Teraz jest 19 stycznia 2018, 02:30 - Pt



  • Reklama

Najbardziej "przereklamowane" perfumy w społeczności

Ogólne rozmowy o świecie perfum.
  • Reklama

  • Autor
  • Wiadomość
Offline
Avatar użytkownika

gabriel@dag.pl

Bardzo aktywny forumowicz

  • Posty: 1389
  • Dołączył(a): 28 lutego 2016, 19:45 - N
  • Lokalizacja: Powiśle

Re: Najbardziej "przereklamowane" perfumy w społeczności

Post28 listopada 2017, 15:09 - Wt

1. znaczki to też sztuka użytkowa
2 flakon też może zostać jeden na świeci/ możliwe/
3 flakon możesz mieć jeden na całe życie / do wąchania jak znaczek do oglądania/
4. sztuka poprzez kopie może być powtarzalna
5 rynek i jego prawa dotyczą rzeczy seryjnych ,mało nakładowych jak i unikatów
/wyciąganie paru słów bez kontekstu/
znam erystykę i też umiem ja stosować :D
mamy prowadzić o to spor tutaj
Najbardziej "przereklamowane" perfumy w społeczności
Offline
Avatar użytkownika

Cookie13

Sensei Perfuforum

  • Posty: 10055
  • Dołączył(a): 21 sierpnia 2011, 11:59 - N
  • Lokalizacja: Rzeszów/Nowotaniec

Re: Najbardziej "przereklamowane" perfumy w społeczności

Post29 listopada 2017, 11:56 - Śr

Mam wrażenie, że piszesz trochę obok tematu. Koncentrujesz się na potencjalnych możliwościach, ale a to nie one stanowią sedno zagadnienia. Na tej samej zasadzie można kupić puszkę zupy Campbell's i nigdy jej nie zjeść, tylko patrzeć się na nią codziennie przed snem. Można wszystko, tylko że zupa nie jest po to aby ją oglądać, tylko po to, żeby ją zjeść. Przynajmniej z założenia, bo o tym, że człowiek skłonny jest do różnych przedziwnych aberracji, to przecież powszechnie wiadomo. Analogiczna sytuacja jak z zupą - oczywiście zachowując wszelakie proporcje - jest z perfumami. Otóż tak jak posiadanie zupy ma sens wtedy, kiedy zamierza się ją zjeść, tak posiadanie perfum ma sens wówczas, kiedy będzie się ich używać. Naturalnie można je oszczędzać, cieszyć oko flakonem (obydwie opcje znam z autopsji ;) ) itp., ale magiczny akt kiedy realizuje się efekt pracy oraz kreatywności perfumiarza odbywa się wtedy, kiedy zapach skroplony ląduje na skórze żywego człowieka. Nieuchronnie jednak wiąże się to z ubywaniem cieczy za pośrednictwem której przenoszone są na skórę (a następnie do zmysłu powonienia oraz mózgu) olktoryczne wrażenia. Innymi słowy zapach fizycznie się kończy i nie można cieszyć się nim w nieskończoność. Jedynym sposobem na kontynuację obcowania z tymi konkretnymi wrażeniami niesionymi przez dany zapach, jest ponowne nabycie flakonu. I tu dochodzimy do sedna problemu, czyli do wzmiankowanej przeze mnie powtarzalności. Abstrahując od kwestii reformulacji, kupując kolejny flakon tego samego zapachu, zapewnia się sobie możliwość cieszenia się tymi samymi wrażeniami, jakie dana kompozycja ze sobą niesie, chociaż de facto fizycznie nie będą one pochodziły z tego samego źródła co poprzednio. Powtarzalność zatem wpisana jest w naturę perfum, bo uwarunkowane jest to specyfiką zmysłu powonienia jako takiego. Aby jak najwięcej zainteresowanych osób mogło poznać (a docelowo w konsekwencji nabyć) daną kompozycję, konieczne jest wytworzenie odpowiedniej ilości konkretnego zapachu (dzieła), co dzieje się w procesie powtarzalności oraz replikacji. Innej możliwości nie ma. Oczywiście ilość owych powtórzeń oraz replikacji w dużej mierze zależy od charakteru samej kompozycji, od jakości stosowanych ingrediencji, od procesów wytwarzania czy wreszcie od profilu danej marki. Inaczej wygląda to u producentów masowych, a inaczej w przypadku artystycznych niszowych marek o ograniczonej dystrybucji. Jednak w obydwu przypadkach powtarzalność oraz replikacja mają kluczowe oraz zasadnicze znaczenie. Tymczasem zupełnie inaczej jest w innych sztukach, jak np. w przywołanym już w tej dyskusji malarstwie. Kolekcjonerzy nie płacą astronomicznych kwot za milionową - nawet bardzo wierną - replikę danego dzieła, tylko za ten jeden, jedyny, niepowtarzalny oryginał. Oczywiście znane są przypadki, że artysta malował więcej niż jeden egzemplarz tego samego dzieła, ale niewiele to zmienia w kontekście omawianego problemu. Chodzi o to, że majętny kolekcjoner (czy to obrazów czy to znaczków pocztowych), nabywając dany obiekt raz, może być już w jego posiadaniu do końca swojego życia, mając w dodatku świadomość, że nikt inny na świecie tego nie posiada. I o to w tym wszystkim z grubsza chodzi.
Podsumowując ten przydługi wywód, zostaję na stanowisku, że stosowanie tych samych miar przy porównywaniu sztuk pięknych (malarstwo) i sztuki - nazwijmy ją - użytkowej, jaką jest perfumiarstwo, jest błędem metodologicznym, co mam nadzieję chociaż w pewnym stopniu udało mi się tutaj wykazać.
Offline

