytając polecam słuchać; ;)
https://www.youtube.com/watch?v=4zOR9Spdk3c
Offline
Avatar użytkownika

rennifer_lopez

Aktywny forumowicz

  • Posty: 695
  • Dołączył(a): 21 grudnia 2014, 13:46 - N
  • Lokalizacja: Kraków

Re: Ralph Lauren - Safari

Post20 sierpnia 2018, 21:53 - Pn

Po przeczytaniu postu Retronauta postanowiłam w końcu kupić miniaturkę. Już dawno chciałam je mieć, ale właśnie w postaci miniaturki, bo kusił mnie pięknie wyglądający na zdjęciach flakonik. Jeśli chodzi o sam zapach, to wydawało mi się że przekroczy granicę akceptowalnego przeze mnie retro :) Wrażenie to dodatkowo potęgował wygląd flakonu. Cóż, tym razem się myliłam :)

Początkowo zapach jest rześki, zielony, jakby wilgotny, wybija się mocno galbanum oraz coś jeszcze, czego nie umiem zidentyfikować. Potem dołączają kwiaty, ale zapach nie robi się słodki i milusi, o nie, jest raczej szorstki i duszny. Wyobraźnia podsuwa mi tu kwiaty, jakieś splątane korzenie, z nutką ziemi w tle. Najbardziej wyczuwalny jest nagietek, hiacynt i narcyz, w tej kolejności. Stopniowo zapach traci szorstkość, ociepla się, staje się ziołowo-kwiatowy i suchy. Co ciekawe, przez pewien czas Safari ma jakby dwie fazy nakładające się na siebie, jest ciepło-sucho-ziołowo, a od czasu do czasu napływa smużka odświeżającej, wręcz gorzkiej zieleni, daje to bardzo fajny efekt (tak mi się to spodobało, że zużyłam całą miniaturkę i musiałam kupić drugą :)). I wreszcie zapach robi się bardzo suchy i ciepły, wręcz gorący, a przy tym świetnie stapia się ze skórą.

Nie byłam w Afryce, ale nawet oczami wyobraźni nie mogę przenieść się tam pachnąc Safari, ponieważ kojarzy mi się dużo bardziej swojsko - z naszymi górami. Konkretnie z Gorcami, z nieśpieszną wędrówką w słoneczny dzień, przez las, wzdłuż strumyka, potem gorczańską polaną, pełną traw, ziół i kwiatów...i tak godzinami, aż słońce jest wysoko na niebie i nie ma już ucieczki przed upałem, a gorące powietrze niesie zapach suchych drewienek, roślin i ziemi.

Flakonik rzeczywiście jest śliczny, taki jak go sobie wyobrażałam patrząc na zdjęcia, ale nie pasuje do zapachu. Usłyszałam komentarz że mógłby stać na toaletce aktorek grających w serialu Dynastia :D

Safari nie jest zapachem retro (ale mam przesuniętą granicę tolerancji dla zapachów tego rodzaju) choć z korka pachnie nieciekawie :) przypuszczam że może wydawać się retro przez przewijającą się w sercu zapachu taką jakby kolońską nutkę.
Myślę że ten zapach jest uniseksem, nie jest to typowo damskie pachnidło.


  • Reklama

Powrót do Perfumy damskie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

  • Reklama