sebastianw203

  • Posty: 17
  • Dołączył(a): 29 grudnia 2017, 18:08 - Pt

Re: Najbardziej "przereklamowane" perfumy w społeczności

Post18 stycznia 2018, 16:56 - Cz

sabbracadabra napisał(a):
Cookie13 napisał(a):ceny Aventusa, czy - przede wszystkim - Vikinga, są mocno zawyżone jeśli porównać je do cen wielu mniej znanych niszowych marek, które oferują zapachy równie dobre pod względem ogólnej jakości, ale nieporównywalnie ciekawsze kompozycyjnie, dużo bardziej oryginalne, eksplorujące nowe olfaktoryczne obszary, awangardowe etc.


I to jest właśnie słabość tych innych niszowych marek z perspektywy docelowego klienta Creeda, który nie szuka awangardy, zapachu dymu z ogniska i pleśni w piwnicy. To zalety dla pasjonata, niekoniecznie dla osoby, która nie przywiązuje tak wielkiej wagi do zapachów. Creed oferuje zapachy przystępne, podobające się, ale z punktu widzenia luksusu będące poziom wyżej niż powszechny Chanel (luksus to pojęcie względne, ale na dobrą sprawę w perfumach gdzieś nieco powyżej Chanel powoli zaczyna się towar, który można bez dużych protestów uznać za luksusowy). Pod tym względem Creed nie ma wcale tak wielkiej konkurencji. Ekspedientka w perfumerii zagranicznej w dużym mieście powiedziała mi kiedyś, że w pewnych kręgach niespecjalnie się człowiek wyróżnia, nosząc Aventusa, którego sprzedają 250 butelek miesięcznie, a rozmawialiśmy sobie całkiem szczerze i niejeden podobający mi się zapach jako kobieta mocno odradzała, więc jestem skłonny jej uwierzyć :D


No dobrze ale powyżej Chanel , zaczyna się towar luksusowy dla kogo ? Przecież jak w normalnym, zwykłym lub nowopoznanym towarzystwie powiesz słowo "Amłuaż" to sie zapytają czy to jest jakaś nowa potrawa z sushi... Za to jak się pochwalisz diorem czy chanelem to odrazu będzie , że burżuazja , więc teraz jeszcze musielibyśmy rozważać luksus w oparciu o klasy społeczne , czyt. dla grupy biznesmenów-przedsiębiorców którzy się dorobili od zera do powiedzmy konkretnych pieniędzy luksusem będzie nowa S klasa z salonu , za to dla Wilka z Wall Street luksusem będzie jacht i ewentualnie jeszcze 100 nowych w branży prostytucyjnej dziewic na jego pokładzie... I kto będzie miał racje ...? ;)
Poprzednia strona


  • Reklama

Powrót do O perfumach ogólnie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

  • Reklama